W ostatnich dniach bardzo dużo się działo i praktycznie nie miałam czasu, aby na chwilę usiąść i coś napisać. Teraz już na szczęście wszystko wraca do normy, emocje związane ze ślubowaniem oraz przybyciem do wioski opadły i można odpoczywać. Zacznę może jednak od początku…
REKLAMA
Ostatnie dni w Polsce spędziłam na przygotowaniach w COS w Spale. Wszystkie zaplanowane treningi zostały zrealizowane i napawają mnie optymizmem przed zbliżającym się startem. Oczywiście zobaczymy jak to będzie, bo na sukces składa się wiele czynników, a nie tylko sam trening, ale o tym może następnym razem.
W sobotę, po ostatnim sprawdzającym treningu, udałam się do Warszawy, gdzie o godzinie 16:00 w Centrum Olimpijskim PKOL złożyłam, wraz z kolegami i koleżankami z reprezentacji, przyrzeczenie olimpijskie. Od tego momentu tak naprawdę wszystko się zaczęło.
Na ślubowaniu każdy z nas dostał piąte kółko olimpijskie, oraz powołanie na Igrzyska XXX Olimpiady.
Po zakończeniu części głównej był czas na zdjęcia, oraz wywiady. Dzięki moim kochanym znajomym mogę się teraz z wami podzielić zdjęciami upamiętniającymi tamte chwile. Dziękuję Wam, że byliście ze mną:)
Następnego dnia o 5:30 pojechaliśmy na lotnisko, aby udać się do Londynu. Podróż samolotem minęła dojść szybko (spałam), a ta do wioski już się ciągnęła z powodu objazdów.
Nie ma jednak co narzekać, najważniejsze że jestem już w wiosce wyspana i gotowa do walki;)
Jako, że Igrzyska w Londynie są moimi pierwszymi wszystko jest takie nowe i wzbudza pozytywne emocje, po prostu cieszy ;)
Do wioski przybyłam 6 dni przed startem, więc mogłam sobie pozwolić na krótkie zwiedzanie. Zobaczyłam słynnego Big Bena, Buckingham Palace o bok którego znajduje się trasa chodu, oraz stadion olimpijski.
Wracając do wioski, to aby się tu dostać trzeba przejść szereg kontroli. Jest ona dość spora, na jej terenie znajdują się wieżowce, w których mieszkają sportowcy, olbrzymia stołówka, na której można wybierać jedzenie z różnych części świata, siłownia, sklepy, poczta i nawet nie wiem sama co jeszcze. Przewija się tu masa sportowców tych znanych i tych mniej znanych. Atmosfera jest wesoła, wszyscy są bardzo życzliwi i pomocni.
Do mojego startu zostało jeszcze cztery dni, które chcę poświęcić głównie na odpoczynek i trening. Muszę się wyciszyć i zapomnieć o tych wszystkich emocjach.
Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i wiarę. Trzymajcie kciuki za Naszych i do zobaczenia na trasie chodu :)
