Ostatnio widziałam takie ciekawe porównanie, jak na przestrzeni ostatnich lat zwiększyły się porcje posiłków proponowanych przez restauracje, szczególne tych typu fast food. Oczywiście podstawą dobrze prosperującej restauracji, jest zadowolony klient, a zadowolony nie tylko nie czeka długo na zamówiony posiłek, co przede wszystkim ma opuścić progi jadłodajni z uczuciem najedzenia. Nic tak bardzo nie frustruje, jak wydane na głodniaka pieniądze i poczucie… mało.
REKLAMA
Oczywiście żaden producent nie ma w interesie dawać więcej jeść, no bo to przecież wbrew logice pracy zarobkowej, nie każdy przecież ma wolontariat i filantropię w swoim DNA. To niestety konsumenci i ich rozciągnięte żołądki wymusiły większe porcje, a sieciowe fast foody prześcigają się w coraz bardziej spektakularnych zestawach XXL . Niektóre bary i restauracje, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom wygłodniałym konsumentom, oferują opcje „płać 20 zł i jedz, ile chcesz”, a Polak potrafi. W końcu lepiej to potem odchorować, niż miałoby mi się 20 zł nie zamortyzować.
Zachwycają mnie dzieci, które wśród wielu swoich umiejętności i fascynacji odkrywania świata mają absolutnie zagłuszoną potem zdolność do zaprzestania jedzenia, kiedy są najedzone. Dziecko umie powiedzieć stanowcze i kategoryczne NIE, kiedy wie, że nie chce mu się już jeść. Potem, wraz z wiekiem jest już tylko „szantażowane”- „zjedz, przecież tego nie wyrzucę!”, „nie odejdziesz od stołu, jak wszystkie nie zjesz!”, „zjedz teraz, bo potem nie będziesz mieć czasu!”, „dzieci w Afryce głodują, a Ty wybrzydzasz!”, „nie smakuje Ci? a ja się tak napracowałam, żeby to przygotować!”… i tak zaczynamy uczyć dziecko, że nie powinno słuchać swojego wewnętrznego ja, tylko jeść, aby zadowolić świat.
Moja babcia też wyznawała zasadę „lepiej na piekarza, niźli na lekarza” i cały czas mam przed oczyma „flash back’i” z talerza duszonych grzybów z ziemniakami, nad którym siedzę jako dziecko z rzewnymi łzami około 4 godzin. Zmuszona do zjedzenia zimnej i ciągnącej się grzybowej mazi spektakularnie zwymiotowałam na dziadka. Choć babcia była cudna, to do dnia dzisiejszego nie tknę duszonego grzyba, choćby ktoś obiecał mi za ten czyn milion dolarów.
