Ostatnio byłem w Londynie. Na własne oczy chciałem się przekonać, jak wygląda kampania przed referendum. Co mówią o Brexicie zwykli Anglicy? Co mówią Polacy na Wyspach? Ci ostatni, choć nie są jednomyślni, czują, że stracą. W rozmowach czuć niepokój i niepewność jutra. Mało w tych rozmowach było emocji, mitów i półprawd. Dużo chłodnej kalkulacji i praktycznego myślenia.

REKLAMA
Wg Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych po 2012, kiedy otwarto granice Wielkiej Brytanii dla Polaków przybyło ich tam 400 tys. Nie wiadomo, w jaki sposób zostanie uregulowana ich kwestia (w ogóle bardzo mało wiadomo o tym, co się stanie po Brexicie) – być może Polacy będą zmuszeni wrócić do kraju (część z nich może nie otrzymać zezwolenia na stały pobyt). Oznaczać to może jednorazowy skok bezrobocia w Polsce, a także brak transferów z zagranicy do ich rodzin w Polsce (ok. 5 mld zł rocznie). Ucierpi tez ok. 6 tysięcy polskich studentów na uczelniach w Wielkiej Brytanii, którzy będą musieli płacić wyższe czesne i odczują problemy z kredytami studenckimi.
Gorąco namawiałem Polaków w Londynie do głosowania za pozostaniem w Unii. Brexit oznaczałby postawienie pod wielkim znakiem zapytania dalszej integracji. Integracji, która przyniosła Europie 70 lat pokoju, a Polsce modernizację i szybszy wzrost. Utrata Wielkiej Brytanii to nie tylko poważny cios dla unijnej ekonomii, bo to druga największa gospodarka UE. Wielka Brytania to także najbardziej liberalna gospodarka Unii Europejskiej, która pokazuje pozostałym krajom członkowskim inny punkt widzenia – sprzeciwiający się nadmiernej biurokracji i przeregulowaniu. Brytyjski wkład w proces integracji był nie do przecenienia – to stałe poparcie dla wolnego rynku, liberalnej demokracji i sojuszu transatlantyckiego. Londyn często pokazuje konstruktywną alternatywę dla pomysłów rodzących się w Brukseli. Przypomnę, że to Wielka Brytania jako pierwsza otworzyła swój rynek pracy dla pracowników z Europy Środkowej. Utrata tej perspektywy będzie dla Unii zła i niebezpieczna.
Brexit byłby groźny dla Polski jeszcze z jednego powodu. Tym powodem jest PiS. I nie chodzi mi to, że PiS straciłby w Unii jednego z dwóch partnerów, których uważa za strategicznych (drugim są oczywiście Węgry ekscentrycznego i prorosyjskiego premiera Orbana). Brexit wzmocniłby jeszcze bardziej nacjonalistyczną retorykę PiS. Już dziś zagraniczni partnerzy widzą w Polsce kraj antyeuropejski, nieszanujący wartości, na których zbudowaną jest wspólnota. Już dziś pytają, czy po Brexicie będzie Polexit? Te obawy nie są bezpodstawne, dlatego trzymajmy kciuki za zwolenników pozostania Wielkiej Brytanii w Unii.