K. rozmaiała wczoraj telefonicznie z Medi.
REKLAMA
W szkole nauczycielki i koleżanki przyjęli ją jak najserdeczniej. W domu nic się nie zdarzyło, o nic nie pytano. Golo przyjedzie tam dzis z Getyngi. Sprawa moich dawnych papierów i dzienników, ktore początkowo - rzecz charakterystyczna - były moim głównym zmartwieniem, i teraz nie daje mi spokoju. - Ogoliłem się przed obiadem i poszedłem z K. na spacer do Valbella. Ładna pogoda fenowa.
