Arcybiskup Michalik, sprzeciwiając się propozycji likwidacji Funduszu Kościelnego, stwierdził, iż Fundusz ten powstał z zagrabionego Kościołowi majątku, którego tylko znikoma część została Kościołowi zwrócona, zaś likwidacja Funduszu godzi w polską rację stanu, ponieważ pozbawia ubezpieczenia misjonarzy, którzy są swojego rodzaju ambasadorami Polski na całym świecie.
REKLAMA
Nie negując potrzeby konsultacji z Episkopatem tak ważnej reformy, nie sposób jednak nie zadać kilku pytań, na które trzeba będzie w tej dyskusji odpowiedzieć.
Setkom tysięcy ludzi w Polsce po drugiej wojnie światowej zabrano majątki. Ludziom tym – w przeciwieństwie do Kościoła – prawie niczego nie zwrócono, jak również nie powstał nigdy żaden fundusz, który wypłacałby im w związku z tym jakiekolwiek emerytury. Czy możemy tu mówić o równości obywateli wobec prawa? Nadto, czy wypłaciwszy już znaczne zadośćuczynienie Kościołowi (bo nie jest to jednak „znikoma część”), nie należy raczej pochylić się nad innymi ograbionymi, mającymi mniej siły przebicia? Może Kościół stanie się rzecznikiem reprywatyzacji? Nie tylko swojego majątku.
Żyjemy w cieniu największego od lat kryzysu ekonomicznego. Skutkiem tego kryzysu jest zakrojona na szeroką skalę reforma emerytalna, polegająca między innymi na objęciu ogólnymi zasadami płacenia składek maksymalnie szerokiej liczby obywateli. W ramach tej reformy zasadą będzie, aby każdy, któremu ma być wypłacana w przyszłości emerytura, wcześniej na tę emeryturę łożył. Należy sobie zadać pytanie, dlaczego duchowni nie mają brać udziału w tym zbiorowym wysiłku społeczeństwa, zwłaszcza że są akurat taką grupą, która z definicji nie przyczynia się do zasypywania dziury demograficznej czyli starań, aby było komu na przyszłych emerytów pracować. Chyba że – czego Boże broń - przyjąć za prawdę pomówienia, iż duża część kleru dzieci posiada.
Nie sposób na koniec zgodzić się z Jego Eminencją co do roli księży i sióstr w świecie. Z wyżej wskazanych przyczyn nawet najbardziej patriotyczny misjonarz Polonii nigdzie nie założy, a jego zadaniem nie jest krzewienie polskiej kultury, ale religii uniwersalnej, opowiadającej o Jezusie nie z Torunia, ale z Nazaretu. Skoro zatem misjonarze ci pracują na rzecz Kościoła powszechnego, to warto chyba poprzeć tezę, iż to właśnie Kościół powszechny, czyli Watykan powinien płacić za ich emeryturę. Oczywiście istnieje teza, według której dzięki pontyfikatowi Ojca Świętego Jana Pawła II polski Kościół odgrywa specjalną rolę, ale dlaczego akurat ma się to przejawiać płaceniem emerytur za ewengalizację Konga? Gdyby tak rozumować; skoro już Niemcy przeforsowali na Papieża swego rodaka, to może oni zapłacą emerytury naszym misjonarzom?
Setkom tysięcy ludzi w Polsce po drugiej wojnie światowej zabrano majątki. Ludziom tym – w przeciwieństwie do Kościoła – prawie niczego nie zwrócono, jak również nie powstał nigdy żaden fundusz, który wypłacałby im w związku z tym jakiekolwiek emerytury. Czy możemy tu mówić o równości obywateli wobec prawa? Nadto, czy wypłaciwszy już znaczne zadośćuczynienie Kościołowi (bo nie jest to jednak „znikoma część”), nie należy raczej pochylić się nad innymi ograbionymi, mającymi mniej siły przebicia? Może Kościół stanie się rzecznikiem reprywatyzacji? Nie tylko swojego majątku.
Żyjemy w cieniu największego od lat kryzysu ekonomicznego. Skutkiem tego kryzysu jest zakrojona na szeroką skalę reforma emerytalna, polegająca między innymi na objęciu ogólnymi zasadami płacenia składek maksymalnie szerokiej liczby obywateli. W ramach tej reformy zasadą będzie, aby każdy, któremu ma być wypłacana w przyszłości emerytura, wcześniej na tę emeryturę łożył. Należy sobie zadać pytanie, dlaczego duchowni nie mają brać udziału w tym zbiorowym wysiłku społeczeństwa, zwłaszcza że są akurat taką grupą, która z definicji nie przyczynia się do zasypywania dziury demograficznej czyli starań, aby było komu na przyszłych emerytów pracować. Chyba że – czego Boże broń - przyjąć za prawdę pomówienia, iż duża część kleru dzieci posiada.
Nie sposób na koniec zgodzić się z Jego Eminencją co do roli księży i sióstr w świecie. Z wyżej wskazanych przyczyn nawet najbardziej patriotyczny misjonarz Polonii nigdzie nie założy, a jego zadaniem nie jest krzewienie polskiej kultury, ale religii uniwersalnej, opowiadającej o Jezusie nie z Torunia, ale z Nazaretu. Skoro zatem misjonarze ci pracują na rzecz Kościoła powszechnego, to warto chyba poprzeć tezę, iż to właśnie Kościół powszechny, czyli Watykan powinien płacić za ich emeryturę. Oczywiście istnieje teza, według której dzięki pontyfikatowi Ojca Świętego Jana Pawła II polski Kościół odgrywa specjalną rolę, ale dlaczego akurat ma się to przejawiać płaceniem emerytur za ewengalizację Konga? Gdyby tak rozumować; skoro już Niemcy przeforsowali na Papieża swego rodaka, to może oni zapłacą emerytury naszym misjonarzom?
