Tu już nic się nie zmieni: Petr Pavel nowym prezydentem Czech

Adam Nowiński
28 stycznia 2023, 16:14 • 1 minuta czytania
Po przeliczeniu 98,46 procent głosów w II turze wyborów w Czechach wygrywa Petr Pavel. Były dowódca czeskiej armii i były szef Komitetu Wojskowego NATO ma sporą przewagę nad kontrkandydatem Andrejem Babiszem, bo ponad 58 proc do niecałych 42 proc. Wszystko wiec wskazuje na to, że to Pavel został nowym prezydentem Czech.
Petr Pavel nowym prezydentem Czech! Fot. Petr David Josek/Associated Press/East News

Bardzo szybko przebiega proces liczenia głosów w II turze wyborów prezydenckich w Czechach. Już przeliczono prawie 99 proc. kart do głosowania. Na ten moment wygrywa Petr Pavel. Były dowódca czeskiej armii ma ponad 58 proc. głosów. Z kolei były premier i jeden z najbogatszych Czechów Andrej Babisz uzyskał niecałe 42 proc. głosów.


Wyniki te oczywiście jeszcze mogą się lekko zmienić, ale tendencja jest stała – Pavel ma znaczącą przewagę nad Babiszem. Jest ona tak duża, że Pavel już ogłosił zwycięstwo.

– Sukces mojej prezydentury uznam za nasz wspólny sukces – powiedział przemawiając do zwolenników, Petr Pavel.

Jego sztab przywitał go gromkimi brawami i owacjami. Pavel zaznaczył jednak, że "nie widzi wygranych lub przegranych wyborców", a obywatele jego kraju "pokazali, że szanują demokrację i zależy im na tym, jakie będą Czechy".

Zauważył też rysujący się głęboki podział w kraju, który obnażyła kampania wyborcza. Podkreślił jednak, że Czechów więcej łączy, niż dzieli.

– To przede wszystkim nasza wspólna przyszłość, ale także wyzwania, przed którymi stoimy dziś i być może w przyszłości – stwierdził.

Kim jest Petr Pavel?

Ma 61 lat, jest o siedem lat młodszy od swojego konkurenta. Oprócz tego, że stał na czele czeskich sił i Komitetu Wojskowego NATO, w czasie wojny w byłej Jugosławii służył w misji UNPROFOR w Republice Serbskiej Krajiny, gdzie m.in. dowodził akcją uratowania 53 żołnierzy francuskich, która przyniosła mu sławę.

Razem z trzema innymi wojskowymi z b. Czechosłowacji, otrzymał wtedy odznaczenie od ministra obrony Francji.

– Jest to ktoś, kto nie tylko ma wiedzę wojskową i międzynarodową, ale świetnie odnajduje się w polityce, jest osobą o bardzo szerokich horyzontach. Pamiętam go jako osobę, która potrafi bardzo krótko o pewnych rzeczach powiedzieć, ma taką zdolność syntezy, dowcipu, pewnej ironii. Tak go zapamiętałem. Cieszę się, że nie zakończył kariery, choć po NATO spokojnie mógł iść na emeryturę. Ale sprawy jego kraju tak go obchodzą, że ruszył do ciężkiej kampanii – wspomina Tomasz Siemoniak.

W Polsce Pavel zasłynął głównie zdjęciem z rosyjskim generałem, który dowodzi wojną z Ukrainą. Była to reakcja na zaczepkę Babiša, który niedawno rzucił mu wyzwanie, by pokazał "zdjęcie z jakimś prezydentem albo światowym politykiem".

Pavel pokazał sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga, byłą prezydent Chorwacji Kolindę Grabar-Kitarović, czy byłego prezydenta USA Donalda Trumpa, ale też gen. Walerija Gierasimowa, szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Internauci szybko wytknęli tę wpadkę.

Ale w wywiadach Pavel ostro potępiał agresję Rosji i mówił o wsparciu dla Ukrainy.

"W wypadku czegoś tak brutalnego, jak wojna, która nie rozróżnia cywilów od żołnierzy, powinniśmy być od samego początku przygotowani na przyjęcie jak najostrzejszych sankcji, w tym embarga na ropę i gaz z Rosji, jeśli już nie chcemy angażować się militarnie. Spodziewałbym się, że cała Europa i Ameryka Północna zaakceptują je już w pierwszej godzinie pierwszego dnia wojny"– mówił już w marcu 2022 roku w wywiadzie dla Deutsche Welle.

W tym samym wywiadzie tak powiedział o Ukrainie:

Komunistyczna przeszłość

W Czechach nie jest tajemnicą, że Pavel ma komunistyczną przeszłość. Zresztą Babiš też był członkiem partii komunistycznej.

– Pavel mierzył się z oskarżeniami, które pojawiły się trzy miesiące temu – że nie tylko przed 1989 rokiem przez sześć lat był członkiem partii komunistycznej i żołnierzem w armii, ale szkolił się również po to, żeby zostać szpiegiem. Miał jednak dużo czasu, żeby to wyjaśnić. Dziś jest to sprawa, którą nikt więcej nie jest zainteresowany. Znów mógł się skupić na kampanii. Jego notowania zaczęły rosnąć – mówił nam tuż przed pierwszą turą wyborów znany czeski politolog Jiří Pehe.

Jeden ze zwolenników generała tak nam tłumaczył: – Osobiście wolę go, ponieważ uważam, że w ciągu 30 lat pracy w NATO i instytucjach zachodnich naprawił swoją komunistyczną przeszłość.

Teraz Tomáš Kotrouš, student historii z Pragi, mówi nam, że nawet nie wyobraża sobie, żeby Babiš mógł zostać prezydentem: – W niewiarygodny sposób dzieli społeczeństwo, kłamie, oszukuje, grozi swoim przeciwnikom, spotyka się z prorosyjskimi zwolennikami czy z neokonserwatywnym skrzydłem partii komunistycznej, która poparła wkroczenie wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji w 1968 roku.