O autorze
Jestem psychologiem i psychoterapeutką, a także terapeutką uzależnień w Centrum probalans rozwój osobisty i zawodowy. Postanowiłam na blogu dzielić się spostrzeżeniami z gabinetu psychoterapeutycznego z perspektywy osoby siedzącej naprzeciwko. Problemy, z którymi przychodzą ludzie są trudne i bolesne, ale wierzę, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Nie ma większej satysfakcji zawodowej niż towarzyszenie i pomaganie osobie w procesie zmiany na lepsze.

Agnieszka Szafrańska - Romanów
Psycholog - Psychoterapeuta Centrum probalans

Współpracuję z portalem abczdrowie.pl

Para nie do pary? Kontynuacja mojego ostatniego wpisu.

Copyright All rights reserved by peo pea
Copyright All rights reserved by peo pea flickr
Zgodnie z obietnicą dzisiaj publikuję dalszą część artykułu "Para do pary". Szczególnie warto zwrócić uwagę na regułę wzajemności oraz na "dorzucanie" drewna do ognia jakim jest związek dwojga osób.


Do tanga trzeba tylko dwojga
Aby zbudować własne, nowe gniazdo, trzeba opuścić to w którym się wzrastało. Wiele osób próbuje tworzyć rodzinę, ale wciąż emocjonalnie tkwi przy swojej rodzinie pochodzenia. Często objawia się to podczas konfliktów. Nierzadko słyszy się podczas spotkań terapeutycznych: „Jak się z żoną posprzeczamy, ona zaraz dzwoni po swojego ojca, który przyjeżdża i zabiera ją do rodzinnego domu”. Również brak emocjonalnej separacji z matką czy ojcem bywa przyczyną nieporozumień. Kiedy kobieta mówi, że partner wszystkie decyzje konsultuje ze swoją matką, daje do zrozumienia, że ona w związku nie czuje się ważna, że nie można jej ufać. W tej sytuacji jej odczucia są całkowicie zrozumiałe. Jeżeli para chce stworzyć poważny związek, to każdy z partnerów musi być odpowiedzialny i dojrzały, musi być gotowy do podejmowania samodzielnych decyzji, rozwiązywania konfliktów z partnerem. Matka w gotowości do walki o „skrzywdzonego” syna czy ojciec przybywający z odsieczą córce w przypadku wewnątrzmałżeńskich sporów to nienajlepszy prognostyk na wspólną udaną przyszłość.


Reguła wzajemności
Życie to sztuka kompromisów. Rzeczywiście, w mało którym obszarze naszego funkcjonowania kompromis jest tak niezbędny jak w bliskiej relacji. Ludzie tworząc związek wnoszą do niego swoje oczekiwania, potrzeby, marzenia, wizje wspólnego życia. Jeżeli są one zupełnie rozbieżne z tym co wnosi partner nie najlepiej to wróży przyszłości związku. Jeżeli jedna strona ustępuje, a druga bez oporów forsuje swoją wizję życia, to prędzej czy później partner rezygnujący z siebie będzie miał poczucie nadużycia, frustracji własnych potrzeb, kompletnego niezauważenia w relacji. Prędzej czy później zakończy się to kryzysem. W związku partnerskim powinna obowiązywać reguła wzajemności: czasem ja odpuszczę ze swoich oczekiwań, czasem ty ustąpisz. Nie trzeba rezygnować z siebie, ale w dążeniu do realizacji własnych planów zawsze należy widzieć partnera z jego potrzebami. Tolerancja i wzajemny szacunek do siebie to wartości budujące relację.


Aby ogień się palił, trzeba dokładać drew
Częstą przyczyną kryzysu w związku jest stagnacja, tzw. „zasiedzenie się” w relacji. Wzajemna namiętność przykrywana jest codzienną rutyną, życiowymi obowiązkami, troską o materialną sferę życia. Aby związek był ciekawy potrzeba odrobiny ekscytacji, wyjścia poza codzienny schemat. Kolacja przy świecach czy wyjazd na romantyczny weekend nie musi być domeną początkowego etapu budowania relacji. Wystarczy odrobina fantazji, aby odświeżyć przykurzony nieco związek i pokazać drugiej osobie, że nam na niej zależy. Wspólne pasje, dzielenie tego samego hobby, uczestniczenie w zainteresowaniach partnera jednoczy związek. Partnerzy nie muszą być cieniami podążającymi za sobą, ale jeżeli są obszary wspólnego spędzania czasu, dyskusji na te same tematy (i nie chodzi tutaj o sprawy przyziemne: kto zrobi zakupy a kto posprząta mieszkanie) związek niesamowicie zyskuje na jakości. Nuda i rutyna są często pierwszym krokiem do poszukiwania przyjemnych doświadczeń na zewnątrz.


Warto podjąć trud
Pary przychodzące na terapię zadają często pytanie: „Czy to nie za późno?”, „Czy jeszcze nam się uda odbudować to co zostało zniszczone?” Jeżeli partnerzy mają tożsamy cel jakim jest wspólne życie w nowej, lepszej jakości i motywację do pracy, są gotowi na zobaczenie swojego udziału w kryzysie, potrafią przyjąć, że zaburzone relacje mogą wynikać z własnych problemów (co wymaga indywidualnej pracy nad sobą) to zawsze, nawet w bardzo poważnym kryzysie warto podjąć trud odbudowania tego co zostało zniszczone. Szczególnie warto się starać, gdy w związku są dzieci – one potrzebują konstruktywnych wzorców relacji partnerskiej, bo na tej podstawie budują m.in. obraz siebie jako przyszłego partnera. Mają prawo wzrastać w kochającej się rodzinie, w przeciwnym razie powielać będą destrukcyjne schematy i pogrążać siebie i tę drugą osobę we frustracji i poczuciu niespełnienia.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu