Co tu się odjaniepawliło, czyli jak papież Polak został najbardziej znanym polskim memem

Helena Łygas
02 kwietnia 2023, 21:37 • 1 minuta czytania
Od przeróbek scenek z porno, na widok których żegnali się i niewierzący, przez "rzułtą mordę" aż po metapoziom metapoziomu. Memy z Janem Pawłem II są z nami już niemal 15 lat i nic nie wskazuje na to, żeby ich pontyfikat miał się wkrótce skończyć. O fenomenie "cenzopapy" rozmawiam z dr hab. Magdaleną Kamińską, kulturoznawczynią i badaczką memów z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Helena Łygas: Papieskie memy są jeszcze elementem kontrkultury?

Dr hab. Magdalena Kamińska, kulturoznawczyni UAM: Od kilku dobrych lat raczej mainstreamu, bo i stanowią zdecydowanie największą grupę memów w polskim internecie. Niektórzy memiarze proklamowali nawet, że skoro szkalowanie papieża znormiczało i się upowszechniło, nie jest już śmieszne. Ale memy mają to do siebie, że często mają wiele warstw - ze znudzenia ludzi, którzy śmiali się z papieskich memów już dekadę temu, też powstał mem.


Jaki?

O tym, że śmianie się z papieża stało się tak dziecinne, że zainteresował się nim proboszcz.

A stało się?

Nie wydaje mi się. Widziałam tysiące memów o tej tematyce, mam folder liczący ponad 10 tys. cenzopap, a zdarza się, że coś mnie zaskakuje. Przykładowo trafiłam ostatnio na mem "Papież Pollock" z Janem Pawłem II na tle obrazu Jacksona Pollocka.

Mem poza tym, że ma bawić, ma też zaskakiwać. Wciąż pojawiają się nowe pomysły na szkalowanie papieża. Jest masa crossoverów, spiętrzonych nawiązań, memów o memach, postironii. Oprócz samego papieża, memiczne stały się dziś także "Barka", kremówki, czy godzina 21:37, na memach zaczął pojawiać się też kardynał Dziwisz.

Dlaczego 21:37 zrobiła tak zawrotną karierę?

Godzina śmierci papieża była swego czasu tak często wałkowana w telewizji, że masa osób ją zapamiętała. Była prezentowana nieomal jako jakaś "święta liczba". Są np. memy z paragonami ze sklepów, które wynoszą 21.37, albo "2137" wypatrzone w kodzie kreskowym.

Ludzie często nie wiedzą, o której godzinie się urodzili, a wiedzą, o której zmarł papież. Po śmierci Jerzego Urbana na stronie tygodnika "NIE" komentujący dopytywali się, o której zmarł i śmiali się, że to będzie "nowa 21:37", co pokazuje, że już sama kategoria "godzina śmierci" robi się memiczna. Ostatnio bardzo memogenne stało się zdjęcie papieża wyświetlane na pałacu prezydenckim czy zdjęcie posłów PiS trzymających portrety Jana Pawła II w Sejmie.

Jan Paweł II - papież, który został memem?

Istnieje mem dokładnie tej treści. Kariera cenzopapy jest bezprecedensowa - nie ma w Polsce innej beki, która utrzymywałaby się tak długo i nie nudziła. Nikt już nie śmieje się z Myszojelenia czy z San Escobar, a przecież one pojawiły się w sieci znacznie później niż memy z Janem Pawłem II, które wciąż mają swoich fanów.

Ale dlaczego akurat papież, Wałęsa by się nie nadał? Sam publikuje dość memiczny content.

Wałęsy nigdy nie było aż tyle w mediach i przestrzeni publicznej. Tymczasem wszyscy jesteśmy otoczeni wizerunkami papieża - z kulminacją po jego śmierci, czy w czasie procesu beatyfikacyjnego. Powstały setki pomników, do tego wizerunek Jana Pawła II zaczął być replikowany w sieci.

Kontrkultura nie bierze się znikąd, ale ze zmęczenia i przesytu. Z czasem okazało się, że większość okołopapieskich newsów zaczyna mieć potencjał memiczny i w zasadzie trudno się dziwić, gdy pojawiały się np. informacje o stworzeniu labiryntu z kukurydzy z lotu ptaka mającego wyglądać jak Jan Paweł II. Albo nagłówki w rodzaju "Z papieskiej laski trysnęła woda".

