pixabay.com

Pesymistyczne informacje dostarczane przez media z godziny na godzinę pogrążają społeczeństwa w postępującej depresji. Brak pracy lub brak możliwości jej wykonywania tylko pogarsza sytuację. W czasach kryzysu bardziej niż kiedykolwiek wcześniej potrzebujemy pozytywnych, zwyczajnych bohaterów.

REKLAMA
Przywódcy największych światowych mocarstw mówią o pandemii, która w przeciągu kilku tygodni stała się dla ludzkości największym wyzwaniem od czasów II wojny światowej. Biorąc pod uwagę tak odległy czas i analizując wydarzenia historyczne na przestrzeni wieku, myślimy przede wszystkim o niepodległości. Tą zawsze wywalczali wojownicy, żołnierze, jednostki pierwszego frontu walki, ale ich sukces nie stałby się powszechny bez wsparcia i zaangażowania zwykłych ludzi. W momentach krytycznych najwięcej zawdzięczamy drobnym gestom, świadectwom solidarności, wsparciu cichych bohaterów. Ludzie, którzy pamiętają czasy wojny i okupacji z rozrzewnieniem wspominają tajne spotkania z nauczycielami i wykładowcami. W latach czterdziestych ubiegłego wieku, w Lublinie, profesor KUL-u Władysław Panas, z narażeniem życia spotykał się ze studentami, aby podtrzymywać ideę podziemnego państwa silnego także w obszarze edukacji. W tym samym czasie Wiktoria i Józef Ulmowie z podkarpackiej wsi Markowa ratowali przed śmiercią Żydów, udzielając im schronienia we własnym domu. Historie prawdziwe i ważne, zrodziły się z potrzeby serca i chęci niesienia pomocy w słusznej sprawie. To pokazuje, że potrafimy podejmować spontaniczne decyzje, a drobne świadectwa odwagi w trudnych czasach potrafią mieć wielkie konsekwencje.
Czytając codzienną porcję felietonów i reportaży, czy spotykając się z relacjami znajomych, codziennie odkrywamy małych-wielkich bohaterów naszych miast. Ich praca bardzo często była przez nas niezauważana. Kierowcy miejskich spółek transportowych, farmaceuci, kasjerzy - wszyscy pracują bo system musi działać choćby z połową mocy. To pierwszy filar - ludzie, którzy mają odwagę pozostać na swoich stanowiskach i z odwagą wykonywać dotychczasową pracę. Rząd apeluje aby pozostać w domu, internetowi influencerzy tagują tysiące zdjęcie obrazujących domową "kwarantannę" hasztagiem #zostańwdomu. Pod te kryteria nie mieszczą się jednak ludzie pracujący w fabrykach, magazynach. Często stłoczeni na stanowiskach pracy, pozostawieni bez środków ochrony osobistej. Do związków zawodowych i rzecznika praw obywatelskich apelują kurierzy, listonosze, pracownicy produkcji. Wciąż słyszą, że powinni kasłać w rękaw i odwracać głowę od potencjalnego zagrożenia, ale pracować dalej. Pandemia stawia pod ścianą wszystkich bez wyjątku. Przedsiębiorcy obawiają się, że wsparcie rządu okaże się zbyt słabe, aby utrzymać miejsca pracy, a pracownicy w strachu przed utratą stałego dochodu obawiają się o swoje rodziny. W tym wszystkim nie wolno jednak zapominać o prawach pracownika, szczególnie tych które dotyczą zdrowia i życia.
W trudnych czasach, więcej wysiłku wymagają także postawy altruistyczne. Powszechny pesymizm podsuwa głownie myśli skierowane na zabezpieczenie i ochronę własnych interesów, miejsca pracy, sytuacji finansowej. Tym bardziej warto wspierać i nagłaśniać zachowania ukierunkowane na współpracę i wzajemną pomoc. Z dumą obserwuję wolontariuszy wspierających osoby starsze i bardziej narażone na zachorowanie. Pomoc sąsiedzka, wolontariat miejski, spontaniczne akcje i grupy rodzące się w mediach społecznościowych każdego dnia pomagają niwelować lęki społeczne. Tych niestety nie brakuje, bo zmienia się całe gospodarcze spektrum jakie do tej pory było dla nas codziennością. Kraj potrzebuje strukturalnej solidarności na poziomie instytucjonalnym, ale naszych rządzących nie stać na taki wysiłek. Kłótnie wokół wyborów przysłaniają realne, naglące problemy, które trzeba rozwiązywać tu i teraz. Warto przy tych rozważaniach pochylić się nad losem zwykłych, cichych bohaterów dnia codziennego. Bez łańcucha dostaw produktów pierwszej potrzeby, bez lekarzy, pielęgniarek, salowych, ratowników medycznych i wielu innych ludzi nie bylibyśmy w stanie funkcjonować w zagrożonej wirusem rzeczywistości. Potrzebujemy silnych jednostek i odważnych postaw, ale potrzebujemy także przewartościowania użyteczności społecznej poszczególnych zawodów.
Adam Mańkowski