Magdalena Środa o Igrzyskach w Krakowie: Buńczuczne zaślepienie i kompletna nieodpowiedzialność
Magdalena Środa o Igrzyskach w Krakowie: Buńczuczne zaślepienie i kompletna nieodpowiedzialność Fot. Kamila Kubat / AG

Prof. Magdalena Środa przekonuje, że chęć organizowania zimowych Igrzysk w Krakowie wynika z przekonania, że "motorem cywilizacji jest wielkie widowisko sportowe". "Czy rzeczywiście dawna stolica Polski potrzebuje do swego rozwoju ekologicznej demolki, tysięcy kibiców, kiboli i milionów złotych wrzuconych w obiekty tyleż kosztowne, co (potem) bezużyteczne?" - pyta Środa.

REKLAMA

Prof. Środa o Igrzyskach w Krakowie pisze krótko i konkretnie: to przykład "buńczucznego zaślepienia" i "kompletnej nieodpowiedzialności". Wśród polityków popularne jest bowiem obecnie przekonanie, że takie widowiska są "motorem cywilizacji" - pisze feministka w swoim felietonie w "Gazecie Wyborczej".

Felietonistka podkreśla, że polskich polityków "podnieca myśl o wielkie sportowej imprezie", światowej i z wielkimi pieniędzmi. "Przyjedzie Stoch i Małysz, i Doda, a nawet premier, o Neronie nie wspominając. Będzie się działo!" - kpi Magdalena Środa.

Dalej Środa punktuje, że przecież Igrzyska nie pomagają miastom, nie budują społeczności, nie rozwijają edukacji ani nawet kultury sportu u obywateli. Jak by tego było mało, to do tego Igrzyska "szpecą miasta" - podkreśla felietonistka. "Po nich zostaje kulturowa pustynia i architektoniczna szmira" - dodaje. Za to taka impreza zaspokaja ambicje polityków i "nasyca plemienne instynkty".

Wielkie widowiska to wielkie decyzje, wielkie pieniądze, wielka korupcja i wielkie straty. Czy nikt w Krakowie nie kalkuluje? Czy rzeczywiście dawna stolica Polski potrzebuje do swego rozwoju ekologicznej demolki, tysięcy kibiców, kiboli i milionów złotych wrzuconych w obiekty tyleż kosztowne, co (potem) bezużyteczne?

Prof. Magdalena Środa

Fragment felietonu dla "Gazety Wyborczej" z 16.04.2014

Środa przypomina też Euro 2012, które miało być "przełomem cywilizacyjnym", a na którym niewiele, jej zdaniem, zyskaliśmy. Feministka zaznacza przy tym, że fakt, iż władzom udało się przy okazji Euro wybudować "trochę dróg i dworców", świadczy raczej o tym, że następnym razem powinniśmy głosować na kogoś innego - na osoby, które miast i wspólnoty nie traktują jako "dodatku do stadionów".

Źródło: "Gazeta Wyborcza"