
Dzisiaj, niektórzy do miana „Pluskwy milenijnej 2.0”, zaliczają nowe przepisy RODO, czyli unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych. Dzieje się tak, bo osobom o liberalnych przekonaniach serce pęka, kiedy słyszą o takich zasadniczych regulacjach, jak te wprowadzane nowym rozporządzeniem Unii Europejskiej. Nie chcemy bowiem żyć w świecie niekończących się nakazów i zakazów, które zabijają kreatywność i swobodę działania! Tymczasem RODO w ostatnich tygodniach stało się synonimem nie tylko niekończących się niedogodności dla konsumentów, bombardowanych choćby e-mailami z prośbą o potwierdzenie zgody na przetwarzanie danych, ale przede wszystkim obciążeń finansowych i biurokratycznych dla całej rzeszy przedsiębiorców, szczególnie tych mniejszych.
Poseł do Parlamentu Europejskiego
