
Baśka była księgową i od kiedy pamięta zajmowała się tylko tym. Denerwowało ją, że pracownicy firmy w której pracuje całkowicie lekceważą jej pracę i traktują księgowość jak zło konieczne. Najbardziej przejawiało się to całkowitą ignorancją w opisywaniu faktur (osławione MPK – miejsce powstawania kosztów i numery kont) i opóźnieniach w ich dostarczaniu do księgowości. Była już kilka razy u szefa firmy z tym tematem, ale ten naczytał się w jakiejś książce o delegowaniu zadań i ostatnia rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
REKLAMA
- Pani Basiu, przychodzi Pani do mnie z problemem opisywania faktur i terminów, tak?
- Tak szefie, mam z tym olbrzymi… - nie miała szansy dokończyć.
- Ale jeśli dobrze rozumiem – przerwał jej szef – poprawne księgowanie dokumentów chyba należy do Pani obowiązków.
- no tak, ale… - próbowała mało skutecznie zacząć tłumaczyć, że opisy i dostarczenie to nie jej obowiązek.
- Więc, skoro to Pani obowiązki, proszę zorganizować spotkanie z szefami działów, poprowadzić dla nich szybkie przeszkolenie z MPK i kont rodzajowych, a kiedy Pani to zrobi proszę o informację. To rozwiąże Pani problemy.
- Tak szefie, mam z tym olbrzymi… - nie miała szansy dokończyć.
- Ale jeśli dobrze rozumiem – przerwał jej szef – poprawne księgowanie dokumentów chyba należy do Pani obowiązków.
- no tak, ale… - próbowała mało skutecznie zacząć tłumaczyć, że opisy i dostarczenie to nie jej obowiązek.
- Więc, skoro to Pani obowiązki, proszę zorganizować spotkanie z szefami działów, poprowadzić dla nich szybkie przeszkolenie z MPK i kont rodzajowych, a kiedy Pani to zrobi proszę o informację. To rozwiąże Pani problemy.
Wyszła jak „zbity pies” z biura przełożonego. „Ja, szkolenie? Mam stać przed ludźmi? Szefami działów? I co im powiem? Przecież wszystko mają w procedurach". Myśli kotłowały się w jej głowie, a serce podchodziło do gardła, wprost proporcjonalnie do ilości stresu. "Co ja zrobię?"– myślała. "To chyba największy dramat w moim życiu".
Siadła przed komputerem i zaczęła płakać. Przynajmniej to mogła zrobić.
Do pokoju wszedł Mirek. Uśmiechnięty i na petardzie – jak zwykł mawiać – czyli na wysokiej energii. I natychmiast w swoim stylu zabrał się za opanowanie sytuacji i rozwiązanie problemu. Najpierw potwierdził, że widzi dramat Baśki, że rozumie jej cierpienie związane ze strachem i obawy przed tym, jak wypadnie na takim spotkaniu, ale Mirek miał już w głowie gotowy plan. Na jednym z webinarów słyszał co nieco o szkoleniach trenerskich. Nie takich zwyczajnych, ale takich po których ludzie wychodzili jak zaczarowani, że ktoś trafił do ich umysłów i je otworzył.
Do pokoju wszedł Mirek. Uśmiechnięty i na petardzie – jak zwykł mawiać – czyli na wysokiej energii. I natychmiast w swoim stylu zabrał się za opanowanie sytuacji i rozwiązanie problemu. Najpierw potwierdził, że widzi dramat Baśki, że rozumie jej cierpienie związane ze strachem i obawy przed tym, jak wypadnie na takim spotkaniu, ale Mirek miał już w głowie gotowy plan. Na jednym z webinarów słyszał co nieco o szkoleniach trenerskich. Nie takich zwyczajnych, ale takich po których ludzie wychodzili jak zaczarowani, że ktoś trafił do ich umysłów i je otworzył.
Nie było na co czekać. Siadł przy Baśce, otworzył stronę www i zaczęli czytać. Niepewna swojej decyzji Baśka zadzwoniła do trenera trenerów po zapewnienie, że da radę. Niestety nie dostała gwarancji, że się uda – faken, dlaczego? Przecież powinno mu zależeć na sprzedaży biletu. Dostała w zamian zaproszenie na krótkie, jednodniowe warsztaty z autoprezentacji. Dobre i to - pomyślała – tym bardziej, że nie mam teraz tyle kasy na Akademię Trenerów. Kiedy przyszła na warsztat autoprezentacji była niepewna, trochę przestraszona co tutaj robi. Jak się okazało - niepotrzebnie, ponieważ nikt tam nie znał się na przemawianiu. Po dniu ćwiczeń i wystąpień była na tyle oswojona ze sceną, że zaczęło jej się to nawet podobać, szczególnie że prowadzący niesamowicie przykuwał uwagę, trafiał w sedno i dawał same praktyczne rady.
