Często jest tak, że historyczne oceny jakiegoś ważnego wydarzenia rożnią się diametralnie od tych, które powstają w pierwszym okresie po owym wydarzeniu. Jak za dwie dekady będzie się mówiło o katastrofie smoleńskiej?
REKLAMA
Dzisiaj, w dniu drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej, padają te same argumenty, które padały podczas pierwszej rocznicy. Prezes Kaczyński sugeruje, że był to zamach a jego zwolennicy w mediach mówią, że “przecież nie można tego wykluczyć”, protestujący po kancelarią premiera krzyczą natomiast “wyłaź szczurze” w kierunku szefa rządu.
Ci którzy nie przepadają za PiS'em wyśmiewają teorię zamachu i wciąż są przekonani, że pośrednio czy bezpośrednio, to św.p. prezydent Lech Kaczyński swoją chęcią “pokazania się”, podczas planowanej ceremonii uczczenia ofiar mordów Katyńskich, doprowadził do tej katastrofy.
Dwa przeciwstawne światy, w których obie strony dopatrują się złej woli i niecnych intencji drugiej strony.
Tak to już jest dzisiaj w Polsce i trudno tu coś nowego powiedzieć. Ja jestem ciekaw natomiast, co będzie się mówiło podczas dwudziestej rocznicy katastrofy smoleńskiej wtedy, gdy główni generałowie, tak zwanej “wojny polsko-polskiej”, nie będą już na polu bitwy.
Wtedy najprawdopodobniej nie będzie już premiera Donalda Tuska w polityce (wówczas będzie miał 73 l.) no i wątpię by sam prezes, przy całej swojej determinacji, też był aktywnym graczem politycznym mając 81 lat.
Jakie będą wtedy emocje wokół daty 10 kwietnia? A może będzie to wzbudzało emocje tylko pośród garstki ludzi, tak jak dzisiaj dzień wprowadzenia stanu wojennego, który kiedyś rozpalał emocje znacznej części Polaków do czerwoności? Czy, tak jak dziś, jedna piąta Polaków wciąż będzie uważała, że Polski prezydent został zamordowany a jeśli tak, to jakie skutki będzie to miało na polską politykę w przyszłości, szczególnie wobec Rosji, jeśli PiS będzie kiedyś rządził?
Czy „mit smoleński” i mit wielkiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, pielęgnowany dzisiaj przez PiS i jej zwolenników, przetrwa czy raczej były prezydent przejdzie do historii, jako nieudany prezydent jak tego chcą jego przeciwnicy?
Odpowiedź na powyższe pytania pewnie w dużej mierze zależy od tego, kto będzie pisał podręczniki historii, czy raczej które podręczniki staną się lekturą obowiązkową, ale mimo wszystko ciekaw jestem waszych opinii.
