
- Prezydent Putin nie miał żadnych oporów, by zamordować Litwinienkę. Służby jemu podległe nie wahały się, by doprowadzić do zamachu w Moskwie. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że w interesie Putina było też wyeliminowanie prezydenta Kaczyńskiego - mówił w "Kropce nad i" Joachim Brudziński, poseł PiS.
REKLAMA
Joachim Brudziński, gość Moniki Olejnik komentował wczorajsze obchody drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Materiał filmowy, w którym uczestnicy obchodów wyzywają dziennikarza TVP Info nazwał "zbitką, której nie powstydziłaby się telewizja PRL-owska". - Ci wszyscy, których Wajda określa mianem przyjaciół prezydenta Komorowskiego dzisiaj aż wyją. Próbujecie zdezawuować to, co wczoraj się udało - stwierdził.
Zdaniem Brudzińskiego dwa lata po katastrofie smoleńskiej wciąż "nie wiemy nic", a gdyby prezydentem został Jarosław Kaczyński, dziś znalibyśmy prawdę. - Zostałaby powołana międzynarodowa komisja, Kaczyński nigdy nie dałby się ograć Putinowi, nie zgodzilibyśmy się na 13. załącznik Konwencji Chicagowskiej, nigdy nie zgodzilibyśmy się na to, by oddać śledztwo w ręce Rosjan - wyliczał.
Według niego "Putin potraktował Tuska jak pętaka", a obecny premier wraz z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim i szefem Kancelarii Premiera Tomaszem Arabskim, "ponoszą moralną i polityczną odpowiedzialność za to, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku".
Joachim Brudziński stwierdził też, że w interesie Putina, "upokorzonego przez Lecha Kaczyńskiego na Westerplatte", było wyeliminowanie prezydenta. - Prezydent Putin nie miał żadnych oporów, by zamordować Litwinienkę. Służby jemu podległe nie wahały się, by doprowadzić do zamachu w Moskwie. Wiem, że służby rosyjskie inwigilują służby kontrwywiadowcze Unii Europejskiej. Wiem, że Putin to pułkownik wywodzący się z KGB. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że w interesie Putina było też wyeliminowanie prezydenta Kaczyńskiego - powiedział.