W końcu pojawiły się memy tworzone np. na podstawie zdjęcia dziury w ścianie czy jajka sadzonego, których kształt skojarzył się komuś z Janem Pawłem II. Jest taki rysunkowy mem (powstały na fp "Smutne historie spisane na kacu i tanim papierze") odnoszący się do papieża, gdzie dziecko mówi "proszę pani, a on szkaluje Ironmana, proszę mu zabronić" - myślę, że dobrze oddaje nabożny stosunek do papieża, którego możliwości, zdolności, a nawet i "moce" były pokazywane nieomal jak u superbohatera.

Memy mają w sobie dużo przekornego humoru, dlatego "im świętszy, tym śmieszniejszy". Tego typu narrację budzą dość naturalną chęć, żeby zdrapać odrobinę pozłotki i zobaczyć, co kryje się pod spodem. Żeby się zbuntować.

Jerzy Urban twierdził, że to on zapoczątkował trend szkalowania papieża.

W 2003 roku został pozwany za znieważanie papieża na łamach "NIE". Jana Pawła II w Polsce się wówczas nie krytykowało, ale moim zdaniem nie miało to żadnego wpływu na narodzenie się samych memów.

Kiedy zaczęły pojawiać się pierwsze?

Bardzo trudno dokładnie to ustalić, ale około 2009 roku, może trochę wcześniej.

Dlaczego akurat wtedy?

To były w Polsce złote lata tzw. chanów, czyli forów, gdzie anonimowi użytkownicy komunikowali się początkowo głównie za pomocą obrazków. Często dostęp do nich był utrudniony, siłą rzeczy skupiały użytkowników sprawnie poruszających się online - tych którzy znali nowości, szybko łapali konwencje i porozumiewali się rodzajem slangu, a jednocześnie podśmiewali się z mniej zaawansowanych użytkowników sieci.

Jakie były pierwsze cenzopapy?

Nie miały poważnego potencjału krytycznego - miały szokować, a szokowały tym mocniej, że przekraczały tabu. Wtedy nie mówiło się źle o papieżu, narracja była pozytywna od prawa do lewa. Twórców bawiły reakcje ludzi, nie obrazki, które tworzyli.

Przeważnie bardzo wulgarne - sporo było scenek porno z głową papieża przeklejoną w formie cenzury na kroczu czy zamiast głowy aktora, czy aktorki. Wtedy w sieci słabo działała cenzura, nie było jeszcze społecznościowych algorytmów wyłapujących takie treści. Dziś publikacja tego typu cenzopapy po trzech sekundach skończyłaby się banem.

Kiedy papieskie memy wyszły z piwnicy?

Wkrótce w Polsce bardzo intensywnie rozwinęły się media społecznościowe na czele z Facebookiem - obecnie naturalną przestrzenią rozpowszechniania cenzopapy. Tyle że dziś memy z papieżem są już czymś oswojonym - wysyłają je sobie znajomi, pojawiają się na grupach i tablicach. Są też dużo bardziej wyrafinowane.

Początkowo cenzopapy wychodziły z podziemia właśnie na Facebooka, bo tam najłatwiej było znaleźć osoby, i to niekoniecznie ze starszego pokolenia, które szczerze się oburzały. Słowem - kogoś do strollowania. Cenzopapy mają to do siebie, że często nie wyrażają poglądów osób, które je tworzą. Początkowo miały działać na zasadzie shock value - wywoływać silną reakcję emocjonalną.

Kiedy wydawać by się mogło, że znalezienie osoby, którą cenzopapa by oburzała, jest wyczynem, nagle okazało się, że oburza posłów, oburza prezydenta, oburza kurator, więc te memy wciąż mają potencjał rażenia. Cenzopapa będzie żywa tak długo, jak długo będą ludzie, którzy się na nią oburzają.

