Przeprowadziłem wywiad z Tedo Japaridze, ministrem spraw zagranicznych Gruzji tuż po Rewolucji Róż, a dziś politykiem opozycji. Rozmawialiśmy o demokracji w Gruzji, o prezydencie Saakashvilim, wojnie z Rosją i o tym, jakie szanse ma Gruzja by wstąpić do UE i NATO.

REKLAMA
Remi Adekoya:
W 2010 roku powiedział Pan, że Gruzja jest niedemokratyczna. A dzisiaj?

Tedo Japaridze:
Dziś jest gorzej niż było dwa lata temu. Mamy poważne problemy z jakością naszej demokracji, szczególnie jeśli chodzi o niezbędne elementy w każdej prawdziwej demokracji takie jak niezależne media, organizacje pozarządowe, społeczeństwo obywatelskie i sam proces wyborczy.
RA: Jak traktowana jest opozycja w Gruzji?
TJ:
Opozycja jest traktowana bardzo źle. Ludzie są aresztowani, rzuca się w nich kamieniami, upokarza się ich publicznie, upokarza się też ich rodziny. Polityka wszędzie jest walką o władzę, ale w Gruzji jest ona o wiele bardziej brutalna niż w takich krajach jak Polska. W Gruzji walczy się bezpardonowo o władzę i materialne korzyści, które z nią przychodzą.
RA: Jak to sie stało, że Rewolucja Róż zamieniła się w tę degrengoladę, którą Pan opisuje?
TJ
:
Zna Pan powiedzenie 'władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie'? Saakashvili jest teraz sam u władzy. Pozbył się wszystkich towarzyszy z Rewolucji Róż. Ma on ogromną władzę bez jakichkolwiek ograniczeń. Mamy fasadowy parlament, który Saakashvili kontroluje w całości.
Kontroluje on też wszystkie media ogólnokrajowe i kanały telewizyjne. Spoleczeństwo obywatelskie nie istnieje. Jest to typowy post-sowiecki syndrom władzy jednoosobowej a nie zinstytuzjanalizowana demokracja.
RA: Porównałby Pan Saakashvilego do Władimira Putina?
TJ:

Ludzie na zachodzie nazywają Saakashvilego ojcem gruzińskiej demokracji, a na Putina mówią że jest autorytarny. Ale jeśli chodzi o styl, to ci panowie rządzą w identyczny sposob, identycznie traktują prasę, parlament i demokrację w ogóle. Są braćmi bliźniakami.
RA: Władza Putina pochodzi z rosyjskich służb specjalnych. Kto utrzymuje Saakashvilego we wladzy?
TJ:

Saakashvili kiedyś powiedział, że ówczesny szef służb specjalnych, a dzisiaj premier, Vano Merabishvili, jest fundamentem gruzińskiej demokracji. W jakim kraju demokratycznym prezydent powiedziałby, że szef służb specjalnych jest fundamentem demokracji a nie instytucje demokratyczne czy rządy prawa?
Gdy Merabishvili szefował służbom, biznesmeni zagraniczni szli do niego ze swoimi sprawami, a nie do owczesnego premiera, bo wiedzieli, że to służby kontrolują Gruzję, a nie on.
RA: Ostatnie sondaże wskazują, że partia, do której Pan należy, Georgian Dream, ma 18 procent poparcia i wciąż wam ono rośnie. To może nie jest tak źle?
TJ:

Generalnie nie ufamy sondażom, ale to prawda, że jest spadek popularności Saakasvilego.
RA: Które wybory będą ważniejsze dla Gruzji, te parlamentarne w październiku tego roku czy prezydenckie w 2013?
TJ:

Parlamentarne. To one zadecydują jaki rząd będzie miała Gruzja. Pan może słyszał, że Saakasvili wiedząc, że piastuje już drugą i ostatnią kadencję prezydencką zmienił ustrój Gruzji na parlamentarny.
Od Rewolucji Róż zmienił on konstytucję ponad 200 razy. W taki sposob traktuje on demokratyczne instytucje, jako narzędzie do realizacji swoich celów.
RA: Czy oczekuje Pan, że wybory parlamentarne zostaną sfałszowane?
TJ:

Mamy nadzieję, że tak nie będzie. Dlatego zachęcamy zagranicznych obserwatorów do nas by uważnie przygladali sie naszym wyborom w październiku. To będzie decydujący moment dla gruzińskiej demokracji. Ale tak naprawdę wybory już zostaly skradzione dzięki ciagłemu nękaniu opozycji.
Świat powinien uważnie przyglądać się tym wyborom, bo jeśli coś pójdzie nie tak w Gruzji, to będzie to miało wpływ na bezpieczeństwo całej Europy. Jesteśmy w trudnym sąsiedztwie z krajami takimi jak Rosja, Iran, Azerbejdżan i Turcja.
RA: Czy Pana partia popiera wejście Gruzji do UE i NATO?
TJ:

Tak, ale jesteśmy większymi realistami niz Saakashvili i jego sprzymierzeńcy w tej sprawie. Nie jesteśmy nowym Murem Berlinskim i nie powinniśmy tworzyć takiego muru nawet w sferze retoryki, ponieważ Zachód wciąż stara się uporać z problemami zostawionymi przez ten ostatni.
Gruzja jest Piotrusiem Panem Kaukazu, jeszcze nie wydoroślała. NATO i Unia nie przyjdą ot tak. Najpierw musimy pracować w Gruzji, by uczynić ją normalnym krajem, który wniesie dodatkowe bezpieczeństo do NATO. To jest nasze zadanie.
RA: Powiedział Pan kiedyś, że Saakashvili sprokowował wojnę z Rosją w 2008 myśląc, że to przspieszy wejscie Gruzji do NATO.
TJ
:
Jego błąd polegał na tym, że wpadł w pułapkę przygotowaną przez Rosjan, którzy nie robili wówczas wtedy nic czego by nie robili przez wieki. Saakashvili myślał, że zachód będzie gotowy walczyć za Gruzję. Nie był.
RA: Co Pan myśli o Partnerstwie Wschodnim, którego program Polska popiera? Działa?
TJ
:
Dziala. Oczywiscie chcielibysmy widzieć więcej dynamizmu w tym ale takie sprawy wymagają czasu. Polska jest jednym z naszyzch najważniejszych sojuszników i nie mówię tego dla kurtuazji. Polska od dawna jest emocjoalnie związana z Gruzją.
Polska jest liderem w tym regionie i ma obowiązek zerkać za granice Europy Środkowo-Wschodniej i zajmować się krajami w szarej strefie. Tak jak powiedziałem wcześniej, jeśli coś pójdzie nie tak w Gruzji, odbije się to rykoszetem w Polske i w Europie.