To co zdarzyło się w Warszawie na ulicach pomiędzy chuliganami było niepotrzebne. To są obrazki, które nikomu chwały nie przynoszą, a są szczególnym dysonansem wobec imprezy, która odbywa się fajnie, jest dobrze zorganizowana, ludzie są życzliwi, stadiony są piękne. Ten obrazek płynący z Polski jest nowoczesny i mocny w przekazie. Psucie tego grupą chuliganów, którzy muszą się na kimś wyżyć, a na Rosjanach wyżywają się z dużą przyjemnością, jest bez sensu. On niczego nie zrujnuje, ale przez kilkadziesiąt godzin będzie żył swoim życiem.

REKLAMA
To co jest szczególnie nieprzyjemne: Te wszystkie obrazki związane szczególnie z meczem Polska - Rosja umacniają istniejący w Europie stereotyp genetycznej polskiej rusofobii, niechęci do Rosjan. I to oczywiście nie jest korzystne.
W sumie niepiłkarski bilans meczu z Rosją jest pozytywny. Ludzie zachowali się rozsądnie. Polacy w większości są rozsądnym narodem. To podgrzewanie przez media było przesadne, choć rozumiem wymogi rynku. Gdyby ktoś nie przeciągnął tego w taki sposób, to zapewne nie sprzedałby się. Więc mogę tylko bezradnie rozłożyć ręce. Ten rynek tak teraz wygląda. Na stadionie byłem zbudowany sposobem reagowania polskich kibiców. Nie było żadnych wulgarnych przyśpiewek, nie było żadnych okrzyków. Były oklaski oklaski dla drużyny rosyjskiej po udanych akcjach. Na hymnie było trochę gwizdów, ale nic rażącego. Zachowania polskich kibiców w stosunku do Rosjan były absolutnie przyjazne.
Z Rosją zagraliśmy lepiej niż z Grecją. Przede wszystkim równiej, graliśmy z trudniejszym przeciwnikiem, Rosjanie są bardzo dobrą drużyną. Przegrywaliśmy, a mimo to zdołaliśmy wyciągnąć na 1:1. Przeważaliśmy w drugiej połowie.
Ale oczywiście ta drużyna ma istotne słabe punkty, których się nie da zmienić. Problemem jest jakość niektórych zawodników. Mamy kilku zawodników na dobrym poziomie, reszta jest wyrobnikami. Jeżeli ci wyrobnicy wykonają 100% normy to jest efekt, a jeżeli wykonają tylko 90%, to są kłopoty. Z Czechami ostrożny optymizm jest możliwy. Ale tylko ostrożny optymizm.
Ja bym zostawił Tytonia w pierwszym składzie. On bardzo grał pewnie wczoraj. Być może nie jest to artysta, ale jest to na pewno bardzo solidny rzemieślnik. No i jest w grze, co jest bardzo ważne. Oczywiście trzeba znać dobrze wnętrze drużyny. To już musi wiedzieć trener. Czasami bramkach to jest ta postać, która nie tylko broni, ale jest ważna dla atmosfery, motywacji, jest liderem zespołu. Jeżeli tak jest w przypadku Szczęsnego, to powinien wrócić. Ten lider defensywy jest potrzebny. Ale jak to jest w tej chwili w polskiej reprezentacji, nie jestem w stanie powiedzieć.
Patrząc z piętra na którym wczoraj siedziałem, to Tytoń zachowuje się bardzo, bardzo pewnie i daje takie poczucie solidności. To jest wyjątkowo solidny zawodnik.