O autorze
Dziennikarz z zamiłowania od 17 roku życia. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Wcześniej związany z "Pressem" i "Faktami" TVN. Kocham nowe technologie i politykę.

SLD sięga po sprawdzoną metodę. Powstała lista działaczy PO, ich rodzin i konkubin w spółkach skarbu państwa

Była listy podejrzanych o współpracę z SB, listy zwolenników aborcji i listy osób ukrywających żydowskie pochodzenie. Był też układ, o którego modelu komputerowym słyszał Jarosław Kaczyński. Tym razem po sprawdzony chwyt prawicy sięga ugrupowanie lewicowe. W środę Sojusz Lewicy Demokratycznej zaprezentuje listę kilkuset działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy pracują w miejskich i państwowych spółkach. Do łódzkiej części listy dotarła Superstacja.


W pierwszych dniach po wybuchu afery taśmowej Sojusz Lewicy Demokratycznej najdelikatniej z całej opozycji krytykował rząd. Złośliwi mówili, że dzięki kłopotem Ludowców chce wejść do koalicji. Teraz ugrupowanie Leszka Millera nadrabia zaległości. Zapowiada stworzenie portalu internetowego opartego na donosach z małych miejscowości. Na tym nie koniec. Działacze Sojuszu z całej Polski pomogli w stworzeniu listy „platformersów” obsadzonych w spółkach skarbu państwa i samorządowych oraz zasiadających w radach nadzorczych. - Mamy do czynienia z pewną patologią, której nigdy wcześniej nie było. Niektóre osoby są na dwóch, na trzech stanowiskach, są w kilku radach nadzorczych - mówi Superstacji Dariusz Joński, łódzki poseł i rzecznik SLD.


Element listy, który od SLD otrzymałem dotyczy właśnie Łodzi. Otwiera go nazwisko Tomasza Kacprzaka. To przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi, wiceszef łódzkich struktur PO. Jest też dyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi. Ale lewica wytropiła, że na przyzwoite życie dzięki pieniądzom podatników mogą sobie pozwolić także jego rodzice. Matka polityka - Małgorzata Kacprzak - jest kierownikiem oddziału ds. Najmu, Eksploatacji i Remontów Lokali Mieszkalnych Urzędu Miasta Łodzi. Z kolei ojciec zasiada w radzie nadzorczej miejskiej spółki Centrum Konferencyjno-Wystawiennicze MTŁ Sp. z o.o. w Łodzi.


Na liście nie znajdziemy jedynie małżonków, braci, rodziców i wujków. Są także „partnerki życiowe”. Na uwagę zasługuje ta pozycja: "Tomasz Łysek - prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, nie jest członkiem PO, ale prywatnie chrześniak byłego arcybiskupa Władysława Źiółka". Mimo wszystko raport skupia się przede wszystkim na PO, pomija PSL. Nie brakuje też nazwisk z pierwszych stron gazet – posłów PO. Brat posła Stefana Niesiołowskiego - Marek Myszkiewicz-Niesiołowski jest członkiem rady Nadzorczej Grupowej Oczyszczalni Ścieków w Łodzi. Z kolei mąż Elżbiety Radziszewskiej - Artur Lewczuk jest prezesem Towarzystwa Gospodarczego (TG) Bewa, które jest własnością PGE KWB Bełchatów S.A., wchodzącej w skład Polskiej Grupy Energetycznej.


- To, że ktoś jest z rodziny jakiegoś polityka, to nie znaczy, że to jest osoba bezrobotna i ma nie pracować, powinna pracować - komentuje raport Małgorzata Kidawa-Błońska z PO. Nadmienia, że jego konsekwencji się nie obawia. - Jeżeli Sojusz chce taką listę robić, to rozumiem, że znajda się tam też nazwiska osób związanych z lewicą - dodaje. I tutaj prawie wszyscy wypominają SLD lata 2001-2005. - W domu wisielca nie mówi się o sznurku, Po tym, co SLD wyprawiało jak rządziło, to jest ostatnia partia, która może pouczać inne - mówi Stanisław Żelichowski z PSL. Nie brakuje też świeższych przykładów. We wrześniu 2010 roku „Dziennik Łódzki” opublikował artykuł pt. „Prorodzinna polityka Dariusza Jońskiego: Etaty dla asystentów, żony asystenta, jego teścia i siostry żony wiceprezydenta”. Ówczesny wiceprezydent Łodzi, a dziś rzecznik SLD nie widzi tu związku z nepotyzmem, który napiętnuje w PO. – Każdy ma prawo do asystentów, których może obdarzyć pełnym zaufaniem – mówi Joński.