
Trudno powiedzieć, co zdarzyło się między panią Torańską a prezesem Kaczyńskim. Jeżeli tym listem przypomniała mu fakty, o których raczył zapomnieć, nie dziwię się, że nie odpowiada. Wyszłoby bowiem na to, że konfabulował na temat pani Teresy.
REKLAMA
Gdyby miał czyste sumienie, to po prostu zareagowałby w sposób oczywisty, czyli poprosiły o ujawnienie tych materiałów. Można przecież wystąpić do archiwum TVP i poprosić, by te nagrania ujawnić.
Jednak zakładam, że może być odwrotnie i to był autoryzowane wywiady. Generalnie Jarosławowi Kaczyńskimu mało kiedy wierzę, bo zbyt często używa półprawd. Zbyt często wykorzystuje takie metody "wiem, ale nie powiem".
Nie chcę tutaj stawać jednak wprost przeciwko niemu. Każdy z nas, gdy rozmawia z dziennikarzem musi zakładać, że powinien mówić to, co chce, by było opublikowane.