Koncepcja wąskofrontowego SLD Grzegorza Napieralskiego doprowadziła do utraty 1,6 miliona wyborców! Moje rozmowy z Leszkiem Millerem i Januszem Palikotem nie oznaczają tworzenia przez nich nowej partii. Chcę doprowadzić do współpracy. Dzisiaj zamiast współpracy mamy wzajemne połajanki. Z tego nic dobrego nie będzie.

REKLAMA
Kolejny odcinek rozmowy naTemat z Aleksandrem Kwaśniewskim.
Tomasz Machała: Piotr Semka nazwał pana "królem", a Leszka Millera tylko "waletem". Czy chce pan odgrywać na lewicy tak poważną rolę jak w latach 1995- 2003?
Aleksander Kwaśniewski: Nic nie może być tak jak 15 lat temu. Wszystko się pozmieniało. Takie myślenie nie ma sensu. Natomiast polska demokracja potrzebuje alternatywy i moim zdaniem tak długo jak Platforma nie będzie miała ani z prawej strony ani z lewej strony poważnej alternatywy, tak długo polska demokracja będzie słaba, będzie się degenerować. I to jest nieuchronne, mimo najszczerszych chęci rządzących.
Ja oczywiście na prawą stronę żadnego wpływu nie mam. Na lewą stronę jakiś wpływ mam, bo nawet ci którzy się ze mną nie zgadzają, poświęcają mi w swoich wypowiedziach tyle uwagi, że mogę uznać, że mój głos ma znaczenie. Na lewicy koncepcja szerokofrontowa była zawsze lepsza od wąskofrontowej, a już na pewno lepsza od sekciarskiej.
Nie zgadzam się z opiniami, że LiD był porażką. LiD nie był porażką. LiD może wypadł poniżej oczekiwań, ale w 2007 roku przyniósł 2,7 mln głosów. Wybory ostatnie przyniosły SLD 1,1 mln głosów. Czyli w ciągu 4 lat koncepcji wąskofrontowej, którą reprezentował Napieralski, stracono 1,6 mln głosów. Milion sześćset tysięcy!
Uważam, że wszystko to co na lewicy służy współpracy ma sens. Wszystko to, co służy dzieleniu się, budowaniu fortec, czy fos przez które nie można przeskoczyć, jest błędem. I tylko to staram się kolegom wytłumaczyć.
Staram się namówić do takiego myślenia zarówno SLD, jak i Ruch Palikota, jak i Partię Zielonych, jak i Partię Kobiet, jak Krytykę Polityczną - czyli ugrupowania które są żywe i które powinny się pewnego dnia złożyć na duży projekt polityczny.
To nie oznacza tworzenia nowej partii, to nie oznacza jednoczenie Millera z Palikotem na jakichkolwiek warunkach. To oznacza współpracę. Dzisiaj zamiast współpracy mamy wzajemne połajanki. Z tego nic dobrego nie będzie.