Na granicy polsko-czeskiej padły strzały.
Na granicy polsko-czeskiej padły strzały. Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta

We wtorek na granicy polsko-czeskiej w miejscowości Pilszcz doszło do niespotykanego od dawna wydarzenia. Jeden z żołnierzy 10. Brygady Logistycznej z Opola musiał użyć broni, ponieważ od strony czeskiej zbliżał się mężczyzna, który nie reagował na polecenia służb. Na szczęście skończyło się tylko na strzałach ostrzegawczych.

REKLAMA
"Od strony czeskiej do posterunku podjechał samochód osobowy, z którego wysiadł mężczyzna. Nie zwracając uwagi na polecenia wydawane przez żołnierzy, kilka razy próbował wejść na teren naszego kraju" – powiedział kpt. Piotr Płuciennik, rzecznik 10. Brygady Logistycznej z Opola, którego cytuje portal Interia.pl.
Mężczyzną, który podniósł ciśnienie polskim i czeskim służbom, był Niemiec, który na stałe mieszka w Czechach. Kiedy polecenia ustne nie skutkowały, a mężczyzna nie zamierzał podporządkować się poleceniom żołnierzy, oddano dwa strzały ostrzegawcze, a po zatrzymaniu mężczyznę przekazano Straży Granicznej.
Przypomnijmy, że od połowy marca polskie granice są zamknięte i można je przekraczać tylko w wyznaczonych punktach, na których prowadzona jest kontrola sanitarno-epidemiologiczna przyjezdnych.
źródło: Interia.pl