Ambasador Rosji nie przyszedł do MSZ po incydencie z rakietą. "Dezercja"
Ambasador Rosji nie przyszedł do MSZ po incydencie z rakietą. "Dezercja" Fot. Zbyszek Kaczmarek / REPORTER

Siergiej Andriejew został wezwany na dywanik polskiego MSZ. To nastąpiło w związku z incydentem, do którego doszło w miejscowości Oserdów, nad którą przez 40 sekund leciała rosyjska rakieta. Pocisk zawrócił, ale władze RP domagają się wyjaśnień. Ambasador Rosji nie stawił się jednak na wezwanie. Podał za to bulwersującą argumentację.

REKLAMA

Po incydencie z rosyjską rakietą, która przeleciała nad jedną z polskich miejscowości, głos w sprawie zabrało MON. Jak poinformowano, stanowisko w tej sprawie będzie wymagane ze strony Rosji.

Wyjaśnień zażądano od ambasadora Siergieja Andriejewa, którego wezwano do MSZ. Dyplomata jednak nie przyszedł.

– Uznałem, że nie ma sensu poruszać tego tematu bez przedstawienia dowodów i odmówiłem wizyty w polskim MSZ – powiedział rosyjski ambasador w rozmowie z agencją RIA Nowosti. Jak dodał, "zaproponował polskim kolegom, że jeśli chcą, mogą przesłać odpowiednią notę pocztą lub kurierem".

Dowody, których oczekują Rosjanie, mają wskazywać, że rakieta była rosyjska.

Incydent z rakietą. Oburzenie w polskim MSZ

Na gorąco sprawę nieobecności ambasadora Rosji na spotkaniu skomentował rzecznik MSZ Paweł Wroński.

– Ambasador Federacji Rosyjskiej w Polsce, pan Siergiej Andriejew nie przybył dziś do siedziby Ministerstwa Spraw Zagranicznych celem wyjaśnienia incydentu z rosyjskim pociskiem manewrującym, który 24 marca naruszył polską przestrzeń powietrzną –przekazał.

– Konwencja wiedeńska jasno proceduje obowiązki ambasadora w kraju przyjmującym. Zastanawiamy się, czy pan ambasador wykonuje instrukcje MSZ w Moskwie i czy jest w stanie właściwie reprezentować w Warszawie interesy Federacji Rosyjskiej – powiedział i dodał, że "nota dyplomatyczna polskiego MSZ z żądaniem wyjaśnienia sprawy naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej zostanie przekazana Ministerstwu Spraw Zagranicznych Rosji inną drogą".

Do nieobecności ambasadora na spotkaniu odniósł się w rozmowie z radiem RMF FM także sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Polski Andrzej Szejna.

– To nie było zaproszenie, a wezwanie pana ambasadora zgodnie z konwencją wiedeńską w związku z wydarzeniem. Rakieta rosyjska przekroczyła granicę. Zaniepokoiło to naszych sojuszników. Taki akt przekroczenia przez rakietę to też akt terroryzmu, dlatego ambasador został wezwany, aby przekazać notę protestacyjną. (...) To wyraz dezercji dyplomatycznej i braku profesjonalizmu ze strony ambasadora – ocenił.

– Przy tego typu postawie władz rosyjskich, to w gruncie rzeczy naszą reakcją powinno być zażądanie odwołania ambasadora. Skoro ambasador nie ma ochoty przyjść, bojkotuje formalne wezwanie ministerstwa, no to po co on tam jest? – skomentował z kolei w rozmowie z WP dyplomata, w tym ambasador Polski w Armenii i na Łotwie Jerzy Marek Nowakowski.