A że takich osób jest coraz mniej, cenzopapy zaczęły wchodzić na coraz wyższy poziom absurdu. Przykładowo na tzw. "memach dla Grażynek" - tych wszystkich słodkich grafikach z kotkami, kwiatkami i życzeniami "pysznej kawusi" też zaczęła się pojawiać głowa papieża. Czasem trudno ją zauważyć, a co dopiero ocenić, w którym przypadku jest wyrazem szacunku twórczyni do Jana Pawła II, a w którym kukułczym jajem podrzuconym przez trolla.

Granica między cenzopapą a portretem papieża robi się coraz cieńsza. Gdy w plakat imprezy Politechniki Warszawskiej został wkomponowany Jan Paweł II - w dość neutralnej formie, pomijając oczywiście nawiązanie do memów - wywołało to oburzenie.

Tymczasem kurator Barbara Nowak postuluje umieszczenie wizerunku papieża w każdej szkole.

Jeśli tak się stanie, będzie z tego pożywka dla kolejnych memów - łącznie z robieniem cenzopapy ze szkolnych portretów Jana Pawła II. Nie inaczej było z chałupniczymi inscenizacjami zamachu, gdzie meleks robił za papamobile, albo lokalny proboszcz wcielił się w rolę Jana Pawła II. Zdjęcia i nagrania trafiły do sieci i szybko stały się memami.

Pakowanie papieża do podręczników historii i polskiego, kolejne pomniki i szkoły jego imienia, będą dziś miały efekt przeciwny do zamierzonego - jeszcze bardziej zmemetyzują papieża. To nie 2006, gdzie na fali wciąż żywych emocji po śmierci papieża, wielu nastolatków czuło się w jakiś sposób związanych z Janem Pawłem II.

Dla młodego pokolenia, które nie pamięta śmierci papieża, Jan Paweł II jest postacią z memów. Co ciekawe, memy papieskie weszły w pewnego rodzaju impas, gdy dorwały się do nich kilka lat temu tzw. gimbusy. Nastolatkowie nie rozumieli nawiązań i nie za bardzo wiedzieli, o co w tych wszystkich memach chodzi, ale orientowali się, że są "śmieszne" i "cool". Wstawiali je na zasadzie "hehe, papież" - "śmieszne z powodu, że śmieszne".

W jakich wcieleniach objawia się papież-mem?

Papaj-siłacz z klatą kulturysty, "rzułta morda", masa memów, na których głowa Jana Pawła II jest doklejana do zdjęć różnych obiektów, które mają pasować do rymowanki opartej na schemacie "Ty Janie…" jak np. "Ty Janie parmezanie - posypko na włoskie danie". Poza tym memy opierające się na przerabianiu papieskiego przydomku, często tak, by budził dodatkowe skojarzenia, a nie tylko kuriozalnie brzmiał - był Jan Pawulon, Janusz Pawlacz, Pan Jaweł.

Masa memów powstała też na kanwie licznych zdjęć Jana Pawła II z podróży. Na przykład mem, na którym papież trzyma koalę podpisany "Włochate te australijskie dzieci, no ale nie będę wybrzydzał".

Są też całkiem pozytywne wcielenia memów z Janem Pawłem II, jak np. "wiksujący" papież zawadiaka, albo niewinne quasi dziecięce rymy jak np. "Jan Paweł II dokarmiał papugi" czy "Jan Paweł II tresował bieługi". Mamy wreszcie odzywkę "co tu się odjaniepawliło".

Memy często bazują na odwróceniu - z jednej strony mamy świętość i anegdotę o kremówkach, a z drugiej "Jan Paweł II zajebał mi szlugi". Kremówka stała się papieskim emblematem, co samo w sobie było osobliwe - oczywiście anegdota ocieplała wizerunek, ale też nie licowała z powagą i rangą postaci. Ale wiadomo - łatwiej papieża przedstawiać przez ciastko niż przez encykliki, których nikt raczej nie czyta. Sam Jan Paweł II wspomniał zresztą o kremówkach tylko raz. To media zrobiły z nich nieomal papieski fetysz, co podłapali memiarze.

Superman ma batmobil i Robina, a papież kremówki, papamobile i kardynała Dziwisza.

