Ci, którzy trzymają kciuki by Polsce się udało z organizacją Euro 2012 powinni też trzymać bardzo mocno kciuki za Ukrainę i vice versa. Jeśli jednemu się nie uda, to drugiego wizerunek też na tym ucierpi.
REKLAMA
Od 8 czerwca do 1 lipca uwaga całego świata będzie skupiona na Polsce i Ukrainie. Po raz pierwszy, od upadku komunizmu, zwykli ludzie na wszystkich kontynentach będą codziennie słuchali wiadomości z Polski i oglądali polskie miasta w swoich telewizorach. Wrażenie, jakie sobie wyrobią o Polsce podczas tych trzech tygodni, zostanie w ich głowach na bardzo długo.
Większość cudzożiemców nie spodziewa się zbyt wiele po Polsce i Ukrainie. Dla nich, to jest Europa Wschodnia – zaścianek, gdzie niedawno panował komunizm. Niektórzy zastanawiają się, dlaczego UEFA w ogóle przyznała właśnie tym krajom prawo do bycia gospodarzem Euro 2012. To wszystko bardzo dobrze wróży.
Na przykład, podczas debaty politycznej cała presja skierowana jest na tego kandydata, po którym wszyscy się wiele spodziewają. To on musi znokautować swojego przeciwnika, inaczej ludzie poczują się nim rozczarowani. To on musi być doskonały.
Natomiast, kandydat, z którego strony ludzie się mniej spodziewają, ma o wiele lepszą sytuację. Jeśli nawet pójdzie mu średnio, to ludzie i tak będą pod wrażeniem, bo przecież oczekiwali, że będzie o wiele gorzej. Mówią “hmm...ten X nie jest taki zły. Jestem nawet pod wrażeniem tego, co zrobił....”
Tak samo będzie podczas Euro 2012. Jeśli wszystko pójdzie nawet umiarkowanie dobrze, wizytujący fani i ci oglądający turniej w telewizji zauważą to i będą pamiętać. Będą pozytywnie zaskoczeni i pewnie zrobią dla Polski dobry PR u swoich znajomych właśnie, dlatego że Polska ich zadziwiła.
Ja osobiście wierzę, że Polska „nie da ciała”. Obawiam się raczej o Ukrainę.
Nie łudźmy się. Dla większości widzów z odległych krajów i kontynentów, Warszawa również dobrze mogłaby być miastem ukraińskim a Kijów miastem polskim. Przeciętny obywatel świata po prostu bardzo mało wie o tym regionie i raczej nie rozróżnia Polski od Ukrainy. Z tego względu, jak Ukraińcy nie poradzą sobie z organizacją tak dużej imprezy, to i wizerunek Polski na tym ucierpi. Ludzie będą mówili: “ no właśnie ta Europa Wschodnia jest do niczego”, itd.
Tak więc, powinniśmy też trzymać bardzo mocno kciuki za Ukrainę. Bo jeśli im się nie uda, to i Polsce się nie uda.
