Groźnie brzmiące słowa prezydenckiego ministra Szczerskiego. Takiej groźby trudno było oczekiwać, a jednak się pojawiła. To nie żart. Wątpię, by sam z siebie wydobył tego typu ultimatum. Jeżeli nie załatwicie sprawy, to prezydent zabierze wam zabawki. To ostrzeżenie, ale i zapowiedź.

REKLAMA
Czyżby zapowiedź stanu wojennego?
Często zastanawiam się czym przedstawiciele pisowskiej elity władzy mogą mnie jeszcze zaskoczyć. Po tzw. audycie myślałem, że to już wszystko czym w swoim repertuarze dysponują. Minęło zaledwie kilka dni i mieliśmy bezpośredni atak Kaczyńskiego na prezydenta USA Bila Clintona. Jeszcze dalej w swoim chamstwie posunęła się premier Beata Szydło żądając od Clintona przeprosin i pokajania się. Ale i to nie wystarczyło. Minister Waszczykowski, podobno dyplomata, publicznie twierdzi i to będąc w Brukseli, że wiceprzewodniczący UE kłamie i , że oszukał Polaków.
To i tak nie wszystko. Okazuje się, że można i z większych dział uderzyć. Prezydencki minister Szczerski w rozmowie z Moniką Olejnik pogroził palcem posłom, polskim parlamentarzystom, że jeżeli nie rozwiążą problemu z trybunałem Konstytucyjnym to Pan Duda „zabierze im zabawki i sam zacznie rządzić Polską”.
To nowy element. Szczerski tego nie wymyślił i sam z siebie takiego sformułowania nie użył. Nie wierzę. Należy się domyślać, iż to zdanie to echo prowadzonych rozmów i dyskusji w zaufanym gronie z udziałem prezydenta i prezesa. Warto więc dokładnie zacytować cały akapit w którym minister zawarł także i te złowieszcze pogróżki. Minister odpowiadając na uwagę posła Halickiego, że prezydent powinien zacząć od zaprzysiężenia 3 sędziów powiedział: "Wy pójdziecie do domu, a prezydent będzie rządził Polską! Jak pan tak woli, to pan prezydent wam zabierze zabawki i będzie sam rządził i będziecie się cieszyć. Pan prezydent daje wam szansę, żeby wypracować kompromis. Powinniście być wdzięczni prezydentowi."
Nie można tego traktować jako żart bądź przejęzyczenie. To dobrze przemyślana i nieźle skonstruowana groźba. Skierowana ona został nie tylko do posłów opozycji, ale zapewne i do części zaczynających się wahać, posłów partii rządzącej.
Prezydent na polecenie prezesa nocnymi podpisami złamał konstytucję, a teraz nakazuje posłom szukanie kompromisu. Nie po to, by błąd naprawić, ale po to by posłowie wreszcie uznali, że od tamtych decyzji nie ma odwrotu. Jeżeli tego nie zrozumieją to zacznie rządzić sam. Oczywiście nikt w to nie uwierzy, że będzie rządził sam. Będzie zapewne, albo jest gotów, dokonać takiego przewrotu czy zamachu, który da pełnię władzy prezesowi, a on będzie ją swoim podpisem firmował.
Jest jeszcze spora część naszego społeczeństwa, która dokładnie pamięta noc 13 grudnia 1981 roku. Przecież generał Jaruzelski niczego innego nie dokonał, tylko zabrał nie tylko opozycji ale i swoim towarzyszom partyjnym zabawki i sam zaczął rządzić krajem. Śmiem twierdzić, że sposób opanowania kluczowych przedsiębiorstw państwowych przez namiestników PiS oraz służb siłowych to był tylko wstęp do sprawnego przeprowadzenia operacji przypominającej tamte dni. Nad prawną stroną całej operacji będzie czuwał wyposażony już w odpowiednie instrumenty minister Ziobro, a zrealizuje towarzysz Macierewicz.
Proszę tylko uważnie prześledzić wydarzenia kilku minionych miesięcy. Jaruzelski rozprawę ze społeczeństwem przygotowywał rok. Kaczyńskiemu zmierzającemu w tym kierunku wystarczyło kilkanaście tygodni. Wyciągnął wnioski z tamtych dni.
Słowa wypowiedziane dzisiaj przez Szczerskiego, prezentowana arogancja przez szefową polskiego rządu, przez ministra spraw zagranicznych, wreszcie przez ważnego ministra w gabinecie prezydenta RP muszą budzić refleksje. Tego nie wolno przemilczać. To przecież wszystko działania nie przypadkowe, ale zaplanowane i wyreżyserowane.