Pana nazwisko coraz częściej i coraz głośniej, za sprawą Janusza Palikota, pojawia się w sprawie tajnych więzień CIA - mówimy Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Były prezydent odpowiada, że o wszystkim co działo się w Polsce wiedział zarówno on, jak i Leszek Miller.
REKLAMA
Więzień nie było, była współpraca wywiadowcza między Polską a Stanami Zjednoczonymi, która została podjęta w związku koniecznością wspólnej, solidarnej walki z terroryzmem. To co wtedy robiły władze polskie, co robił wywiad, co robił Leszek Miller jako premier, co robił prezydent, którym byłem ja, było właściwe, było całkowicie uzasadnione. Przyniosło efekt w postaci zmniejszenia zagrożenia terroryzmem w świecie i nie przyniosło zagrożenia terroryzmem w Polsce. Nie byliśmy obiektem ataku terrorystycznego. Ta współpraca, która miała wtedy miejsce między wywiadami Polski i Stanów Zjednoczonych, oczywiście była akceptowana przez najważniejsze władze polskie, także przeze mnie. Więcej, współpraca jaka wtedy była w sprawie walki z terroryzmem między rządem, kierowanym przez Leszka Millera a mną, była modelowa. Bardzo bym prosił, żeby to podkreślić.
Jakakolwiek próba czynienia z kogokolwiek złego, lub dobrego policjanta nie ma najmniejszego sensu. To co się dzieje wokół Zbigniewa Siemiątkowskiego jest głębokim nieporozumieniem. Na szczęście żyjemy w kraju praworządnym i o tym, czy prokurator ma rację, czy nie, decydują sądy. Dopóki sąd nie będzie mógł zadecydować, to ja tych zarzutów nie rozumiem.
Celem współpracy ze Stanami Zjednoczonymi było zmniejszenie zagrożenia terroryzmem, które było bardzo wysokie. Ta współpraca miała miejsce, kiedy byliśmy już po zamachach w Nowym Jorku i Waszyngtonie, były zamachy w Londynie, były zamachy na Bali i w Madrycie. Proszę pamiętać, że Polska miała szczególny powód, żeby się w walkę z terroryzmem włączyć, bo we wszystkich tych miejscach ginęli Polacy. O tym zapominamy. 11 września zginęli w Nowym Jorku Polacy. Kto nie pamięta ich nazwisk, niech pojedzie do Parku Skaryszewskiego w Warszawie. Jest tablica, a na niej ich nazwiska. Polski rząd miał szczególne tytuły, żeby nie patrzeć na to obojętnie, ale właśnie włączyć się do solidarnej walki z terroryzmem. I to miało miejsce.
Dzisiaj, jeżeli ktokolwiek uczciwie, także Janusz Palikot, chce rozliczyć tamte decyzje, to powinien nie używać ich do batalii personalnej, która jest mu na rękę, tylko zobaczyć, że ataków terrorystycznych potem mieliśmy mniej, że udało się zlokalizować bin Ladena i Al-Kaida nie jest takim zagrożeniem, jakim była.
Udało nam się więc zmniejszyć zagrożenie terrorystyczne w świecie. Proszę rozliczać nas pod tym kątem, a nie używając tych argumentów w bieżącej walce politycznej.
