Na początku pragnę wszystkim gorąco podziękować za wsparcie, wiarę we mnie, oraz za wszystkie ciepłe słowa, które usłyszałam zarówno przed jak i po starcie w mistrzostwach świata w Moskwie.

REKLAMA
Minęło już kilka dni od zawodów, tak więc emocje opadły i przyszedł czas na refleksje. Zacznę może jednak od zgrupowania przygotowawczego w Spale.
Tak więc ostatnie dwa tygodnie przed wylotem do Moskwy byłam w Spale. Gdzie pierwszą połowę obozu trenowałam z Pawłem Grzonką, któremu dziękuję za opiekę, a drugą z moim trenerem Szymonem Wdowiakiem, któremu dziękuję za pomoc i wsparcie.
Plan w Spale został dobrze wykonany, a treningi pokazywały, że forma poszła zdecydowanie do góry. Do Moskwy jechałam z wolą walki i chęcią znalezienia się w pierwszej ósemce. Niestety nie udało się zrealizować zamierzonego celu. Pierwsze 10 kilometrów przeszłam zgodnie z zamierzeniami, trzymałam się w ścisłej czołówce, czułam się dobrze i wiedziałam, że mam duże rezerwy, które pozwolą mi spokojnie przyspieszać w drugiej części dystansu. Jednak po 10 km rozpoczęły się problemy żołądkowe, które nie pozwoliły mi przyspieszyć i pilnować pierwszej ósemki. Pozostał niedosyt i smutek, że nie mogłam pokazać tego na co pracowałam przez kilka miesięcy, a tak naprawdę to od kilkunastu lat. Mimo wszystko wiem że taki bywa sport i wierzę, że przyszły sezon będzie lepszy od tego obecnego.
Już wkrótce umieszczę zdjęcia z Moskwy na mojej stronie agnieszkadygacz.pl, zapraszam serdecznie do oglądania.
Co dalej?
Mhmm zastanawiałam się czy nie zakończyć sezonu, ale szkoda mi całej pracy i poświęceń włożonych w przygotowania. Tak więc prawdopodobnie wystartuję jeszcze na 10 kilometrów w Katowicach i w Bacuchu, ale ostateczną decyzję podejmiemy z trenerem za kilka dni. Teraz czas na odpoczynek, przemyślenia, a następnie powrót do treningów.
Buziaki
Agnieszka