Kolejny wywiad naTemat z Aleksandrem Kwaśniewskim. Byłego prezydenta pytaliśmy o ministrę Joannę Muchę, która w programie Tomasza Lisa poprosiła, by nazywać ją "ministrą".
REKLAMA
Tomasz Machała: Jako prezydent stał Pan na straży konstytucji, a nie języka polskiego, ale jak Pan ocenia feminizowanie języka i prośbę minister Joanny Muchy, by nazywać ją "ministrą"?
Aleksander Kwaśniewski: Język jest kwestią żywą. Gdyby się okazało, że te wszystkie formy żeńskie się przyjmą, to się przyjmą. Na razie powiem szczerze, zarówno "ministry", jak i "marszałkinie" traktuję raczej jako żarty słowne niż tworzenie nowego języka, niż nowej tradycji. Ale ponieważ język się zmienia, internet zrobił tu wiele, maile i SMS-y niczym nie przypominają listów z przeszłości, no więc zobaczymy, jak się "ministra" przyjmie.
Ważne jest jak ten minister czy "ministra" pracują, czy robią coś co ma sens. Nie przykładałbym do tego żadnej poważniejszej wagi, a z językiem jest tak, jak ze strumieniami rzeki. One same sobie jakiś nurt znajdą.
