- Finalizujemy prace nad projektem zmian w Konstytucji dotyczącym likwidacji Senatu - dowiedziałem się w Ruchu Palikota. Dwa tygodnie temu także Sojusz Lewicy Demokratycznej informował mnie, że będzie o to zabiegać. Nie wyklucza przygotowania własnego projektu. Wygląda na to, że skończy się na pobożnych życzeniach. Do likwidacji izby wyższej parlamentu potrzeba bowiem głosów... senatorów.

REKLAMA
Posłowie Ruchu Palikota i SLD bez ogródek mówią, co sądzą o Senacie. - Taka przechowalnia dla leśnych dziadków partii politycznych. Należy jak najszybciej skonczyć z tą hucpą polityczną - w ten sposób o likwidacje apelował w Superstacji Robert Biedroń.
Dwa tygodnie temu dziennikarz TOK FM wyliczył, że jest większość do zmian w Konstytucji. 321 głosów wobec 307 potrzebnych do zmiany ustawy zasadniczej. Przeciwko jest tylko Prawo i Sprawiedliwość, ale pozytywnie o pomyśle likwidacji izby wyższej oprócz lewicy wypowiada się PSL i Solidarna Polska. W teorii także Platforma Obywatelska, dla której likwidacja Senatu była kiedyś jednym ze sztandarowych postulatów.
Była, bo dziś senatorowie PO widzą powody, dla których Senat powinien zostać. - Chociażby ze względu na liczbę poprawek, które Sejm wnosi do Senatu, podczas każdej kadencji, to są niemal tysiące - uzasadnia Marek Rocki. Gdyby to on miał decydować w sprawie Senatu, to zagłosowałby przeciw likwidacji. Twierdzi, że większość jego kolegów zachowałoby się podobnie. Poprawka poprawce nierówna. Niedługo Senat "poprawi" podwyższenie becikowego przegłosowane przez problemy z dyscypliną w sejmowym klubie PO.
To niewielka większość w Sejmie może być przyczyną, dla której Platforma nie myśli o realizacji sztandarowego postulatu. Poza tym, gdy proponowała likwidację izby wyższej miała zaledwie trzech senatorów, a Sojusz Lewicy Demokratycznej blisko 60. Dziś mimo jednomandatowych okręgów wyborczych proporcje się odwróciły. Lewicowe poglądy ma kilku niezależnych senatorów. SLD i Ruch Palikota nie mają ani jednego przedstawiciela w tej izbie. Wygląda na to, że w dyskusji o likwidacji Senatu punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a raczej braku wystarczającej liczby siedzeń w tym miejscu.