Święci - superbohaterowie Kościoła - też mają swoje atrybuty. Święta Katarzyna ma koło, bo była łamana kołem, święta Agata odcięte piersi, a nasz święty ma swoje kremówki i "Barkę". Może i są trochę niepoważne i z przypadku, bo nimi po prostu media grały w Polsce w kontekście papieskim. Ale te papieskie emblematy świetnie oddają też polski katolicyzm ludowy, który przypomina trochę wierzenia pogańskie.

Nikt nie czyta encyklik, nikt nie jest w stanie ocenić papieża jako ojca kościoła, no ale mamy coś, czego wszyscy możemy się chwycić - kremówki i "Barka" są wszak swojskie, powszechnie znane i myślę nawet, że lubiane.

Jaki jest najbardziej znany cenzopapa?

Grupa memów na podstawie zdjęcia, które w slangu nosi nazwę "rzułtej mordy" ze względu na kolor skóry papieża. Podobno to pożółkły ze starości portret, który wisiał w domu babci jednego z memiarzy. Szczerze powiedziawszy, bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że ktoś po prostu zauważył, że odcień skóry jest żółtawy i podkręcił go mocniej w photoshopie.

Zawsze zastanawiałam się, dlaczego "rzułta".

Żeby odróżnić "rzułtą" od żółtej - działa to też trochę, jak mrugnięcie okiem do wtajemniczonych. Powstawały np. memy ze wzornikami kolorów, gdzie jeden z odcieni był podpisany "rzułć papieska" - ktoś nieobeznany z memami, nie zrozumie tego żartu. Poza tym celowe błędy ortograficzne też wpisują się w poetykę internetowej ironii.

Mamy jeszcze podrabiane anegdoty o papieżu.

Przeważnie są wzorowane na oficjalnych papieskich "kwiatkach" wydawanych w książkach. Cechowała je duża naiwność i poczucie humoru charakterystyczne dla starszego pokolenia. Trochę jak słynne historyjki z "Chwili dla Ciebie", gdzie zawsze "śmiechu jest co niemiara".

Trollujący podrzucali przeróbki na facebookowe grupy, a oburzenie było tym większe, że czytający początkowo łapali się na ich "papieski klimat", po czym trafiali na wulgarne albo absurdalne zakończenie. Często nie wiedzieli do końca, z czym mają do czynienia.

A co z JPIIGMD (JPII gwałcił małe dzieci - red.) - ten skrót funkcjonował na długo przed ujawnieniem, że Jan Paweł II tuszował sprawy pedofilii w kościele? Skąd to się w ogóle wzięło?

Z nagrania programu "Ziarno" z 1991 roku, na którym papież przytula i całuje małe dzieci, a na pupilkę wybiera sobie kilkuletnią Marysię. Myślę, że na początku lat 90. mało kto dostrzegłby w tym coś dziwnego, ale już 20 lat później, gdy na jaw wyszło już sporo afer pedofilskich z udziałem księży, memy na podstawie tego materiału poszły właśnie w stronę pedofilii. Oczywiście zazwyczaj była to dość ekstremalna twórczość, ale też o to chodziło - tym bardziej szokowała.

Skrót JPIIGMD miał potencjał trollowania, bo wiele osób utożsamiało się z tzw. "pokoleniem JPII", więc skrót "JPII" pojawiał się nagminnie. Osoby używające GMD były czasem pytane, co to znaczy i rozwijały - zazwyczaj z anonimowych kont - akronim, ku oburzeniu ogółu. Albo wręcz przeciwnie - przypisując literom inne słowa i trollując na metapoziomie. JPIIGMD stało się też symbolem wtajemniczenia w pewną dość ekskluzywną grupę, a nawet do pewnego stopnia hasłem pozwalającym rozpoznać "swoich".

Memy z papieżem i motywem pedofilli mogły mieć też częściowo inną inspirację – niektóre motywy są analogiczne wobec przygód tzw. Pedobeara, rozsławionego przez 4Chan - niewinnie wyglądającego misia, który bawi się z dziećmi i rozdaje im cukierki, a tak naprawdę jest pedofilem. Chany miały to do siebie, że ich użytkownicy byli przeciwnikami cenzury i jakiejkolwiek moderacji, a co za tym idzie, wypływały stamtąd najostrzejsze żarty.

