
Jak daleko jest w stanie pójść ludzka fantazja, aby połączyć zarabianie z pasją, przedsiębiorczość ze smakiem, pieniądze z jedzeniem? Niezwykli fachowcy i szaleni smakosze przekuli swoją pasję w zawód, a marzenia w patent na życie. - Podróż dookoła świata w poszukiwaniu najtłustszych krewetek i najsłodszego mango na zlecenie szalonego restauratora? - Czekoladki projektowane za pomocą oprogramowania gotowego odwzorować złote proporcje Kaplicy Sykstyńskiej? - Zamówiony u kompozytora dźwięk chrupnięcia chipsa lub herbatnika? Kulinaria to branża, w którą wpisana jest przyjemność. Obcujemy z produktem, który wzbudza emocje, integruje, spełnia marzenia i najbardziej elementarne potrzeby związane z naszym życiem, a ponadto pozwala w interesujący i przyjemny sposób zarabiać na życie. Własna restauracja, blog kulinarny, książka kucharska, czy fotografia kulinarna to oczywiste pole do popisu, dla tych którzy marzą, aby pracę łączyć z pasją. Tylko, jak i czy da się na tym zarobić?
• do kucharzy i restauratorów, którzy szukają mocniejszych wrażeń niż schabowy przywierający do patelni
• do kucharzy amatorów, którzy przepisy kulinarne Nigelli Lawson lub Elizy Mórawskiej czytają z wypiekami na twarzy
• foodies, dla których wybranie sera na śniadanie lub wina do obiadu jest najprzyjemniejszą chwilą dnia
• zmęczonych pracowników korporacji, w których zapach pieczonego bakłażana wyzwala odwagę do poszukiwań nowej drogi
• marzycieli, którzy w smaku zielonego curry z kurczakiem poszukują siły i determinacji, aby odbyć kulinarną podróż dookoła świata
• blogerów, którzy nocami piszą o ratatouille lub nowej piekarni za rogiem z emocjami, równymi zdobywania Broad Peak
• do tych, którzy szukają pomysłu, odwagi i odpowiedzi na pytanie, jak zarobić na jedzeniu.
Gdyby nie jedzenie, nie byłoby nas tutaj. To chęć zjedzenia czegoś innego niż kawał surowego mięsa, zmusiła nas do pocierania krzemieniem o krzemień tak długo, aż przeskoczy iskra. Antropolodzy są zgodni – gdyby nie miłość do chleba i zbożowego piwa, dalej włóczylibyśmy się po lasach. Nie byłoby Warszawy, Nowego Jorku, lodów czekoladowych, magdalenek, Prousta, El Bulli i Nomy. Zwyczajnie nie byłoby cywilizacji.
Jedzenie nie tylko jest niezbędne do przeżycia. Jest też najważniejszym światowym przemysłem, najczęstszą rozrywką i podstawą większości osobistych więzi i relacji społecznych. Budzi emocje. Uzależnia. Daje władzę i ogarnia szaleństwem odkrywania, zdobywania, a nawet rywalizacji: kto zrobi najlepszą oliwę, kto zna najlepszy przepis na rybę, kto zorganizuje atrakcyjniejszy targ śniadaniowy, kto pierwszy skonsumuje jadalne robale, kto odkryje najlepszą restauracje w Madrycie, kto pierwszy zrobi wywiad z Ferranem Adrią, kto zdobędzie kolejną gwiazdkę Michelin w Polsce, a kto napisze ciekawszy artykuł lub książkę o jedzeniu…
W ciągu ostatnich trzydziestu lat wiele się zmieniło. Jedzenie przestało być po prostu jedzeniem, a gotowanie gotowaniem. Kucharze zaczęli być celebrytami. Bazary i targi zostały miejscem towarzyskich spotkań. Mieszkania zmieniły się w restauracyjne kluby, a blogi kulinarne mają nie mniej odsłon niż portale informacyjne. Smak stał się fetyszem.
