O autorze
Jestem psychologiem i psychoterapeutką, a także terapeutką uzależnień w Centrum probalans rozwój osobisty i zawodowy. Postanowiłam na blogu dzielić się spostrzeżeniami z gabinetu psychoterapeutycznego z perspektywy osoby siedzącej naprzeciwko. Problemy, z którymi przychodzą ludzie są trudne i bolesne, ale wierzę, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Nie ma większej satysfakcji zawodowej niż towarzyszenie i pomaganie osobie w procesie zmiany na lepsze.

Agnieszka Szafrańska - Romanów
Psycholog - Psychoterapeuta Centrum probalans

Współpracuję z portalem abczdrowie.pl

Naprawdę jaki jesteś wiesz tylko Ty.

"Mirror reflection (IMG_0249a)" by Frank Kovalchek
"Mirror reflection (IMG_0249a)" by Frank Kovalchek https://flic.kr/p/ahABPF
Często podczas pierwszych spotkań z nowym Klientem terapeuci słyszą: „Tak naprawdę, to nie wiem kim jestem”. Bywa, że definiują oni w ten sposób problem, z którym się borykają; czasem ujawnia się on, gdy terapeuta prosi, aby osoba opisała siebie, np. napisała kilka zdań o sobie. Zadanie wydaje się proste, ale dla niektórych osób bywa niewykonalne.


Konfrontacja z brakiem wiedzy o sobie samym jest niezwykle przygnębiającym doświadczeniem. Jednak doświadczeniem potrzebnym, bo mogącym być pierwszym krokiem w podroży do samego siebie, do poszukiwania swojego „Ja” – jedynego i niepowtarzalnego. Tak jak linie papilarne są charakterystyczne tylko dla jednej osoby, tak i nie ma dwóch ludzi o takiej samej osobowości. „Ja” każdego z nas to brylant o niepowtarzalnym, unikatowym szlifie.


Nasz najlepszy przyjaciel
Wiedza o tym, kim jesteśmy jest niezwykle cenna bo pomaga nam żyć. Kiedy wiemy kim jesteśmy, jakie cechy osobowości są naszym potencjałem, a co jest naszą słabością pozwala to ustalać cele możliwe do spełnienia. Dzięki samowiedzy możemy odpowiedzieć sobie na pytanie : „czego chcę”, „czego pragnę”, „do czego dążę” „co lubię”, „co jest dla mnie ważne” we wszystkich obszarach życia: w pracy, w związku, w relacjach z innymi ludźmi, w obszarze zainteresowań i pasji etc. Nasze Ja jest naszym osobistym przewodnikiem w życiowych decyzjach, w wyborach o kardynalnym znaczeniu jak wybór studiów, zawodu, życiowego partnera, ale także w decyzjach zwykłych, codziennych. Każdy, kto ma przyjaciela wie, że przyjaźń charakteryzuje się bliskością wyrażoną m.in. w wiedzy o drugim człowieku, którą zdobywa się miesiącami a nawet latami. Dlatego przyjacielowi można zaufać – jak krytykuje to konstruktywnie, nie mami nas tanimi pochlebstwami i można na niego liczyć. Podobnie jest z naszym wewnętrznym Ja. Osoby, które są bliżej swojego Ja mają w sobie oparcie, jak w przyjacielu: bardziej ufają sobie, bez oporów i napięć przyjmują fakt, że tak jak mają moce strony, to mają i te słabsze, nad którymi można pracować ale można je także zaakceptować - bo nikt nie jest doskonały. Ich wewnętrzny krytyk jest konstruktywnym głosem sumienia, a nie skłonnym do samobiczowania destruktorem.


Twarze i maski
„Mam wrażenie że za każdym razem jak spotykam innych ludzi przybieram maski i to różne w zależności od okoliczności. Sam się w tym gubię, bo nie wiem która jest prawdziwa. Boję się, że żadna, że tak naprawdę mnie nie ma”. To zdanie wypowiedziane przez 30-letniego mężczyznę wyrażało ogromne cierpienie, samotność i pustkę. Przyszło mi na myśl skojarzenie z aktorem, który codziennie gra inne przedstawienie: raz jest bohaterem tragedii, innym razem gra główną rolę w komedii , wypowiada kwestie, stroi miny, raz jest smutny innym razem tryska radością, ale po przyjściu do domu, gdy zetrze teatralny makijaż, zdejmie strój to jest goły i bezbronny jak niemowlę. Niemowlę które jeszcze nie zdążyło siebie poznać, a jak można zaufać komuś kogo się nie zna.
Każdy z nas czasem przybiera maski wchodząc w różne role społeczne, zadania, podejmując życiowe wyzwania. Czasem okoliczności sprawiają, że musimy „kogoś podegrać” i zachować się jak aktor na scenie, gdyż zysk z takiego zachowania będzie większy niż osobisty koszt. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy w danym dniu mamy kiepski nastrój, który nie zachęca do spotkań towarzyskich, a czeka nas bardzo ważne spotkanie i inni bardzo liczą na naszą obecność. Niepojawienie się wymagać będzie tłumaczenia, zmiany planów innych osób, a odkrycie prawdziwych powodów sprawi, że inni będą się interesować co nam jest, czemu jesteśmy smutni, napięci, w złym humorze. Może zatem lepiej poudawać, że wszystko jest ok, niż narażać się na niechcianą ciekawość ze strony otoczenia? Jak nam się przydarza zakładanie masek to nie ma powodu do niepokoju – one też czemuś służą, ważne aby mieć świadomość, że robimy to wiedząc jakie są konsekwencje.
Tak jak przywdziewamy czasem maski, tak nasze Ja ma różne oblicza, jest wielowymiarowe. Jest Ja które odzwierciedla rzeczywiste myślenie o sobie, a także Ja idealne, które chcielibyśmy, aby było prawdziwe, a jest w sferze wyobrażeń i pragnień o tym kim chcielibyśmy być. Jest także Ja odnoszące się do powinności, czyli wyobrażenie o sobie jacy powinniśmy być względem siebie czy innych ludzi. To, że nasze Ja ma wiele twarzy jest zasobem, pokazuje że człowiek potrafi być elastyczny. Ważne, aby łączył je wspólny mianownik, aby Ja prawdziwe stanowiło solidny fundament, filar do którego zawsze można się odnieść.


