- Ciężko jest być w dwóch miejscach jednocześnie. Ten profil został zlike'owany dokładnie w tym samym czasie, kiedy nagrywałem przed kamerą wypowiedź dla Superstacji - tłumaczy Andrzej Jaworski, poseł Prawa i Sprawiedliwości. To reakcja na niewybredne żarty mediów, które podały, że podczas debaty w sprawie Amber Gold poseł polubił na portalu społecznościowym filmik z młodymi modelkami. Czy rzeczywiście nie mógł dodać like'a? Sprawdziłem.

REKLAMA
W czwartek miałem okazję nagrywać posła Andrzeja Jaworskiego na temat upomnienia, które Robert Biedroń i Andrzej Rozenek dostali od klubu Ruch Palikota. Z plików, które utworzyła kamera wynika, że nagranie rozpoczęło się o 13.22. Tymczasem z opublikowanych w sieci screenshot'ów profilu Andrzeja Jaworskiego wynika, że polubił linka o 13.07, czyli kwadrans wcześniej. Czy to tylko różnica w ustawieniach czasu?
Poseł postanowił wyjaśnić sprawę i zadzwonił do osób, które prowadzą jego profil na Facebooku. Okazało się, że to oni polubili linka z młodymi modelkami. Zapewnia, że nigdy więcej taka sytuacja się nie powtórzy - Dostali poważny opr..., ponieważ powinni konsultować tego typu rzeczy, jeżeli mogą budzić poważne wątpliwości - mówi w rozmowie z Superstacją gdański poseł PiS.
Nie będzie jednak wyciągać wobec asystentów konsekwencji, ponieważ w jego ocenie mieli dobre intencje. Zdjęcia, które polubili miały pokazać patologie, do których dochodzi w świecie mody. - Sama akcja, która walczy z anoreksją wśród modelek nie jest taka zła - dodaje.
Jeszcze w czwartek w rozmowie z Radiem Gdańsk poseł Jaworski twierdził, że "ktoś robi mu numery" na profilu, bo wcześniej zamieścił tam zdjęcie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza z ironicznym komentarzem. To samo, które późnym wieczorem zaprezentował na swoim tablecie Antoni Macierewicz. Na piątkowym briefingu zamieszczenie przez Jaworskiego tej fotografii na Facebooku pochwał Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego PiS.
W całej sprawie dziwi pewien brak dystansu parlamentarzysty. Przecież tak naprawdę nic strasznego się nie stało i "opr..." dla asystentów nie był potrzebny. Gdyby parlamentarzysta miał dystans, mógłby powiedzieć, że debata była tak nudna, a premier i ministrowie tak nieprzekonujący, że musiał odprężyć się przy pięknych kobietach. Co w tym złego? Bronią go nawet w Ruchu Palikota. - Zdarzają się wirusy, które same dodają takie like'i. Poza tym posłowie są tylko ludźmi. Debata trwała prawie 16 godzin - mówi Michał Kabaciński, poseł Ruchu Palikota.