Co ciekawe to z archiwalnego nagrania "Ziarna" wzięło się też hasło "okrutnik", które jest dziś używane zupełnie poza kontekstem papieskim i to przez osoby, które nie wiedzą, że zostało spopularyzowane przez memiarzy. Jak najbardziej, jeszcze jak!

A jaka jest relacja memiarzy z papieżem?

Myślę, że ci najbardziej zaprawieni czują do niego jakiś rodzaj sentymentu. Używali jego wizerunku, bo miał większy potencjał triggerowania ludzi niż memy innego typu. Więcej - niektórzy memiarze czują się w jakimś stopniu spadkobiercami Jana Pawła II - w końcu w pewien sposób trzymają go przy życiu.

Być może, gdyby nie memiarze, znacznie mniej osób pamiętało by dziś o Janie Pawle II, nie mówiąc o młodym pokoleniu, które prawdopodobnie by go nie znało - niebawem będziemy wszak obchodzić 20. rocznicę jego śmierci. W ostatnich latach o papieżu najskuteczniej nie przypominał rząd, nie przypominał Kościół, ale właśnie memiarze. Oczywiście raczej w formie "postaci popkultury" niż czcigodnego patriarchy.

Co memy o papieżu mówią o Polsce i Polakach?

Na pewno mówią sporo o Polakach używających internetu, ale często nie do końca rozumiejących i radzących sobie z jego potencjałem śmieszkowania. Wydawać by się mogło, że przez niemal 15 lat do cenzopapy już przywykliśmy, a teraz okazuje się, że jednak nie.

Pomnik papieża zmurszał przez 18 lat, które minęły od jego śmierci niezależnie od memów. Okazało się, że Jan Paweł II wcale nie był takim znakomitym teologiem, że miał swoje na sumieniu, a komunę to niekoniecznie on obalił.

Obserwujemy obecnie różne rozpaczliwe akcje podpierania tego pomnika, ale wątpię, czy na dłuższą metę skuteczne. Tym bardziej że dla dzisiejszej młodzieży i najmłodszych dorosłych Jan Paweł II to postać porównywalnie odległa, co Mieszko I. Z tą drobną różnicą, że z Mieszka rzadziej śmieją się w necie.

Po co politykom ten cały papież?

Tzw. prawica tożsamościowa musi mieć jakiś symbol, wokół którego się zjednoczy. Smoleńsk już się nie nadaje, upadkiem komuny grać nie mogą z powodu Lecha Wałęsy i jego konfliktu z Jarosławem Kaczyńskim, a coś muszą sobie wybrać, tymczasem okazuje się, że nie stoją na niczym.

Mówią o jakiejś tradycji, jakichś wartościach, ale właściwie nie mają tutaj nic do dyspozycji. A jak nie wiadomo, czego się chwycić, to można się chwycić papieża. Tymczasem dochodzi do bodajże pierwszego blamażu papieża, który ma szanse dotrzeć do tak wielu osób, więc rządzący zaczynają panikować.

Odwołania do konserwatywnych wartości są w Polsce wydmuszką, nie opierają się kompletnie na niczym. Politycy nie mają się czego uchwycić, bo i po co mają sięgnąć? Po bitwę pod Grunwaldem? Odwołać się do rzekomej religijności Polaków, która już od lat nie jest prawdą? Dlatego też sam papież-przewodnik duchowy nie wystarcza, musi być jeszcze papież polityczny, który wydobył Polskę z mroków komunizmu. 

No właśnie, a są memy dotyczące rzekomego obalenia przez papieża komuny, które powraca dziś już nie tylko na łamach prawicowych tygodników?

Tak - jak to często w memach bywa - totalnie na wspak. Są np. zdjęcia Jana Pawła II z Jaruzelskim i podpisy sugerujące, że jego rola była wprost przeciwna z podpisami w stylu "Ja ci mówię, Wojtek, z nimi to trzeba krótko, za miękki jesteś", są też memy na kanwie zdjęć z Fidelem Castro. Z memami często jest tak, że piszą historię alternatywną. 

