Czy w reklamach wolno zachwalać produkty ponad ich rzeczywistą wartość lub skuteczność ? Jak się to ma do obietnic polityków ?
REKLAMA
Katarzyna Piekarska, gwiazda SLD, zakwestionowała możliwość istnienia na świecie fizycznie atrakcyjnych (a wręcz pięknych) osób, zwłaszcza, jeśli ta atrakcyjność miałaby mieć jedno ze swych źródeł w używaniu upiększających kosmetyków (w tym zaś wypadku kosmetyków zupełnie konkretnej marki). Zdaniem Pani Katarzyny nie jest możliwe, żeby taki specyfik działał tak, jak to jest przedstawione na reklamowych zdjęciach jednego z koncernów kosmetycznych.
Czy to znaczy, że powinniśmy równie energicznie protestować przeciw temu, że mleczka czyszczące do zlewów i kuchenek nie są aż tak magiczne, że nie pozostawiają ani drobiny brudu już po pierwszym zetknięciu z aplikującą je ściereczką, a auta niektórych marek nie przekształcają się w transformersów i co gorsza, nie latają ? I że pranie po użyciu wybielającego proszku nie jest białe ? I że zupy, sosy i w ogóle żywność z torebek nie wygląda tak jak na ekranie a jej wartości odżywcze pozostawiają wiele do życzenia ? I że zjedzenie określonych gatunków czipsów i batonów czekoladowych nie działa na jedzącego jak terapia u najlepszego psychologa ? I że niektóre produkty istytucji finansowych nie czynią nas miliarderami ?
Wprawdzie jestem przeciwny wulgarnym oszukaństwom, które przecież zdarzają się w reklamach, ale jednocześnie akceptuję konwencję przesadzonego nieco zachwalania produktów i usług. Co by się stało, jeśli slogany reklamowe brzmiałyby mniej więcej tak: "przy regularnym spożywaniu nasze zupy przyprawią twoją wątrobę o marskość, zważ jednak ile zaoszczędzisz czasu przyrządzając posiłki !" .
Przerysowania w reklamach mogą więc irytować, jakiż byłby jednak rynek bez nich ? Jaka byłaby estetyka spotów ? Przecież i tak to my, konsumenci, decydujemy w końcu na co wydamy pieniądze.
A więc bez przesady, Pani Katarzyno, oglądanie występujących w reklamach pięknych ludzi nie jest jeszcze takie najgorsze. Proszę to porównać z politykami, którzy zachwalają swoje programy. Czy ich zaaplikowanie gospodarce, służbie zdrowia czy oświacie w istocie działa tak jak głoszą to polityczne spoty ?
I wreszcie ten George Clooney: piję tę cholerną kawę, którą ten cwaniak reklamuje i ani trochę nie zbliżyłem się wyglądem do niego. Granda. Chyba wytoczę im proces !