Do tego – jak wynika z badań - większość z nas wciąż gotuje (a przynajmniej je) codziennie, a seks uprawia raz na tydzień.
Kulinaria to też nowe kierunki studiów na polskich uczelniach, powstają projekty w Krakowie, Warszawie, Łodzi. Wiedzę o jedzeniu i jego historii, czyli nowej dziedzinie nauki w Polsce można zgłębiać w czasie licznych konferencji. Kształcą się autorytety, które badają naszą rodzimą kuchnię, odkrywając, że nawet Francuzi inspirowali się polskimi przepisami i produktami…
Kulinarni trendseterzy (!) zapowiadają kolejne przemiany. Będziemy gotować cytryny, sadzić warzywa na balkonach (już sadzimy w szklarniach przy restauracjach), wybierać produkty od lokalnych dostawców i rekonstruować przepisy z najstarszych polskich książek kucharskich. Wykryjemy u siebie alergie, o których nie mieliśmy pojęcia i uleczymy je nową dietą. Przestaniemy zajadać się pszenicą, która przez ekspertów prowadzących wykłady w czasie międzynarodowych imprez, jak Madrid Fusion w 2014 roku została uznana za produkt passe, a na nowo odkryjemy grykę, ryż i proso. Będziemy towarzysko kisić, wekować i pasteryzować, bo oryginalne przetwory „hand made” typu galaretka z jabłek, znów stają się modne.
Coraz więcej osób na świecie przeżywa stan kulinarnego uzależnienia: nie tylko kupują, gotują, jedzą i piją, ale również fotografują wszystko, co da się zjeść, podróżują, a nawet ryzykują życie w poszukiwaniu najdziwniejszych kęsów i spotykają się z ludźmi, których łączy kulinarne szaleństwo. Stąd sympozja typu MAD (ang. szalony) organizowane od kilku lat przez jednego z najbardziej zdeterminowanych „foodloversów”, Rene Redzepiego. Gastronomiczna maszyna nakręca się w błyskawicznym tempie, nie tylko w realiach, ale również w sferze wirtualnej: Facebook, Instargram, Twitter w dużej mierze zawdzięczają swoje powodzenie zwariowanym smakoszom wymieniającym się opiniami, zdjęciami, wiedzą. Jednak nie tylko o szaleństwo i modę tu chodzi! Tu chodzi o pasję… i pieniądze.
W tym kulinarnym szale powstają najdziwniejsze i nietypowe biznesy, które prowadzą do finansowego sukcesu lub jedynie wzbogacają o nieprzecenione doświadczenia i przygodę.
Nie wgryzaj się w ten projekt, jeśli twierdzisz, że pieniądze nie są ważne, ponieważ oznacza to, że
a) nie zrozumiesz bohaterów lub
b) nie jesteś nawet przed sobą wystarczająco szczery, a to w biznesie warunek konieczny
c) nie jesteś gotowy na bycie milionerem i wydasz wszystko, co zarobisz lub
d) masz na tyle dużo pieniędzy, że nie będziesz miał wystarczającej motywacji, aby tworzyć coś od podstaw.
Jeśli jednak kochasz jeść i cenisz pieniądze, jako miarę sukcesu i niezależności, to ten cykl spotkań z ludźmi sukcesu jest dla Ciebie.
Pasja, jaką są kulinaria, wiedza o nich, wielozadaniowość w biznesie, plan na 10 lat i konsekwencja w jego realizacji powinny wystarczyć, abyś został milionerem w branży związanej z jedzeniem (a tak naprawdę, w każdej branży). Bohaterowie, których zaprezentuję to pasjonaci, którym udało się spojrzeć na jedzenie z zupełnie nowej perspektywy. Mają pomysł, w który wierzą, że pozwoli im żyć dostatnio i w otoczeniu tego, co kochają czyli podróży, jedzenia i dobrego towarzystwa... Do zobaczenia za miesiąc.