Co więcej, w starszym pokoleniu, które korzysta z internetu, ale wyrosło na zupełnie innych typach przekazu, mediów, ale i humoru są osoby, które na ten rodzaj memów wciąż się łapią. W końcu od upadku komuny, od którego minie zaraz 35 lat, to co pokazywano w telewizji, uchodziło za godne zaufania. Ktoś widzi obrazek z podpisem i czyta to w analogiczny sposób - jako prawdę. 

Papież stał się wydmuszkową personą, którą można dziś wypełnić dowolną treścią - i okazuje się, że robią to nie tylko memiarze, ale i rządzący. Z jego homiliami czy encyklikami jest jak z jakimiś pseudogłębokimi cytatami - wszyscy pokiwają głową, że takie mądre, ale mało kto cokolwiek z tego rozumie. 

W którą stronę pójdą teraz twoim zdaniem papieskie memy?

Jeśli będziemy otaczani figura papieża politycznego, który obala komunizm, to jest spora szansa, że właśnie w tę - w pisanie historii alternatywnej. Widziałam już zresztą memy z papieżem-zbrodniarzem wojennym.

Memy z papieżem poszły też w stronę pedofilii, bo to budziło ogromną panikę moralną. Mówiło się już o sprawach księży-pedofili, ale mam wrażenie, że tym bardziej oburzał cenzopapa-pedofil, bo co jak co, ale "papieża to ty szanuj". 

Słynny RiGCz, który kilka lat temu wszedł do powszechnego - przynajmniej wśród młodszych pokoleń użycia - też jest z papieskiego mema.

Właściwie to bardziej pasty - zaczęło się od telefonu do radia kobiety imieniem Jagoda, która narzekała na szkalowanie papieża, używając słynnej frazy "rozum i godność człowieka". To była typowa wiązanka oburzonej osoby, której brak argumentów, więc powtarza frazesy. Potem internauci przeklejali tę wypowiedź w komentarzach mających udawać oburzenie związane ze szkalowaniem papieża, aż w końcu powstał skrót "RiGCz", używany najczęściej w znaczeniu "z klasą", "z honorem". 

Jak wygląda kwestia praw autorskich do memów?

Wciąż pozostaje nieuregulowana, choć są tego typu ruchy, także w Polsce. Randall Kieślowski - rzekomy twórca tzw. pieseła czy kota paczacza (od "co ja paczę?" - red.), usiłował robić jakieś ruchy w tę stronę, ale niewiele z tego wynikło.

Trudno też wyobrazić sobie, jak miałoby to wyglądać. Pojedynczy obraz, który może stać się podstawą serii, nie jest jeszcze memem, poza tym "znane memy", które kojarzymy wizualnie, są często plonem twórczości zbiorowej.

Na nośnym obrazie opiera się cała seria, przeważnie anonimowych autorów - bo jeśli używają zdjęcia z internetu", to ma ono bardzo często autora, więc lepiej nie podpisywać się pod jego wykorzystaniem. A potem następuje seria przeróbek, które oddalają się bardzo daleko od pierwowzoru.

Trudno odpowiedzieć na pytanie "kto był pierwszy" - a nawet, jeśli się da, to często nie te najwcześniejsze memy odpowiadają za viralowość serii czy motywu. Dokładnie z tym samym mamy do czynienia w przypadku cenzopapy - przecież to nie pionierzy, używający kadrów porno odpowiadają za żywotność motywu, bo tego typu humor rzeczywiście mało kogo bawi.

Inna kwestia to problem z udowodnieniem, że ktoś czerpie z memu naszego autorstwa korzyści majątkowe. Memy mają to do siebie, że ich żywotność jest krótka, potem przeistaczają się w memo-suchary i to z tych bardzo nieśmiesznych. To paliwo, które kończy się, zanim dojdzie do monetyzacji.

Memiarze na memy, które już wszyscy widzieli, mówią "przeruchane" - wstyd coś takiego udostępniać. Dlatego mem opiera się monetyzacji, dzięki czemu pozostaje niezależny, bo w dzisiejszych czasach monetyzowalne są nawet posty - i to niekoniecznie nawet reklamowe. Budują zasięgi, markę własną autora. Z kolei mem roznosi się masowo i anonimowo.

