O autorze
Urodziłem się w Nigerii, gdzie spędziłem pierwsze siedemnaście lat swojego życia. Mój ojciec był Nigeryjczykiem a moja matka pochodziła z Polski. Przyjechałem do Polski w 1995 r. i ukończyłem prawo na Uniwersytecie Warszawskim oraz studia podyplomowe w Akademii im. Leona Koźmińskiego. Obecnie jestem redaktorem politycznym w Warsaw Business Journal oraz publicystą The Guardian. Moje artykuły zostały opublikowane także w czasopiśmie geopolitycznym Foreign Policy i w Gazecie Wyborczej. Wcześniej współpracowałem również z tygodnikiem Wprost.

Polityką zacząłem interesować się mając około 12 lat, gdy przeczytałem w The Time magazine, że ówczesny prezydent George Bush Snr. skłamał obiecując, że nie podniesie podatków w USA, które wbrew obietnicom zostały później i tak podniesione.
„Jak to, prezydent może kłamać i to jeszcze prezydent USA?”
Dla mojego 12-letniego umysłu był to prawdziwy szok. Myślałem wcześniej, że taki poważy Pan, jak prezydent USA, nie zniży się nigdy do czegoś takiego jak kłamstwo. Od tamtego momentu zacząłem pilnie obserwować i śledzić poczynania polityków starając się dociec tego, co tak naprawdę kryje się za takimi czy innymi ich działaniami.

Mój wujek Lech Wałęsa

Wczoraj, Pan red. Machała namawiał na tym portalu o dyskusji na temat p. Lecha Wałęsy z okazji wydania książki napisanej przez p. Roberta Krasowskiego na temat byłego prezydenta. Zdecydowałem się więc dodać swoje dwa grosze na temat legendy Solidarności.


Myśląc o Panu Wałęsie, przypomniałem sobie epizod z mojego dzieciństwa w Nigerii.

Jest 1989 rok, mam 11 lat. To mój pierwszy dzień w ostatniej klasie podstawówki. Koło mnie siedzi bardzo ładna dziewczyna. Taka ładna, że nie mam odwagi się do niej odezwać, choć bardzo chciałbym. Ku mojemu zaskoczeniu nagle zwraca się do mnie.
-Jesteś mulatem nie?-
Potwierdziłem.
-A który z twoich rodziców jest biały?-
-Moja mama.
-Skąd jest?-
-Z Polski.-
-Polska?? To jakiś biedny komunistyczny kraj we wschodniej Europie, nie?-


Te słowa “biedny komunistyczny” wypowiedziała z taką pogardą, że poczułem się bardzo malutki. Wiedziałem że muszę się jakoś ratować, czymś jej zaimponować.

-Może i komunistyczny ale brat mojej mamy jest tam wice-prezydentem – skłamałem, nie wiedząc wtedy, że w Polsce nie ma wice-prezydenta.
-Tak, a jak się nazywa?....No powiedz......sprawdzę czy kłamiesz. Mój starszy brat interesuje się polityką i zna wszystkich najważniejszych polityków na świecie, no, jak się nazywa brat twojej mamy?


Tego się nie spodziewałem. Miałem pół-sekundy by coś wymyślić.
-Lech Wałęsa-
-Jak?.....Lek..... Wa.....le.....sa......No dobra zapamiętam, zapytam swojego brata, będę wiedziała jeśli ściemniasz. -

Trochę się stresowałem tego dnia. A kim właściwie do cholery jest ten Wałęsa? To nazwisko mi się obiło o uszy, ale nic o nim nie wiedziałem poza tym że był ważną osobą w Polsce i że wydawało mi się że jest politykiem.

Następnego dnia w klasie.

-No, witam, zapytałam swojego brata o twojego wujka, wiedział, kto to jest! Powiedział, że to jest rzeczywiście gruba ryba. Sporo o nim słyszał wcześniej. Not Bad - powiedziała koleżanka racząc mnie pięknym uśmiechem.

God bless you Wałęsa, pomyślałem sobie.

Opowiedziałem tą anegdotę by zilustrować, że w 1989 r., kiedy nie było Wikipedii i nie było Google search, Lech Wałęsa i tak był znany, jako “gruba ryba” nawet w dalekiej Nigerii.

Jak przyjechałem do Polski w 1995 r. i zobaczyłem jak przegrywa wybory prezydenckie, nie byłem w stanie tego zrozumieć. Byłem zafascynowany legendarnym przywódcą Solidarności, czytałem książki i artykuły o nim w gazetach.

Z czasem, jak zacząłem lepiej rozumieć po polsku, to zrozumiałem również dlaczego irytuje on tak wielu ludzi. Kiedyś widziałem w telewizji jak Lech Wałęsa powiedział, że przez 200 lat, Polska nie miała takiego prezydenta jak on.

