Emocje ponad wszystko. Referendum w Wielkiej Brytanii udowodniło, że górę wzięły emocje. Wygrały argumenty o istocie bycia Anglikami, a nie dane ekonomiczne. Wygrał sentyment powrotu do suwerenności rozumianej jak w momencie zawierania pokoju westfalskiego w 1648 r., a nie analizy, które mówią, że na Brexicie straci przede wszystkim Wielka Brytania. Pod wpływem emocji ludzie zachowują się nieracjonalnie. Brytyjczycy zdecydowali się na skok w przepaść.
REKLAMA
Te emocje nigdy nie znalazłyby swojego ujścia, gdyby nie wyrachowanie Davida Camerona, który obiecał referendum w kampanii wyborczej. Zachował się jak populista najczystszej próby. Żeby utrzymać władzę, był w stanie obiecać wszystko, był w stanie obudzić demony, które dziś tryumfują. David Cameron nie przejdzie do historii jako mąż stanu, ale jako wielki przegrany, kiepski strateg i nieodpowiedzialny gracz. Krótkowzroczność Camerona odebrała mu urząd, zapoczątkowała silne podziały w partii i w społeczeństwie.
Najgorsze jest to, że polska scena polityczna i partia władzy idą tą samą drogą. Pomijam fakt, że Cameron i PiS są w tej samej grupie politycznej w Parlamencie Europejskim (która – co zabawne – ma w nazwie słowo „reformatorzy” i która bez brytyjskich konserwatystów przestanie istnieć). Najważniejsze podobieństwa są inne. I mają dwie płaszczyzny. Po pierwsze, PiS składał w kampanii niebezpieczne populistyczne obietnice. Obiecywał wszystko wszystkim, nie bacząc na konsekwencje, byle zdobyć władzę. Teraz niektóre z tych obietnic spełnia, nie oglądając się na konsekwencje. Rząd populistycznie wrzuca Polakom pieniądze do jednej kieszeni, by z drugiej zaraz wyciągnąć jeszcze więcej. Po drugie, PiS tak jak Cameron gra kartą antyeuropejską. Obrzydzanie Polakom euro, pogwałcanie wspólnotowego prawa, dyskredytowanie instytucji i obrażanie europejskich przywódców to pisowska strategia, która już zbiera swoje plony. Unia zapewne będzie teraz integrowała się w gronie państw strefy euro, co zepchnie Polskę na peryferie gospodarcze i polityczne. PiS będzie świętował w duchu narodowo-emocjonalnym, Polacy będą tracić, przede wszystkim gospodarczo.
Demon Brexitu już krąży nad Europą. Ponad 60% Włochów i Francuzów już opowiada się za referendum. Marine Le Pen zapowiada referendum po wygranych wyborach. Gert Wilders podobnie. Czy kolejnym krokiem będzie próba referendum w Polsce? Albo raczej: Kto pierwszy zażąda referendum w Polsce? Czy zrobi to sam prezes? Czy zrobi to ustami posłanki Pawłowicz?
