157 - tyle interepelacji w ciągu zaledwie jednego dnia złożył Zbigniew Girzyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości. Wszystkie dotyczyły sytuacji w aresztach i więzieniach. Uzasadnienia i pytania we wszystkich były identyczne. Różniły się tylko adresy poszczególnych placówek. Wyczyn toruńskiego parlamentarzysty to tylko niewielki ułamek spośród prawie 10 tys. innych interpelacji i zapytań, które złożyli posłowie tej kadencji. Niektóre były dość oryginalne.

REKLAMA
- Ilu przebywa osadzonych w zakładzie i jaka powierzchnia przypada na jednego osadzonego? Ilu skazanych oczekuje na odsiedzenie wyroku? Ile wyniosły remonty oraz prace budowlane na terenie zakładu w ostatnich 10 latach? Ilu z osadzonych wykonuje prace, nieodpłatne i odpłatne? - to wybrane pytania z interpelacji, do których dotarła Superstacja.
Poseł PiS chce poprzez swoje działanie przekonać dyrektorów więzień i aresztów do tego, żeby więźniowie odpracowywali koszty swojego pobytu w tych miejscach. Powołuje się na przepisy, które ich do tego obligują. Zbigniew Girzyński zajmuje trzecie miejsce wśród parlamentarzystów pod względem liczby interpelacji. Złożył ich łącznie 266. Twierdzi, że składając interpelacje na temat więzień nie kierował się statystykami. - Niestety moje doświadczenie w przypadku różnych resortów pokazuje, że w takiej sytuacji ministrowie uciekają od udzielenia konkretnej odpowiedzi i zaczynają lać wodę, tak mówiąc troszeczkę kolokwialnie. Wielokrotnie się o tym przekonałem. Zadawanie bardzo precyzyjnych pytań, w tym wypadku dotyczących więzień i aresztów powoduje, że od tej odpowiedzi chcąc nie chcąc uciec nie można - tłumaczy poseł PiS.
Na opieszałość ministrów skarży się klubowa koleżanka posła - Jolanta Szczypińska. Kilka tygodni temu wystąpiła o zdjęcie słynnej brzozy ze Smoleńska, która wpłynęła na katastrofę 10 kwietnia 2010 roku. Dwukrotnie przesunięto trzytygodniowy termin, w którym powinna otrzymać odpowiedź na interpelacje. Posłanka PiS jest tym zaniepokojona. - Czy szukamy brzozy, czy ta brzoza tam była, czy jej nie bylo, a może teraz ją ktoś zasadza? - pyta retorycznie. Zastrzeżeń co do instytucji interpelacji nie brakuje w samej Platformie Obywatelskiej. Jej posłowie nieco rzadziej korzystają z prawa do zadawania pytań, ale nie wszyscy. Czarnoskóry John Godson zajmuje obecnie 7. pozycję pod względem liczby interpelacji z 230 pismami na swoim koncie, m.in. odnośnie Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Zakopanem. - Mam wrażenie, że to czasem jest kopiuj i wklej, ale w takich sytuacjach nie odpuszczam, wiercimy dalej - mówi o podejściu niektórych ministrów do interpelacji.
Życzę powodzenia! Zwłaszcza w wierceniu w sprawie Zakopanego. To oryginalna inicjatywa w przeciwieństwie do działań dwóch parlamentarzystów Solidarnej Polski - Beaty Kempy i Piotra Szeligi. Złożyli prawie sto interpelacji ws. finansowania różnych organizacji sportowych. Wśród nich Polski Związek Muaythai i Polski ZwIązek Wushu. Postanowiłem spytać autora interpelacji o dyscypliny, w których interweniował. - Wushu? Aaaa chodzi panu o jedną z tych interpelacji na temat sportu - mówi Piotr Szeliga. Docisnąłem: - A na czym polega ta dyscyplina? - Ja tej dyscypliny akurat nie znam - usłyszałem. Nieważne, czy poseł wie o czym pisze, czy nie. Ważne, że aktywność parlamentarzysty dostrzegają lokalne media. Te ponoć mocno interesują statystyki. Statystyki, które Szelidze dają 4. miejsce, a Kempie 6.
- Pokaż jakie interpelacje przygotowujesz, a powiem Ci kim jesteś - takie wrażenie odniosłem po przeanalizowaniu dokumentów. Michał Kabaciński z Ruchu Palikota pytał o karanie za uprawę maku, Stanisław Pięta z PiS interpelował w sprawie koncertu Madonny, który określił "antynarodową prowokacją". Zdecydowanie największy sukces osiągnął Marek Poznański (Ruch Palikota). Interpelował w sprawie długu, którego Hiszpanie nie spłacili nam od czasów królowej Bony oraz rzeczy, które Szwedzi złupili w czasie potopu. Pisał o nim m.in. "Le Figaro". Dziś poseł otrzymuje e-maile od obywateli Peru, których zainspirował. Szykują pozew zbiorowy, bo będą się domagać od Madrytu złupionego złota. - Dowiedzieli sie z mediów angielskich, francuskich i hiszpańskich, że poseł Rzeczypospolitej Polskiej podjął taki temat i odezwali sie do mnie droga mailowa - chwali się Poznański.