Nikt nie słucha disco polo! Czy na pewno?
Nikt nie słucha disco polo! Czy na pewno?

Polska muzyka taneczna przeżywa swoją drugą młodość. Podobnie jak dwie dekady temu, kiedy wybuchła wielka moda na ten gatunek, nie brakuje ludzi, którzy twierdzą, że w dobrym tonie jest nie przyznawać się do słuchania disco polo. Ale ono miało i nadal ma potężną rzeszę fanów.

REKLAMA
To, jak wiele osób słuchało discpolowego hitu "Bierz, co chcesz", udowodniło wydanie kilkanaście lat temu miesięcznika "Playboy" z autorką tej piosenki – Shazzą na rozkładówce. Był to najlepiej sprzedający się numer w historii polskiej edycji tego pisma. Niemal wszystkie topowe zespoły disco z tamtego okresu miały na swoim koncie złote płyty, czyli sprzedaż przynajmniej 100 tysięcy egzemplarzy danego krążka. Powyższe liczby robią wrażenie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że obecnie ten status w muzyce popularnej osiąga się po sprzedaniu zaledwie 15 tysięcy płyt.
Ludzie przestali się wstydzić
Jednak dziś liczby fanów nie mierzy się za pomocą krążków, lecz poprzez kliknięcia na YouTube. Jeśli, jak twierdzą niektórzy, nikt nie słucha disco polo, to skąd miliony wyświetleń teledysków z tego nurtu? I skąd co tydzień tysiące osób bawiących się przy tej muzyce w stołecznych klubach? W Explosion Club przy Wale Miedzeszyńskim w Warszawie regularnie odbywają się koncerty na żywo, które gromadzą kilka tysięcy osób. Grają takie sławy jak D-Bomb, Mega Dance, Power Play czy Piękni i Młodzi. Ci ostatni pochodzą z Łomży, ale często bywają w stolicy, bo ludzie tutaj polubili zabawę przy disco polo. Dziś singiel tego zespołu jest jedną z nagród w dużej internetowej zabawie na portalu www.konkursdisco.pl, ale kilka lat temu zaczynali bardzo typowo - od grania na weselach.
Bez disco nie ma zabawy
To właśnie na różnych zabawach i weselach okazuje się, że gdy kapela zaczyna śpiewać piosenkę disco, to większość gości kojarzy tekst. A ci, którzy nie znają słów, podchwytują je już po pierwszym refrenie i wszyscy bawią się razem. To muzyka "pod nogę", łatwo do niej tańczyć, szybko wpada w ucho. Na jednym ze ślubnych forów można znaleźć taki komentarz: „kiedyś byłam na weselu, gdzie para młoda życzyła sobie muzyki z klasą. Nie było mowy o disco polo. Goście starali się bawić, ale każdy w ukryciu ziewał, a część osób nawet nie wstała od stołu. Gdy impreza dogorywała, kapela nie wytrzymała i zagrała Jesteś szalona. I nagle parkiet zrobił się pełny, wszyscy zaczęli tańczyć i śpiewać, nawet ci, o których nikt by nie pomyślał, że słuchają disco polo. Bez niego po prostu nie ma zabawy!”.