W poprzedniej części lekarz wykrył coś dziwnego. Za chwilę dowiemy się co takiego...

REKLAMA
…Lekarz wykrył...!!!@#%&$ ^ dziwne makaroniki pływające wokół mózgu. To właśnie te makaroniki spowodowały powiększenie głowy matki. Te same makaroniki wykryto później w brzuchu.
Lekarz był lekko zaniepokojon.
- Jestem zaniepokojony.
- Trudno. Pan jest lekarzem, ja matką. Proszę się wykazać.
W ten sposób matka moja bardzo nadszarpnęła ambicję lekarza i nie trzeba było długo czekać. W mig uczony wykonał biopsję i posiadł werdykt.
-Otóż, proszę pani. Przebadałem ten dziwny makaron. Do jedzenia się nie nadaje, ale zaraz panią zaskoczę. DNA makaronu to nuty nanizane na pięciolinię!!
-HYYY????!!!!
-No, niestety tak. W najgorszym wypadku urodzi pani zeszyt do nut. Świetny żart, co? No ja się śmieję. Hahaha.
- Dobrze, dobrze. Zabawne.
- Świetne. Często tak sobie żartuję. Wie pani. Trzeba zachować optymizm.
- Wiem. Jestem tego samego zdania. To co robimy ze spaghetti?
- Nic. Samo przejdzie.
- Dobrze . To ja idę do domu i będę odpoczywać.
- Ok. Proszę wpadać. Hahaha.
To był lekarz nadzorujący. Moja mama go znosiła, ale ja gorzej.
Nie zabrali makaronu. Został, a ja miałam na czym pisać. Bardzo nudziłam się w brzuchu. Jedyną moją rozrywką było śpiewanie organom wewnętrznym mojej mamy. Z czasem rozwinęła się nowa publiczność – moje narządy. Stąd też powiedzenie, że publiczność rozwija się razem z artystą.
Odkryłam, że melodie, które nucę są bardzo oryginalne w porównaniu z tym, co dociera do mnie z zewnątrz. Jak każdy nowotworek słuchałam Mozarta, Beethovena, Griega…
Owszem, ciekawe, ale bez jaj.
Wtedy właśnie pomyślałam, że ...