Nie da się go do niczego "zatrudnić" - w reklamie będzie już czerstwy, a jeśli nie to niezrozumiały dla części odbiorców. W środowisku naukowym były swego czasu prowadzone dysputy, czy mem może uczyć filozofii - tyle że skuteczny mem filozoficzny będzie zrozumiały, a więc i śmieszny dla tych, którzy byli go w stanie zrozumieć, zanim zobaczyli. Tak więc mem nie uczy, tylko żeruje na wiedzy.

Jak długo jeszcze będziemy śmiali się z cenzopapy?

Beka z papieża w pewnym sensie starzeje się wraz z osobami, które pamiętają papieski szał po 2005 roku. Osoby, które łapią tę stylistykę to ludzie w okolicach trzydziestki i starsi. Poza tym, choć mema widział już chyba każdy, memiarstwo pozostaje hobby ekskluzywnym. Gdy wspominam na zajęciach o fenomenie cenzopapy, zorientowanych, o co chodzi, jest zaledwie kilka osób.

Format memu w wydaniu "obrazek i śmieszny podpis" też nieco się zestarzał, choćby dlatego, że młodzi nie siedzą dziś na Facebooku, wolą formy wideo. Kilka lat temu w memiarstwie był mocny nurt bardzo absurdalnych (dank) memów, które często starały się być "śmieszne na siłę", przez co były tym bardziej zabawne, albo tylko forma sugerowała, że mają być "czymś śmiesznym". Był to skutek tego, że memy zaczęły się kojarzyć z sucharami, a jednak impas się skończył i memiarstwo wróciło na dawne tory.

Nie mam pojęcia, jak długo jeszcze cenzopapy utrzymają się na fali, ale widziałam już nawet memy à propos tego pytania - czy w roku 2137 ludzie dalej będą śmiali się z rzułtej mordy. Być może za 15 lat memy o papieżu będą skrajnie boomerskie. Rzecz jasna i o tym są już memy - z ojcem wrzeszczącym na syna "szkaluj gówniarzu papieża".

Ludzie zawsze będą opowiadać historie i żartować, dlatego memy jako takie się nie skończą, choć pewnie zmienią swoją formę. Już pojawiają się memy audiowizualne na Tik-toku, mam doktoranta, który pisze o memach wizualno-dźwiękowych.

AI zastąpi memiarzy?

Fascynującą funkcją ludzkiego umysłu jest to, że potrafimy - a przynajmniej niektórzy z nas - znaleźć nawiązanie na metapoziomie odbiegającym od oryginału, gdzie kontekst trudno uchwycić, a co dopiero opisać. Komizm jest co do zasady nie do końca wytłumaczalny - albo się go łapie, albo nie. Trudno wymyślić skuteczny algorytm na żartowanie. Obecnie komizm komunikatorów AI jest dziełem przypadku. Śmieszy, bo jest nieadekwatny.

"Śmieszkuję, więc jestem człowiekiem" robi się dziś bardziej aktualne, niż "myślę, więc jestem". Dzięki memom niespodziewanie okazuje się, że humor jest szczytową formą ludzkich możliwości poznawczych.

Magdalena Kamińska, dr hab., prof. UAM - pracuje w Zakładzie Badań nad Kulturą Filmową i Audiowizualną Instytutu Kulturoznawstwa UAM. Zajmuje się badaniem cyberkultury. Autorka i współautorka ponad 40 artykułów naukowych oraz sześciu monografii. Publikowała artykuły m.in. w „Kulturze Współczesnej”, „Przeglądzie Kulturoznawczym”, „Kulturze Popularnej”, „Przeglądzie Socjologii Jakościowej”, „Człowieku i Społeczeństwie”, „Transformacjach”, „Panoptikum”, „Studiach Medioznawczych”. Członkini trzech towarzystw naukowych. Uczestniczyła w grantach, tworzyła ekspertyzy dla mediów, koordynatorka ścieżki i programu nauczania, promotorka kilkudziesięciu prac magisterskich, licencjackich i doktorskich.

Czytaj także: https://natemat.pl/475211,dlaczego-ludzie-bronia-jana-pawla-ii-zaslugi-papieza-polaka-i-papaj