Od czasów drugiej wojny światowej żaden amerykański prezydent nie wygrał ponownie wyborów, gdy w kraju było ponad 8% bezrobocie. W tej chwili wynosi ono w USA 8.3% ale i tak Obama pozostaje faworytem tych wyborów. Z jakiego powodu?

REKLAMA
Głównie ze względu na to, że Amerykanie, pomimo swoich licznych zastrzeżeń do prezydentury Baracka Obamy, wciąż go lubią jako człowieka, a jego konkurenta Mitt'a Romney'a nie lubią tak bardzo.
Gdy w zeszłym miesiącu agencja Gallup’a przeprowadziła sondaż, w którym spytano Amerykanów: który z kandydatów na prezydenta “da się lubić”, to 60% respondentów wskazało na Obamę a tylko 30% powiedziało to samo o Romney'u.
Biorąc pod uwagę fakt, że przyjmuję się iż 40% Amerykanów to Demokraci, 40% to Republikanie a 20% to tzw. niezależni, wynika z tego że część Republikanów czuje większą sympatię do Obamy niż do Romney'a!
Na pytanie: kto bardziej rozumie problemy codziennego życia Amerykanów - 50% wskazało na Obamę a 39% na Romney'a, który jest uważany przez wielu za zarozumiałego bogacza, który miał tatusia milionera.
Z drugiej strony Amerykanie uważają, że Romney lepiej poradzi sobie z gospodarką niż Obama. Obama wygrywa z nim zaś w sprawach społecznych.
Patrząc z daleka wydawałoby się oczywiste, że szczególnie w czasach kryzysu, Amerykanie powinni głosować zgodnie z interesem własnego portfela i Romney powinien wygrać te wybory w cuglach.
Ale na razie nici z tego. Ostatnie sondaże dają Obamie przewagę.
Ludzie lubią się łudzić, że głosują racjonalnie, ale nic bardziej mylnego. Większość ludzi nie interesuje się i nie rozumie polityki. Głosują tylko i wyłącznie na podstawie emocji. Tego lubię, tego nie lubię.
Donald Tusk wygrywa wszystkie wybory w Polsce nie dlatego, że jego partia ma jakiś świetny program ale dlatego, że Polacy go lubią a Kaczyńskiego nie trawią.
Jarosław Kaczyński mógłby wymyślić lek na raka i w dodatku podarować każdemu Polakowi po zł.100,000 a i tak przegrałby wybory.
Ludzie go po prostu nie znoszą i żaden program tu nie pomoże.
Oczywiście Romney nie jest Kaczyńskim i nie ma tak dużego negatywnego elektoratu. Do tego są trzy kwestie, które mogą zmienić bieg wyborów w Ameryce i spowodować, że Romney je wygra.
Po pierwsze może wydarzyć się jakaś katastrofa ekonomiczna, czy inna afera, która spowoduje że Amerykanie jednak oddadzą mu władzę. Po drugie, może on zmiażdżyć Obamę swoimi argumentami podczas bardzo ważnych w USA debat prezydenckich. Po trzecie, niespotykana dotąd ilość pieniędzy, którym będzie dysponował Romney (sam pewnie na kampanię prezydencką przeznaczy około miliard dolarów plus kolejny miliard, które wydadzą na atakowanie Obamy sprzyjające mu tzw. Super Pacs), może przechylić szale na jego korzyść.
W przeciwnym razie Barack Obama zostanie ponownie wybrany prezydentem USA. W polityce charyzma jest więcej warta niż 1000 dobrych pomysłów. I tego Romney nie kupi za żadne pieniądze.