
W dyskusji o energetyce jądrowej, tak samo jak w przypadku każdego dużego projektu infrastrukturalnego, kluczowe jest zasadnicze pytanie: po co? Nie ulega wątpliwości, że energetyka jądrowa jest tematem wzbudzającym duże emocje, kontrowersyjnym. Przy tym kontrowersyjnym zupełnie niewspółmiernie do wpływu, jaki przyszłe elektrownie będą miały na zwykłego mieszkańca Polski. Dla zbudowania nawet jednego reaktora konieczne będą długotrwałe przygotowania o charakterze instytucjonalnym, infrastrukturalnym, społecznym. Jest wiele projektów i decyzji, jakie władze państwowe podejmują niemal codziennie, których bezpośrednie przełożenie na życie codzienne jest większe (i dużo szybsze), a które takich kontrowersji nie wywołują i szeroko zakrojonych przygotowań nie wymagają. Energetyka jądrowa jest tu całkiem wyjątkowa. Jaki jest zatem sens zamierzonego wchodzenia na to „pole minowe”? Od rewolucji przemysłowej Polska radziła sobie bez atomu – czy nie może tak być dalej?