Wszystkie drogi prowadzą do domu
Dlaczego niektórzy ludzie wchodzą w życie z posagiem w postaci przyjaciela w sobie samym, kroczą odważnie nie bojąc się nowych doświadczeń, nie lękają się porażek, a inni jak to nowo narodzone dziecko są wrażliwi na bodźce, boją się życia, mają poczucie zagrożenia. Jeżeli spotykam się z dorosłą osobą, która ma bardzo małą wiedzę o sobie, to jest to dla mnie wskazówka, że w tym okresie swojego życia, kiedy powinna tę wiedzę zdobywać, uczyć się i doświadczać siebie pojawił się jakiś problem. W relacji z osobami bliskimi, szczególnie z rodzicami, budzi się świadomość siebie. Inni ludzie są dla nas lustrem, w którym się odbijamy. Jak rodzice są wrażliwi na potrzeby emocjonalne dziecka, jak są dla dziecka towarzyszami w zdobywaniu doświadczenia także o sobie samym, gdy dziecko jest dla nich ważne, wsłuchują się w jego pragnienia, oczekiwania to ten mały człowiek na podstawie odzwierciedlenia buduje swój obraz. Jeżeli osoba ważna dla dziecka przekazuje mu realny ale pozytywny i stabilny obraz siebie, to ono obraz ten uwewnętrznia, co stanowi bazę i jest stabilnym fundamentem położonym pod budowę własnego wizerunku. Świadomi siebie rodzice wiedzą jaka odpowiedzialność na nich ciąży – jeżeli nie będą dziecka odzwierciedlać, będzie ono dla nich niewidzialne lub obraz jaki będą przekazywać dziecku będzie negatywny, to z ogromnym prawdopodobieństwem dorosły jakim stanie się dziecko będzie niepewny siebie, nieumiejący się zdefiniować, będzie używać masek aby ukryć pustkę. Człowiek, który ma oparcie w sobie nigdy nie będzie samotny.


Podjąć trud odkrycia siebie
Budowanie swojego prawdziwego obrazu jest zadaniem niełatwym i wymagającym czasu. To proces stawania się osobą. Poznawanie siebie może być fascynującą przygodą, ciekawym wyzwaniem polegającym na zapisywaniu białych kart jedyną i niepowtarzalną treścią.

Są dwa poziomy poznania świata, także swojego wewnętrznego – poprzez sferę emocji (uczuć, odczuć, wrażeń, intuicji) oraz sferę racjonalną (reprezentowaną przez analizę, chłodną kalkulację, intelektualną rozwagę). Oba te poziomy uzupełniają się wzajemnie i dają pełen obraz siebie. Emocje i rozum powinny siebie nawzajem słuchać – wizerunek własnej osoby tylko w oparciu o chłodną kalkulację intelektualną będzie tak samo nieprawdziwy jak ten oparty na wrażeniach i emocjach. To co myślimy i czujemy o sobie powinno być tożsame.

Aby być dla siebie lustrem trzeba spojrzeć na siebie z dystansem, tak jak przychylna nam osoba potrafi dać nam konstruktywną informację zwrotną. Warto też nauczyć się słuchać innych ludzi, przyjmować od nich opinie na nasz temat zarówno te doceniające nasze osiągnięcia, jak i uwagi krytyczne. Opinie innych powinny nam pomagać uczyć się poznawania siebie, ale trzeba uważać, aby się od nich uzależnić. To nie inni mają wpływać na nasz wizerunek, to my musimy odzyskać poczucie sprawstwa.
Dla terapeuty nie ma większej satysfakcji jak towarzyszenie osobie w tej wędrówce ku poznaniu siebie. Proces poznawania siebie, emocjonalnego dojrzewania to jak przemiana z poczwarki w motyla: gdy z kokonu nieśmiało, ale z determinacją wykluwa się motyl i rozwija skrzydła. Uczestniczenie w tym procesie jest wspaniałym i budującym doświadczeniem.