O Wałęsie napisano już mnóstwo książek, niezliczonych artykułów a teraz Andrzej Wajda kręci o nim film.

Wielu próbowało dokonać psychologicznej analizy LW, ale myślę, że “jaki jest naprawdę” Wałęsa, to nikt nie wie, łącznie z nim samym.

Większość jego wypowiedzi, szczególnie tych najbardziej błyskotliwych była wypowiedziana
spontanicznie, bez namysłu. Myślę, że gdyby go zapytano dlaczego powiedział tak a nie inaczej, to nie wiedziałby dlaczego. Tak, jak dobry napastnik nie wie dlaczego akurat stał w miejscu w którym stał, gdy przyszła piłka. Po prostu ustawił się instynktownie. Tak samo działał były przywódca Solidarności.


Z pewnością dostrzegam u LW trzy cechy, które są bardzo podziwiane w polskiej kulturze i których jakże bardzo brakuje w dzisiejszej polityce, tj.: odwaga, szczerość (mówienie tego co się myśli a nie tego co wypada powiedzieć) no i poczucie humoru.

Niektórzy dziś oskarżają byłego prezydenta o to, że był agentem komunistów.

W swojej autobiografii “Droga nadziei” LW sam wspomina (na str.66) o tym, co działo się, po strajku w 1970 r., gdy został zaaresztowany.

“Nie powiedziałem nic żonie, zresztą nikomu na ten temat nic nie opowiadałem. Prawdą jest, że rozmowy były. Powiedziałem wtedy, a jest to w protokołach, że jeśli nie dopuszczą do powstania autentycznych organizacji robotniczych, zdolnych wyrażać i kontrolować rzeczywistość, dojdzie w niedługim czasie do jeszcze większych dramatów.”

“I prawdą też jest że z tego starcia nie wyszedłem zupełnie czysty. Postawili warunek: podpis! I wtedy podpisałem. W jedenaście lat później, w stanie wojennym 1981 i 1982 roku, była to praktyka proponowana powszechnie prawie wszystkim internowanym. Ale wiedziałem już jak to jest. Taki papier, podpisany przez wychodzącego na wolność, nazywano 'lojalką'”.

Myślę, że dziś LW raczej neguje ten incydent, bo boi się, że jak to powie publicznie, to jego wrogowie próbowaliby zniwelować wszystkie jego osiągnięcia: “A nie mówiliśmy? ...to był agent cały czas ...żaden bohater, kanalia zwykła...niech się teraz ukorzy przed narodem”.

To tak, jakby ktoś cię oskarżał, że ukradłeś 10.000 zł a Ty mówisz” “nie ja nie ukradłem tych 10.000 zł, ale kiedyś w dzieciństwie, gdy byłem w potrzebie, to zwinąłem koledze 5zł, ale to był tylko raz, naprawdę i później oddałem mu te pieniądze”.

Wiadomo, że ludzie tobie niechętni powiedzą: “jaki tam tylko raz...przecież ty złodziej zwykły jesteś, sam się przyznałeś przed chwilą ... no to oddawaj teraz te dziesięć tysięcy - raz, dwa”.

No i rzeczywiście niektórzy będą Cię uważali za złodzieja i koniec, kropka.

Przykładów działań Lecha Wałęsy, które zaowocowały lub dały początek zmianom lub procesom korzystym dla Polski jako kraju, można z pewnością wymienić wiele.

W latch 80-tych, wtedy gdy rzeczywistość nie dawała im wiele powodów do nadzei, Lech Wałesa dawał nadzieję milionom Polaków. Był jednym z głównych aktorów w procesie pokojowego zakończenia ery komunizmu w Polsce i początku demokracji. Gdy był prezydentem wycofano żołnierzy Rosyjskich z kraju.

W 1992 r. w czasie wizyty w Niemczech, wysunął alternatywną wobec NATO dla państw Europy Śodkowej, koncepcję NATO-bis, dzięki czemu zaskoczony zachód zaczął na poważnie traktować Polskie starania o akcesję do NATO.

Zapytałem kiedyś mojego ojca, co go motywowało w jego życiu: “Zawsze chciałem zostawić swój kraj w lepszym stanie niż go zastałem, choćby odrobinę dzięki mojemu wysiłkowi”.

Chyba nie da się zaprzeczyć temu, że Lech Wałęsa (ur. 1943 r.), gdy odejdzie, zostawi Polskę w znacznie lepszym stanie, niż ją zastał, także z pewnością dzięki jego działaniom. Czy może uważacie inaczej?