Przy tym sporo historii i przykładów z życia. To było niesamowite szkolenie. Na koniec – co ją bardzo, bardzo zaskoczyło – dowiedziała się, że to jest schemat. Taki rodzaj foremki do ciasta, w którą należy tylko wlać treść, czyli ciasto, i że każdy może się tego nauczyć. Sama nie wie, czy pod wpływem impulsu, może nawet sugestii prowadzącego, zaufała mu i kupiła bilet na szkolenie. Kupiła za olbrzymie jak dla niej wtedy pieniądze - Akademię Trenerów. Wracając do domu miała nawet myśli, żeby zrezygnować, odwołać to, ale tliła się w niej jakaś iskra, myśl i nadzieja, że to może być coś, co pomoże jej przełamać się, może nawet da nowy zawód.
Dzisiaj Baśka naucza. Naucza dziesiątki ludzi na swoich kursach. Jest wynajmowana przez firmy szkoleniowe i sama korzysta z pomocy innych trenerów. A wszystko zaczęło się półtora roku temu w gabinecie szefa. Trzy miesiące później poprowadziła 2 godzinne spotkanie dla szefów działów. Była niezwykle podekscytowana, kiedy wykonywała wszystkie poznane schematy: otwarcia, prowadzenia, ćwiczeń, odpowiedzi na pytania, zarządzała emocjami i wkładała do głowy uczestników to, co chciała, rozwiązując jednocześnie swoje problemy z MPK i kontami. Kiedy skończyła otrzymała owacje na stojąco, tak głośne, że do sali wszedł sam szef i … oniemiał.
Szara myszka z księgowości stoi przed kilkunastoma menedżerami, a oni biją brawo z wypiekami na twarzy. Biją brawo księgowej. To zdecydowanie nie mieściło się w jego głowie.
Baśka ze swoim kursem księgowania faktur przez 3 miesiące szkoliła poszczególne działy w firmie. Szef postanowił, że sam dla siebie pojedzie na Akademię Trenerów. Irytowało go tylko to, że musi czekać cały długi rok na kolejną edycję. I ten podziw pomieszany z ludzką zazdrością do Baśki za to, co ona potrafi. Niesamowite.
Baśka ze swoim kursem księgowania faktur przez 3 miesiące szkoliła poszczególne działy w firmie. Szef postanowił, że sam dla siebie pojedzie na Akademię Trenerów. Irytowało go tylko to, że musi czekać cały długi rok na kolejną edycję. I ten podziw pomieszany z ludzką zazdrością do Baśki za to, co ona potrafi. Niesamowite.
A Baśka, cóż nie wytrzymała zbyt długo w firmie, siedem miesięcy po kursie otworzyła działalność gospodarczą, ponieważ chętnych na jej wieczorowe kursy przybywało i zaczęła zarabiać więcej niż w księgowości. Ludzie zaczęli ją polecać i przyprowadzać swoich znajomych. Dzisiaj śmieje się, gdy widzi szkolenia księgowe po 300zł lub za darmo z UE, ponieważ jej płacą dużo więcej. Dlatego, że wie JAK NAUCZAĆ, aby ludzie nie tylko szybciej przyswajali wiedzę, ale również dobrze się bawili.
To historia tysięcy Basiek, uwięzionych w smutnej pracy, w której za pozorne bezpieczeństwo sprzedają swój czas. Setek sekretarek i ludzi, którzy mają umiejętności, wiedzę i swoją historię, którą nie wiedzą jak wykorzystać.
W kolejnym wpisie, już bez prozy, opowiem Ci, jak mechanik samochodowy zarabia na swojej wiedzy.
PS. Jeśli lubisz inspiracje, to zapraszam Cię do podglądania i inspirowania się #100PoranneInspiracje (kliknij)
PS2. Tutaj jest wiedza ile zarabiają trenerzy w Polsce - kliknij
Powodzenia
Adam Grzesik
Trener i Założyciel Biznes MBA
Autor książki "Ekspert Biznesu - jak wymyślić, stworzyć i prowadzić zyskowny biznes bez środków na start"
kontakt@adamgrzesik.pl
Adam Grzesik
Trener i Założyciel Biznes MBA
Autor książki "Ekspert Biznesu - jak wymyślić, stworzyć i prowadzić zyskowny biznes bez środków na start"
kontakt@adamgrzesik.pl
