Nie wiem czy to pierwszy czy kolejny w naszej historii przypadek, kiedy politycy obecność Ojca Świętego w swoim kraju wykorzystują do wprowadzenia ustaw, które pozbawiają obywateli podmiotowości. Czynią z mieszkańców kraju rzesze bezwolnych poddanych idiotów. Dzisiaj doświadczamy tego na własnej skórze i dlatego tak trudno to przyjąć, zaakceptować a przede wszystkim zrozumieć.
REKLAMA
To były niezwykle bogate w wydarzenia dni. W sposób naturalny zdominowały je wypowiadane w różnych miejscach, ale zawsze w Polsce, słowa Ojca Świętego Franciszka. Teraz mamy czas analiz i dyskusji. Politycy starają się nawzajem przekonywać, że zawarte w papieskich homiliach i spontanicznych słowach treści kierowane były akurat do przeciwników a stojący po drugiej stronie barykady politycy powinni wyciągnąć z tych treści odpowiednie wnioski. Każdy szukał w tych słowach czegoś co mogłoby stanowić podporę, protezę czy nawet usprawiedliwienie podejmowanych przez siebie działań. Jeszcze ostrzej te tendencje widać w toczonych w telewizyjnych i radiowych studiach dyskusjach. Z jednej strony pisowski Lisicki a naprzeciwko identyfikowany z PO Żakowski. I tak już pozostanie.
Jednej decyzji żadne słowa papieża nie są w stanie obronić. Podpisanie przez Andrzeja Dudę skandalicznej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym to po prostu kpina z demokracji, kpina z konstytucji, kpina z narodu. Sam moment w którym ten podpis złożył nie był ani przypadkowy, ani też jakimiś paragrafami wymuszony. Wybrano go świadomie. Pod osłoną papieskiego kapelusza w atmosferze entuzjazmu tłumów uczestniczących w papieskiej pielgrzymce. Już nie pod osłoną nocy. Już nie tuż przed wieczerzą wigilijną. Teraz, by oszukać naród, by podporządkować go całkowicie woli chorego, opętanego manią wielkości Kaczyńskiego, wybrano wizytę Ojca Świętego. W czasie jego obecności w kraju dokonano zamachu stanu, politycznego przewrotu. Myślę, że wcześniej czy później prawda o tej manipulacji dotrze i do samego Franciszka i do świadomości szerokich rzesz Polaków. Niechaj się wstydzą biskupi.
Minie kilka dni. O pielgrzymce Franciszka, o tym co nam Polakom dały Światowe Dni Młodzieży przestaniemy mówić. Temat Trybunału Konstytucyjnego, sposób, czas i miejsce podpisania tej ustawy, całkowite zlekceważenie środowiska prawniczego i jego apelu o zawetowanie tej ustawy – to będą tematy rozmów w domach, w pracy i na wiecach. Z kolei z ambony, od biskupów popłyną w eter wezwania o narodową zgodę i pojednanie. Zmierzamy ku szczytom hipokryzji. Jesteśmy świadkami budowy państwa opartego na kłamstwie i cwaniactwie. W tym sensie słowa Franciszka o „kanapie” i „ bamboszach” są na czasie. Skierowane bezpośrednio do młodych pokoleń w świecie. Czy dotrą i wzburzą umysły młodych Polaków?
Trzeba jeszcze raz powtórzyć. Nie wiem czy to pierwszy czy kolejny w naszej historii przypadek, kiedy politycy obecność Ojca Świętego w swoim kraju wykorzystują do wprowadzenia ustaw , które pozbawiają obywateli podmiotowości. Czynią z mieszkańców kraju rzesze bezwolnych poddanych idiotów. Dzisiaj doświadczamy tego na własnej skórze i dlatego tak trudno to przyjąć, zaakceptować a przede wszystkim zrozumieć.
W niedzielę rano, na basenie od starszej kobiety usłyszałem : Kto nas teraz będzie bronił? Nie potrafiłem odpowiedzieć. Pomyślałem jednak, że musimy zacząć bronić się sami na tyle na ile możemy i na ile potrafimy. Róbmy jednak to wszystko razem, w dużej grupie. A może w jakiejś nowej partii?
