Szykuje się nowy "proces dekady"? Brad Pitt i Angelina Jolie sądzą się o winnicę

Bartosz Godziński
07 czerwca 2022, 10:00 • 1 minuta czytania
Ledwo zakończył się "proces dekady" pomiędzy Johnnym Deppem i Amber Heard, a już szykuje się kolejna głośna sprawa pomiędzy inną znaną parą celebrytów. Brad Pitt oskarżył Angelinę Jolie o celowe działanie na jego szkodę. Aktorka sprzedała udziały w ich winnicy rosyjskiemu oligarsze Yuriemu Sheflerowi, a nie taka była między nimi umowa.
Angelina Jolie i Brad Pitt toczą spór o winnicę. Aktorka sprzedała udziały rosyjskiemu milionerowi Fot. AFP/EAST NEWS

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google


Brad Pitt i Angelina Jolie kupili posiadłość Chateau Miraval w Correns w 2008 roku za około 28 mln dolarów. W 2013 r. wypuścili różowe wino, które sprzedało się na pniu. W 5 godzin poszedł cały roczny zapas liczący 6 tys. butelek. "Miraval Rose zostało nazwane przez 'The Wall Street Journal' najlepszym różowym winem na świecie" - czytamy w sklepowym opisie trunku.

Jednak to właśnie inwestycje Brada Pitta miały uczynić z winnicy niezwykle dochodowy biznes. Rocznie przynosiła 50 milionów dolarów przychodów, a jej wartość jest liczona w setkach milionach dolarów. Tak wynika z nowych dokumentów sądowych, do których dotarł portal "ET".

Brad Pitt liczył, że Angelina Jolie sprzeda udziały w winnicy właśnie jemu.

W papierach rozwodowych aktorzy przystali na to, że żadne z nich nie będzie sprzedawać udziałów (mieli je w stosunku 50-50) bez zgody drugiej strony. Angelina Jolie miała więc tym samym złamać umowę. Już w 2021 roku mówiła Pittowi, że planuje sprzedać udziały z powodu swojego stosunku do alkoholu. Na marginesie dodajmy, że dwa lata wcześniej Pitt dołączył do Anonimowych Alkoholików, ponieważ jego nałóg po rozwodzie wymknął się spod kontroli.

Brad Pitt uważa, że jego eks-małżonka celowo "działała na szkodę" winiarskiego biznesu. Od 2016 r. (kiedy wniosła o rozwód) miała nawet nie pojawić się we francuskiej posiadłości, a także opóźniać zatwierdzenie rocznych wyników finansowych. Nie powiadomiła go też, komu chce sprzedać swoje udziały. "Jolie kontynuowała, a następnie dokonała transakcji w tajemnicy, celowo ukrywając to przed Pittem i świadomie łamiąc prawa wynikające z umowy" - czytamy w pozwie.

Jolie już w lipcu zeszłego roku zgłosiła do sądu (w osobnym procesie), że znalazła nabywcę swoich udziałów. Nie podała jednak nazwiska szczęśliwca. Pitt miał rozważyć tę propozycję we wrześniu, bo przysługiwało mu prawo pierwokupu. Aktorka jednak sfinalizowała sprzedaż w październiku z kimś innym. Z dokumentów możemy dowiedzieć się, że Pitt był tym faktem "zszokowany".

Angelina Jolie sprzedała udziały w winnicy rosyjskiemu oligarsze, który kumpluje się z ludźmi Putina.

Okazało się, że tajemniczym kupcem był rosyjski milioner Yuri Shefler - jest między innymi właścicielem wódki Stolichnaya. Udziały nabyła spółka Tenute del Mondo, która podlega kontrolowanej przez niego firmie SPI Group. Teraz Brad Pitt uważa, że Rosjanie chcą przejąć winiarnię, której poświęcił sporą część życia i własny kapitał, a jego dochodowa działalność stała się też jego pasją.

W sądowych dokumentach twierdzi, że od czasu wykupu udziałów, SPI Group "rozpoczęło wrogie przejęcie biznesu winiarskiego, destabilizując działalność Miraval i szukając dostępu do poufnych i zastrzeżonych informacji z korzyścią dla jego konkurencyjnego przedsiębiorstwa".

Jakby tego było mało, Shefler ma także utrzymywać osobiste relacje z ludźmi z otoczenia Władimira Putina. Tymczasem w kwietniu Angelina Jolie przyleciała do Ukrainy w związku z pomocą humanitarną. Odwiedziła m.in. Lwów, spotkała się też z rannymi dziećmi i sierotami z Doniecka, a także z wolontariuszami, a także opisała swoje doświadczenia w internecie.

Czytaj także: https://natemat.pl/411169,angelina-jolie-o-wizycie-w-ukrainie