Miesiąc temu Kaczyński w liście w sprawie jedności prawicy ostrzegł przedstawicieli prawej strony sceny politycznej, którzy odważyli się wybrać funkcjonowanie poza PiS, że jeżeli nie zdecydują się na powrót na łono „jedynej słusznej partii”, przysłużą się przeciwnikom Polski. Wzywając do powrotu synów marnotrawnych zagroził równocześnie, że w przyszłości nie będzie tak łaskawy. Kto nie wróci – nie będzie mógł liczyć na wybaczenie błędów i ponowne przyjęcie do partii. Zabrzmiało to jak ostatni dzwonek do powrotu. Wiadomo też, że wezwanie to dotyczyło przede wszystkim członków Solidarnej Polski i Zbigniewa Ziobry.
REKLAMA
Jarosław Kaczyński słowa nie dotrzymał i w trakcie parady nierówności w obronie Ojca Dyrektora, zapominając o niedawnym ostatnim dzwonku, znowu otworzył Ziobrze i jego owczarni drogę do powrotu. Abstrahując od tego, że już w przedszkolu uczy się dzieci, żeby nie ponawiały ostatecznych wezwań, widzę pewien duży problem w re-zjednoczeniu.
Artur Balazs, prominentny polityk prawicy, stwierdził wiele miesięcy temu, że w trakcie urzędowania na stanowisku ministra sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zlecał prokuraturze zbieranie haków na braci Kaczyńskich. Dysponując tą wiedzą Balazs słusznie prorokował, że ambitny i coraz bardziej niezależny Ziobro stanie się w przyszłości dużym problemem dla Kaczyńskiego. Słowo Balazsa stało się ciałem i Ziobro wyszedł z 20 posłami z PiS.
Jakiś czas temu pojawiła się również sensacyjna wiadomość z procesu między Giertychem a Kaczyńskim: prezes PiS miał przekazać Andrzejowi Lepperowi wyniki testów DNA dziecka Anety Krawczyk zanim trafiły one do sądu. Ówczesny zastępca prokuratora generalnego Janusz Kaczmarek zeznał, że jego przełożony Zbigniew Ziobro zażądał wydostania z prokuratury i przekazania mu wyników badań DNA. W zamian za przekazanie cennych informacji Lepper miał podobno złagodzić kurs wobec Kaczyńskiego i głosować zgodnie z wolą PiS. Zdaniem ekspertów postępowanie Kaczyńskiego należy uznać za nieetyczne, były premier nie złamał jednak prawa. Ziobro zaprzecza doniesieniom, jednak gdyby okazały się one prawdziwe, znalazłby się w dużo gorszej sytuacji niż były premier. Sięgnięcie przez prokuratora generalnego po akta sprawy wyłącznie w celu politycznym oznacza poważne przekroczył uprawnień, za które Ziobro mógłby stanąć przed Trybunałem Stanu.
W kontekście tego, co mówił Balazs o zbieraniu haków przez Ziobrę na Kaczyńskiego i niedawnych doniesień w sprawie wyników badań DNA Leppera, trzeba przyznać, że pomysł, aby Kaczyński przyjął Ziobrę z powrotem do partii jest ryzykowny dla obu Panów nie tylko politycznie.
