Kwestie bezpieczeństwa stały się wiodącym tematem zamkniętej eksperckiej debaty, zorganizowanej przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych oraz jego turecki odpowiednik, Centrum Badań Strategicznych Ministerstwa Spraw Zagranicznych Republiki Turcji (SAM http://sam.gov.tr/about-sam/). Zainspirowany tą dyskusją, także kuluarową, postanowiłem powrócić do tematu bezpieczeństwa energetycznego, z nieco innej perspektywy.

REKLAMA
Nie tak dawno, w nawiązaniu do draftu Polityki Energetycznej Polski do 2050 roku, zwracałem uwagę na te wymiary bezpieczeństwa energetycznego, które wykraczają poza bezpieczeństwo fizyczne oraz dostęp do zasobów energii. Chodzi o to, że bezpieczeństwo energetyczne jest systemem, opartym na polityce prowadzonej przez poszczególne państwa i międzynarodowe instytucje. Jednocześnie, wymaga ono takiej polityki i takich warunków, które zachęcą do inwestowania, postępu i innowacji w celu zapewnienia, że w przyszłości dostępne będą na czas odpowiednie dostawy i wystarczająca infrastruktura. Te dwa wymiary – polityka i inwestycje, przeplatają się wzajemnie i powodują, że bez współpracy (koordynacji) międzynarodowej trudno osiągnąć poprawę bezpieczeństwa energetycznego. Jednakże sama współpraca jeszcze niczego nie gwarantuje. Problem bezpieczeństwa energetycznego ma bowiem cechy dylematu więźnia i poprawa stanu bezpieczeństwa współpracujących stron wymaga wzajemnego zaufania. Kluczem do zaufania jest natomiast wiarygodność. W tym przypadku chodzi o wiarygodności polityki gospodarczej, której ważnym ogniwem jest polityka energetyczna.
Czy można ocenić wiarygodność polityki? Otóż można i dowodów na poparcie tej tezy, codziennie, można powiedzieć, że w sposób ciągły, dostarczają rynki finansowe. Jak to się odbywa? Weźmy relatywnie łatwy przypadek – politykę pieniężną. Doświadczeni uczestnicy gry rynkowej (nazwijmy ich analitykami), na podstawie wiedzy ekonomicznej oraz informacji o gospodarce, tworzą modele, imitujące rozwój gospodarki w niedalekiej przyszłości. To samo robią banki centralne. Przy danym stanie wiedzy oraz powszechnym dostępie do informacji, zarówno analitycy jak i banki centralne uzyskują podobne projekcje wzrostu gospodarczego, sytuacji na rynku pracy i inflacji. Wiedza ekonomiczna podpowiada także, jak bank centralny powinien reagować na zmiany inflacji w przyszłości. Wiarygodność banków centralnych wynika stąd, że w swoich decyzjach kierują się przesłankami merytorycznymi, które rynki potrafią odczytać. Jeśli decyzje zaskakują a banki centralnie nie potrafią ich merytorycznie uzasadnić, rośnie ryzyko i inwestorzy pozbywają się ryzykownych aktywów lub karzą sobie za nie więcej płacić.
Polityka energetyczna jest przypadkiem zdecydowanie bardziej skomplikowanym, ale też poddającym się ocenie. Dość powiedzieć, że każda polityka składa się z regulacji, przy pomocy których rząd chce osiągnąć zamierzone efekty: wzrost nakładów inwestycyjnych czy zmniejszenie zużycia energii na jednostkę produkcji itd. Przesłanką każdej regulacji jest zależność przyczynowo- skutkowa. Od instrumentu (regulacji) do efektu (pożądanego działania). Nawet, jeśli taka zależność jest bardzo złożona, powinna poddać się ocenie merytorycznej, bo regulator w jakiś sposób powiązał przecież skutek z przyczyną. A skoro taki mechanizm istnieje, to można go „zreplikować” na podstawie wiedzy ekonomicznej i społecznej i sprawdzić, czy daje zamierzone efekty.
Pomagają w tym odpowiednie narzędzia (modele), które jednak trzeba zawczasu przygotować a do tego potrzebne są systematyczne, interdyscyplinarne, badania. Prowadzenie badań, służących ocenie skutków regulacji daje także inne korzyści, polegające na rozpoznaniu obszaru niewiedzy. Na ryzyko z związane z wkroczeniem polityki w obszar niewiedzy zwraca uwagę noblista Edmund Phelps. „W najprostszych przypadkach, ekonomia może lepiej pokazać nam konsekwencje naszych działań. Mniej proste są przypadki, kiedy nie mamy wiedzy, by przewidzieć pełne konsekwencje. Globalne ocieplenie i zmiany klimatu są takimi przykładami. Działania, w które wierzymy, że będą lekarstwem na postrzegany problem, mogą prowadzić do niezamierzonego skutku [..]. Ogólnie mówiąc, globalne systemy energii są tak złożone, że ingerowanie w nie prawie na pewno doprowadzi do niezamierzonych konsekwencji” (First Things, Economic Justice and the Spirit of Innovation, October 2009).
Wiedza o tym, czego nie wiemy jest niezbędna do oceny, czy polityki wkraczające w obszar niewiedzy, robią to z pełną świadomością ryzyka z tym związanego, czy też z powodu braku wiedzy, która obiektywnie jest dostępna.
W pierwszym przypadku, gdy działania są podyktowane koniecznością, należy opracować możliwie wyczerpujące spektrum potencjalnych scenariuszy i następnie przebadać ich skutki, co pomoże w identyfikacji czynników ryzyka podczas implementacji polityki. W taki sposób podeszliśmy trzy lata temu do problemu gazu łupkowego w Polsce. Zidentyfikowaliśmy trzy możliwe scenariusze rozwoju tego sektora, w zależności od warunków, które zachęcą do inwestowania, postępu i innowacji, a następnie przebadaliśmy ich skutki.
Drugi przypadek nie powinien się zdarzyć i aby temu zapobiegać potrzebne są w Polsce systematyczne, interdyscyplinarne badania nad sektorem energii, służące celom strategicznym. Badania te powinny dotyczyć strategicznych zagadnień dotyczących polityki energetycznej i klimatycznej, dotyczących działań rządu/państwa i biznesu. Takim strategicznym zagadnieniem, wymagającym systemowego podejścia jest bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo energetyczne jest dobrem publicznym i znajduje się w domenie działań państwa. To państwo decyduje, jak zapewnić bezpieczeństwo energetyczne dzisiaj i w dalekiej przyszłości. Jednak „dostarczaniem” bezpieczeństwa, czyli niezakłóconymi dostawami energii po akceptowalnej cenie, w ramach obowiązujących regulacji, zajmuje się biznes. I to biznes, jako pierwszy, ocenia w praktyce, koszt regulacji, czyli koszt bezpieczeństwa. Z tego powodu jego głos powinien być brany pod uwagę już na etapie badań nad sektorem energii, gdyż dzięki temu w pierwszej kolejności będzie można ograniczać obszary niewiedzy tam, gdzie są najbardziej nas kosztują.
Poprawa bezpieczeństwa energetycznego wymaga przemyślanej strategii, odpornej na wstrząsy. Nie zbudujemy jej bez odpowiedniej wiedzy i interdyscyplinarnych badań. Najwyższa pora, by je rozpocząć.