Zachodni politycy chyba znów dali się uwieść pięknej Julii, lamentując nad jej losem w więzeniu
REKLAMA
Na Ukrainie politykę prowadzi się na zasadach gangsterskich. Nie ma tam świętych. Ci, którzy uczestniczą w polityce doskonale zdają sobie sprawę z tego w co graja i jeśli dochodzą daleko to oznacza, że grają jeszcze ostrzej niz konkurenci. Pani J. Tymoszenko daleko doszła i to nie dlatego, że była uczciwsza czy jakoś “lepsza” niz inni.
Najpierw dorobiła się fortuny na handlowaniu gazem na Ukrainie. Czy ktoś naprawdę wierzy w to, że można działać z takim sukcesem w ukraińskim sektorze gazowym nie uczestnicząc w korupcji na dużą skalę?
Na początku lat 90-tych założyła z mężem pierwszą firmę. Cztery lata później miała praktycznie monopol na handel gazem z Rosją stając się jednym z najbogatszych Ukrainców. Pózniej, tak jak wielu ukraińskich oligarchów przeszła do polityki.
W 1999 Wiktor Juszczenko powołał ją na stanowisko wicepremiera w swoim rządzie. W tym samym roku poparła Leonida Kuczmę w wyborach prezydenckich i została wicepremierem.
Nie zauważyła niczego złego w Kuczmie dopóki nie popadła w konflikt z nim i jego otoczeniem. Wtedy stała sie już jego zażartym wrogiem.
Warto dodać, że nie jest to pierwsze spotkanie Tymoszenko z wymiarem sprawiedliwości. W 2001 została oskarżona o niepłacenie podatków i kontrabandę gazową z Rosji. Ostatecznie sprawę umorzono.
W czerwcu 2004 r. rosyjska prokuratura oskarżyła ją o wręczenie korzyści majątkowych urzędnikom Ministerstwa Obrony. Śledztwo umorzono z powodu przedawnienia. Później nawet prezydent Wiktor Juszczenko oskarżył ją o niezapłacenie podatków w wysokości 1,6 mld dol.
Potem uczestniczyła w Pomarańczowej Rewolucji stając się jej twarzą. Sprytnie i skutecznie zdobyła przychylnośż Zachodu udając, że bliskie jej są wartości zachodnie i że chce uczciwej demokracji na Ukrainie. Natomiast już jako premier rządziła w sposób jak najbardziej autorytarny i znów pokłóciła sie z prezydentem, tym razem z Juszczenką. Miała czynny udział w rozwaleniu koalicji Pomarańczowej.
W Polsce dość powszechny jest stereotyp, że Janukowycz to polityk prorosyjski, a Tymoszenko, prozachodni. W rzeczywistości, Tymoszenko chętnie podkreśla aspiracje europejskie, a w praktyce stara się utrzymywać dobre relacje z Rosją, która odwzajemnia się życzliwym podejściem. Sam Putin powiedział przed którymiś wyborami na Ukrainie, że z Tymoszenko to on może robić interesy.
Teraz zamknięto ją za rzekomą korupcje przy podpisaniu umowy gazowej z Rosją. To był najprawdopodobniej tylko preteskt by zamknąć piękną Julię ale ona nie jest jakimś działaczem demokratycznej opozycji w kraju o systemie autorytarnym. Ona jest współtwórcą tego systemu autorytarnego i korupcyjnogennego.
Niestesty dzisiejsza polityka ukraińska nie jest dla ludzi uczciwych ale dla gangsterów politycznych i Julia Tymoszenko, choc piękna, charyzmatyczna i niewinnie wyglądajaca, jest jednym z nich.
To oczywiście ze szlachetnych intencji zachodni politycy krytykują sposób, w który się z nią rozprawiono ale pomysł by Ukraina zmieniła prawo po to by mogła ją wypuścic z wiezienia jest dosyś absurdalny. Jak można sugerować, by jakis kraj zmienił swoje prawo po to tylko by wypuścić jedną osobę? I czy powinniśmy naprawdę tak rozdzierać szaty gdy gangsterzy się wykańczają nawzajem?
