Rzecz jasna, nikt z nas nie lubi porównań ( zwłaszcza na podwórku gastronomicznym, coś o tym wiem ) ale patrząc ambicjonalnie ma to również swoje dobre strony. Mówi nam, w jakim miejscu jesteśmy, uświadamia gdzie chcemy być, jaką drogą iść i co jeszcze musimy zrobić, by móc się rozwijać. Weźmy pod lupę jedną z najbardziej rokujących branż – gastronomię. Z jednej strony odnotowujemy wzrost rozwoju tejże branży, jednocześnie nie mając odpowiednich podstaw ku jej rozwojowi. Jest to swego rodzaju ewenement, którego chyba tylko Polak może dokonać. Bombardowani programami kulinarnymi od reality show, przez porady kulinarne, ekspertów, po blogi, rubryki o najmodniejszych miejscach w mieście – każdy z nas chce być ''restauratorem''. Jasne do odważnych świat należy, ale aby zrobić to dobrze, uczciwie i co najważniejsze skutecznie zacznijmy od początku. Porównajmy zatem dwa ( nieporównywalne ) światy, przewrotnie pytając czy niemożliwe w polskich realiach jest możliwe. O tym jakie możliwości ma ''przyszły'' gastronom rozmawiam z Martą Panfil ( dużo info. w skondensowanej pigułce ) która edukację gastronomiczną w Anglii i USA ''odbyła'' w teorii i praktyce. Marta skończyła MBA z Hospitality Management na London School of Hospitality at University of West London i została zakwalifikowana do prestiżowego programu z Public Relations na University of New York. Dziś mieszka, pracuje i współpracuje ze mną w Warszawie w zakresie consultingu gastronomicznego.
Tak i nie. Dostałam się do prestiżowego New York University i pojechałam szukać sposobów na sfinansowanie tych bardzo drogich studiów. Na studia ostatecznie nie poszłam, ale dostałam się na staż do renomowanej agencji PR reprezentującej hotele i restauracje na całym świecie. To była moja pierwsza szkoła z gastronomii.
Ponadto, w Polsce nie ma studiów stricte związanych z gastronomią, a w krajach anglosaskich jest wybór renomowanych uczelni wyższych, które oferują programy skupiające się na zagadnieniach gastronomicznych.
Po trzecie, w Polsce wciąż gastronomię traktuje się po macoszemu, jako zajęcie przejściowe albo dodatkowe. Za granicą kariera w gastronomi czy studia w tym kierunku są postrzegane na równi z np. studiami z psychologii, marketingu czy bankowości.
