Było wszystko, jak trzeba. Bigos i schabowy, kapusta i śledź, kiełbasa i wódka. Tłumy na licznych spotkaniach, które zaświadczały, że Tyrmand pozostał „wiecznie żywy”.

REKLAMA
I kolejne pokolenia młodych dla których Zły stał się książką kultową. Konfrontacja z polską glebą wypadła wspaniale. Triumf pośmiertny całkowity! Na zdrowie, Lolek! Na życie!
Pytano o wszystko: czym pisał i jakim był ojcem, czy mówili o miłości i jakimi słowami, czy smakowały mu amerykańskie trunki i wymarzony, lokalny jazz? Jak się czuje – ona dziś - wobec jego emploi pożeracza kobiecych serc? Czy to boli? A on sam, czy bywał o jej przeszłość zazdrosny? (Bardzo!) Jaki miała odcień gorycz wobec Polski, a jaki wobec odrzucenia przez pełne entuzjazmu, na początku jego obecności nad Hudsonem, amerykańskie media? Dlaczego zrzekł się polskiego obywatelstwa? I kim się czuł? Amerykaninem? Polakiem? Żydem? (Chciał być typowym amerykańskim mieszczuchem!)
Najtrudniejsze okazało się moje własne pytanie, wątpliwość może, o pisarską satysfakcję…
Wiem, że Mary Ellen poczuła się zmieszana, wiem, że w ich związku całkowicie się spełniła i odnalazła, a on? Przecież Tyrmand był PISARZEM. Tak, sądzę, że polska literatura została zubożona przez jego wyjazd. Tak, mam wrażenie, że nad Wisłą udałoby mu się stworzyć następne powieści. Tak, myślę, że za stanem pisarskiej łaski tęsknił.
W zamian stał się moralistą, konserwatystą spod przeciwnego swojej młodości znaku. Playboy znad Wisły pozostał buntownikiem, choć zaprzeczał teraz samemu sobie. Nie jestem pewna, na ile dla jego amerykańskiej żony jasny jest ów paradoks.
Kto z jego dawnych przyjaciół mógłby jeszcze o tym opowiedzieć? Czy zachowały się listy, w których dzielił się z polskimi znajomymi swoim amerykańskim losem? Ktokolwiek wie o niepublikowanej korespondencji Tyrmanda… Będę szukała.
Pożegnanie z Mary Ellen na lotnisku. Na pytanie, co było najciekawsze w Polsce, odpowiada bez wahania: ludzie! Niezwykle inteligentni, interesujący, zachłanni na świat i lektury. Otwarci na Tyrmanda! Wielokrotnie powtarzała, jakie to niezwykłe, że kolejne pokolenia warszawiaków są mu tak entuzjastycznie wierne.
Wiadomość z ostatniej chwili. Wylądowała. Szykuje śniadanie. Tęskni za Warszawą.
logo

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?