Grammy zostały rzucone. Na wszystkich portalach obejrzeć możemy kreacje gwiazd, na YouTube możemy posłuchać, co mieli do powiedzenia nasi idole. Bystre oko operatora wyłapało nawet scenę, gdzie Taylor Swift rozmawia z Kanye Westem. Po tym wszystkim!

REKLAMA
Pamiętacie na pewno, jak ten drugi wyszedł w 2009 roku na scenę, kiedy Taylor odbierała nagrodę MTV za najlepszy teledysk. West przeszkodził jej w trakcie podziękowań, oznajmiając, że najlepsze teledyski kręci Beyonce i że to właśnie pani –Zi należy się nagroda.
Pewnie i miał poniekąd rację, bo teledyski Beyonce to rzeczywiście małe dzieła sztuki, ale to chyba i tak nie zasługa piosenkarki, ale reżyserów klipów, tak? Tak. Proszę, nie myślcie, że coś mi spadło na głowę. Sztuka muzyczna sztuką muzyczną, ale teledyski są bardzo ładne. Na przykład taki film:
Na Grammy pojawiła się także Rihanna, dziewczyna, która połknęła metalową blaszkę i auto tuner (przy nagrywaniu stosuje się taką technikę, by każdy dźwięk był czysty, co czasem daje efekt kosmicznego, metalowego przejścia między dźwiękami).
Chciałabym publicznie wypluć moje słowa nie tyle nieuznania, co obojętności do wokalistki. Okazało się, że Rihanna umie śpiewać! Nie wiem, kiedy jej się to stało. Bez wątpienia grając tyle koncertów technika, aparat wykonawczy, wyobraźnia i możliwości wokalne rozwijają się, ale zdawało się, że Rihannie nie jest to potrzebne do szczęścia. Nikt jej nie egzaminował, więc nie zależało jej na ekwilibrystyce wokalnej. W końcu to pop, nie?
Jakiś czas temu świat obiegła wiadomość, że Kanye West nagrał piosenkę z Riri i zaprosił do współpracy wokalistę i gitarzystę, który zapewne liczył na to, że wypromuje się na plecach Westa – Paula McCartney’a. Tak pisali fani producenta.
Oczywiście każdy wie, kim jest pan Paul.
Oczywiście ja, z premedytacją pod prąd, antyfanka masowej popkultury zatkałam uszy i krzyczałam „łełełełełełe”, żeby tylko nie usłyszeć tego "super hitu", bo przecież mnie takie popularne rzeczy nie ruszają!
Ale ze mnie ciapa! Ta piosenka jest super!!!
Ciekawostką jest to, że wcale nie słychać McCartney’a (poza jego gitarą), troszkę mu się myli tekst, Kanye na żywo jest słodki i przekonujący, ale lepiej brzmi, delikatnie mówiąc, w wersji studyjnej.
A Rihanna śpiewa jakby sprzedała duszę diabłu.
Polecam!
Grammy 2015:
i wersja studyjna:
Jeszcze jedno na koniec!
Nie lubiłam piosenki "Siajn brajt", ale ta wersja kosi wszystkie plony na jesieni!
Właśnie mnie olśnilo, dlaczego Rihanna brzmi tak przekonująco. Przestała lać wodę, a zaczęła śpiewać emocjonalnie i brzmieć jak Sia. Myślę, że należy mi się za to nagroda dla myślicieli - Złota Żarówka Nad Głową.