Przed chwilą skończyłam oglądać zawody w Chihuahua, co prawda bez dźwięku, trochę przycinało transmisję, ale emocje i tak były tym bardziej, że sama miałam tam startować. Jednak z powodu zamieszania z biletami lotniczymi zostałam w Polsce, ale najwyraźniej tak miało być ;) Dzięki temu, że nie poleciałam wykonałam dodatkowe akcenty treningowe, których wyniki motywują mnie do jeszcze większego wysiłku.

REKLAMA
Jutro odbędą się również Halowe Mistrzostwa Polski w chodzie na 3000m, w których postanowiliśmy z trenerem, że nie wystartuję. Trochę żałuję, że nie powalczę o medal, ale w tym roku mamy inne priorytety.
Najbliższe zawody, w których planuję wystartować odbędą się już 16 marca w Lugano, więc za 3 tygodnie. Chciałabym podczas tego startu osiągnąć kwalifikację na Mistrzostwa Europy, które w tym roku odbędą się w Zurichu, oraz poprawić mój rekord życiowy na 20km. Na pewno przyda się mi Wasze wsparcie :)
Teraz troszkę statystyki:
6 tygodni, 66 treningów i ponad 750 km tyle minęło od mojego ostatniego dnia bez chodzenia. Jak na mnie, jest to naprawdę niezły wynik i w najbliższym czasie nie zamierzam zmniejszyć mojej średniej.
Całe przygotowania idą w bardzo dobrym kierunku, a z tygodnia na tydzień widać efekty pracy, która zostaje włożona. To cieszy i daje motywację.
21 lutego wróciłam z mojego pierwszego w tym roku zgrupowania. Wykonałam tam kawałek ciężkiej pracy, odnowiłam się i wypoczęłam. Korzystałam również z hipoksji przerywanej, która na mnie bardzo dobrze działa. Szkoda tylko, że na zgrupowanie nie został powołany mój trener Szymon Wdowiak, którego pomoc bardzo by mi się przydała podczas kluczowych treningów.
Przede mną jeszcze tylko 2 tygodnie pracy na pełnych obrotach, a następnie tygodniowy odpoczynek, aby móc w pełni sił stanąć na starcie w Lugano.
Trzymajcie kciuki :)
Pozdrawiam,
Agnieszka