Czy wiesz, że rekrutacja może zacząć się i trwać nawet wtedy, kiedy kandydat nie zdaje sobie z tego sprawy?

REKLAMA
Drugim sposobem, który stosuję w celu rekrutacji, jest poszukiwanie osób, którzy pracują zawodowo i są dobrzy w swoim fachu. Szukam takich ludzi, których chcę mieć w swoim zespole.
Jak możesz osiągnąć? Już opisuję. Jest na to kilka sposobów.
Kiedy poszukujesz handlowców do sprzedaży, np. sklepowej, to wyszukuj ich po prostu odwiedzając sklepy. Kiedy spodoba ci się obsługa, to miej przygotowanych kilka zdań w stylu „trudnego klienta” i odegraj taką rolę podczas rozmowy. Następnie zaproś osoby, które według Ciebie sobie poradziły, na rozmowę rekrutacyjną poza miejscem ich pracy.
Szukając przedstawicieli handlowych w branży spożywczej, odwiedzałem sklepy zlokalizowane w obszarze na którym szukałem handlowca i oglądałem półki sklepowe (oceniałem merchandising*). Kiedy znalazłem dobrze wyeksponowane na półce sklepowej produkty jakiegoś producenta - i to w kilku sklepach - prosiłem sprzedawców o kontakt do handlowca, a następnie dzwoniłem do niego.
Często szukałem poprzez docelowych klientów. Dzwoniłem do klienta i robiłem krótką ankietę, w której przemycałem kilka pytań. Celem było wskazanie osób, które były przez nich dobrze ocenione. W ten sposób dowiadywałem się z rynku, kto jest dobrze postrzegany.
Lubiłem też przeglądać portale: linkedin.com, Goldenline.pl, Facebook.pl, Profeo.pl. Na Goldenline na przykład możesz wykupić dostęp do bazy kandydatów i korzystając ze specjalnie przygotowanych filtrów wybrać interesujące Cię osoby. Następnie wysłać do wybranych kandydatów wiadomość i zaprosić na rozmowę.
Być może masz teraz myśl, że to nieuczciwe - podbierać pracowników konkurencji. Z tym dylematem i tą oceną pozwolę sobie Cię pozostawić. Uważam, że żaden pracownik, któremu jest dobrze w firmie, nie zmieni jej. Podczas moich rozmów na początku podaję też informację „wiem, że pracuje Pan w firmie ABC. Szukam pracowników do firmy DEF. Będzie mi miło, jeżeli znajdzie Pan czas na rozmowę o nowych możliwościach w innej firmie”. Każdy headhunter tak działa. W tej branży liczy się skuteczność.
Kiedy już wybiorę kandydatów, spotykam się z nimi, rozmawiam i mówię wprost o swojej propozycji, jednocześnie przedstawiając wizję mojej firmy. Jeśli kandydat nie chce zmieniać firmy, uprzejmie dziękuję mu za rozmowę i zostawiam mu swoją wizytówkę. Chcę, abyś mnie Czytelniku dobrze zrozumiał. Nigdy nie przekupuję pracowników. Nie o to chodzi, aby kogoś kupić. Pokazuję alternatywę, i jeśli jest dla nich ciekawsza niż obecne zajęcie, to ją wybierają.
Lubię zatrudniać ludzi z „błyskiem w oku”, którzy mają "to coś". Ponieważ zawsze zatrudniam sam, szukam osób, z którymi "łączy mnie chemia". Pracując nawet w dużych firmach, sam uczestniczyłem w procesie rekrutacji. Nigdy nie polegałem wyłącznie na dziale HR. Pracownicy z HR mogli mi pomóc wyselekcjonować kandydatów, ale ostateczną rozmowę przeprowadzałem sam.
Podam Ci, drogi Czytelniku, jeden ze sposobów na uzyskanie od kandydatów prawdziwego powodu chęci zmiany lub podjęcia pracy.
Czasem zatrudniając osobę po jednej, dwu rozmowach typowo rekrutacyjnych, zapraszam ją na kolejną, tym razem do restauracji lub kawiarni. Kiedy kandydat już ochłonie, a stres związany z oficjalnymi rozmowami opadnie, mam okazję poznać „prawdziwego człowieka” z prawdziwymi powodami, których nigdy mi nie wyjawi podczas oficjalnej rekrutacji.
Czasem jest tak, że jestem zachwycony, a czasem okazuje się, że zatrudnienie tej osoby byłoby totalnym nieporozumieniem. Gdyby nie stworzenie możliwości do luźnej rozmowy, dowiedziałbym się o tym dopiero po fakcie. Miałem taki przypadek, że osoba, którą rekrutowałem na dyrektora oddziału dużej spółki, wypadła wspaniale podczas oficjalnej części rekrutacji. Ale kiedy podczas lunchu, rozmawialiśmy na zupełnym luzie, okazało się, że kandydat z dwóch poprzednich firm został wyrzucony, ponieważ urwał mu się film na imprezach firmowych. Dodatkowo zapytał, jak u nas załatwia się tematy wprowadzenia nowych dostawców. "Bo oni często dają różne prezenty i czy należy to zgłaszać". Po tym lunchu podziękowałem mu za rozmowę i powiedziałem, że to był jeden z etapów nieformalnej rekrutacji, którego niestety nie przeszedł.
Na ważne stanowiska prowadzę minimum 3 etapy rekrutacji, każdy w innym miejscu, i staram się zaangażować w ten proces inne osoby, jako obserwatorów lub rekruterów.
Nie mam wyłączności na dobre rady. Przekazałem Ci to, co u mnie działa. Może to wykorzystasz, może coś skrytykujesz. Ważne, abyś sam sprawdził, jak to działa u Ciebie.
Jeśli jesteś osobą poszukującą pracy, to pamiętaj, że Twoja rekrutacja trwa od momentu nawiązania pierwszego kontaktu (wysłanie dokumentów, rozmowa telefoniczna lub osobista) do podpisania umowy o pracę. Cały czas jesteś sprawdzany i oceniany.
Po poprzednim wpisie wiem, że mam sporo czytelników, którzy poszukują pracy, dlatego w kolejnym wpisie podam kilka rad dla tych osób.
Zachęcam do zajrzenia na stronę "Negocjacje w Biznesie" ponieważ na nich pokazujemy jak techniki stosowane przez negocjatorów można wykorzystać w procesie rekrutacji i podczas rozmów o podwyżce.
* Merchandising (wikipedia) - to sposoby wpływania na zachowania klientów poprzez wystrój pomieszczenia i sposób prezentacji towarów w celu zwiększenia sprzedaży, zainteresowania odbiorców, a nawet zwiększenia subiektywnej wartości towaru w oczach klienta.