Tyle właśnie zabrakło mi do zrobienia minimum PZLA na tegoroczne Mistrzostwa Świata w Moskwie.

REKLAMA
W miniony weekend startowałam w 11. Mityngu w chodzie sportowym w Zaniemyślu na moim koronnym dystansie 20 kilometrów. Niestety nie udało mi się osiągnąć minimum. Razem z trenerem wyciągnęliśmy wnioski i mamy nadzieję, że następny razem odniosę sukces. Moim celem jest nie tylko osiągnięcie minimum, ale również poprawienie rekordu życiowego, na który jestem przygotowana. Podczas ostatniego startu byłam zmęczona treningiem, który w minionym czasie był wyczerpujący. Zastosowanie nowej diety to kolejny czynnik, który wpłynął na taki a nie inny wynik. Nowości mają to do siebie, że nigdy nie wiadomo jak na nie zareagujemy, warto je wypróbować przy mniej ważnych startach, aby wiedzieć na przyszłość czy się sprawdzą;). Brak osiągniętego minimum jest dla mnie mimo wszystko jeszcze większa motywacją do treningów, oraz chęcią pokazania, że stać mnie na więcej.
W Zaniemyślu wywalczyłam kwalifikacje na Puchar Europy, który 19 maja odbędzie się w słowackich Dudincach. Trasa ta jest mi bardzo dobrze znana, ponieważ miesiąc temu startowałam na niej. Mam nadzieję, że uzyskam zadowalający wynik, który da mi minimum na Moskwę.
Przed startem we wspomnianym Zaniemyślu byłam na kolejnym zgrupowaniu w Spale, podczas którego wykonywałam trudne treningi. Mam nadzieję, że cała praca i wyrzeczenia zaowocują już w najbliższym starcie.
W tym tygodniu trening będzie lżejszy, ponieważ muszę zregenerować się po starcie. Będzie to czas do wykorzystania na sprawy związane z uczelnią i życiem prywatnym.
5 maja wystartuję w lidze francuskiej na dystansie 3000m. Start jest bardzo dobrym przetarciem do zawodów na dłuższych dystansach, oraz sposobem na poprawę szybkości. Myślę, że będzie to miłe urozmaicenie treningu, który niestety jest dość monotonny w mojej dyscyplinie.
Tak jak pisałam ostatnio nie dawno pochłonęło mnie czytanie książki, która trochę mnie zszokowała i dała do myślenia. Lektura autorstwa Panów Hamiltona i Coyle’na - „Wyścig tajemnic” to dobrze napisana książka przedstawiająca prawdę o tym, co działo i dzieje się w kolarstwie. Fakty są szokujące. Podczas czytania do pewnego momentu wydawać by się mogło, że doping jest czymś w porządku, że skoro inni biorą to, czemu my mamy być w tyle i nie mieć szans na wygraną. Jednak w dalszej części są przedstawione wszystkie negatywne skutki związane z ‘’braniem”. Nie chodzi tu o problemy zdrowotne, bo takich tu nie opisują, ale te związane z psychiką z poczuciem winy.
Jest to brutalna prawda i mam nadzieję, że w lekkiej atletyce doping, nigdy nie przybierze takiej skali jak w kolarstwie. Sport nie będzie sportem, jeśli zasady fair play przestaną się liczyć.
Pozdrawiam,
Agnieszka