Mimo, że muzyka to nie wyścigi, jak zwykło się mawiać, tylko naiwny mógłby w to uwierzyć. Dwa typy muzyków mogą posługiwać się takim frazesem - tacy, którzy chcą uśpić czujność reszty lub ci, którzy rzeczywiście ścigać się nie mają zamiaru - nie biorą udziału w konkursach, nie mają zamiaru w jakikolwiek sposób poddawać się ocenie jury, nie zależy im na opinii innych. Taka postawa ogranicza jednak dotarcie z muzyką do szerszej publiczności. Chcąc nie chcąc, muzyka to są wyścigi, zawsze znajdą się ci porównujący, kręcący nosami, wytykający błędy, nieczystości, banalne podejście do harmonii, oklepane rozwiązania i tak dalej, i tak dalej. Inaczej rzecz się ma w muzyce rozrywkowej, inaczej w jazzowej (nazwijmy to w muzyce improwizowanej), a jeszcze inaczej w muzyce klasycznej. W tej ostatniej jest chyba najgorzej.
Frak, szampan i... wyścigi
Poza kulturalnym zachowaniem i klasycznym czarno-białym kompletem, muzykę poważną charakteryzuje ciągła rywalizacja - od najmłodszych lat muzyk poddawany jest ocenie - egzaminy, konkursy na różnych szczeblach, przesłuchania - to nieodłączne elementy rozwoju młodego muzyka.
"Na starość" nie jest lepiej, ponieważ żeby dostać pracę w orkiestrze, muzyk nie może wysłać mailem swojego CV razem z zaświadczeniem o niekaralności i referencjami od nauczyciela.
Musi przyjechać do potencjalnego miejsca pracy i... wziąć udział w przesłuchaniu, w którym trzeba pokonać innych chętnych do pracy na stanowisku pierwsze skrzypce.
Ale muzyka to nie wyścigi :)
Przesłuchania od pierwszego etapu śledzić można na żywo na kanale TVP Kultura. Ale XXI wiek to XXI wiek i konkurs na żywo w telewizji to już jest luksus z prehistorii. Teraz równocześnie możemy jednym uchem słuchać, a drugim okiem na bieżąco komentować poczynania konkursowiczów na Facebooku. Wielu "krytyków" postanowiło skorzystać z tej okazji i prosto ze swojej kanapy, sprzed telewizora palcami potłuszczonymi od chipsów klika w okienku komentarza co myśli o uczestnikach.
Sporo komentarzy rzeczywiście jest merytorycznych, widać, że w odróżnieniu od odbiorców rozrywkowych programów muzycznych, ci "klasyczni" wiedzą, o co chodzi w muzyce.
Widzowie często trafnie oceniają występy, zdarza się, że opinie internautów pokrywają się z opiniami ekspertów ze studia. Pokazuje to, jak dużą odbiorcy posiadają wiedzę, dzięki której żaden błąd się nie ukryje.
Jednak z powodu braku świadków sprawa została nieszczęśliwie zamknięta, a my pozostaliśmy z traumą do końca życia. Marzyliśmy wtedy o jakiejś sile zewnętrznej, wszechwiedzącym narratorze, który powie wszystkim, jak było naprawdę. Nie było takiego, więc pozostało tylko modlić się do Panienki z Gwadelupy o to, by trzasnęła piorunem tego, który przysporzył nam cierpień.
Teraz mamy Facebooka.
Nie pozostajemy z naszymi obserwacjami sami - możemy na bieżąco dzielić się wrażeniami w czasie rzeczywistym z milionami osób.
Do IV etapu przepuszczono co najmniej dwie osoby, które w tym etapie nie powinny być. Pojawiają się opinie, że członkowie komisji, którzy sami są wirtuozami skrzypiec nie powinni lub nie potrafią oceniać innych. Padają oskarżenia, że jury faworyzuje skrzypków, których mieli okazję uczyć.
Oczywiście są też argumenty, z którymi nie da się dyskutować - kwestia interpretacji, techniki, intonacji - najistotniejsze elementy zdawać by się mogło podczas oceniania skrzypków na konkursie. Zarzuca się właśnie te braki niektórym z uczestników, którzy przeszli do następnego etapu.
Może właśnie niepotrzebnie dano możliwość wypowiadania się słuchaczom, którzy nastawiają się przeciwko decyzji jurorów.
Muzyka to nie wyścigi? Muzyka to wyścigi, które oceniają drobiazgowo wszyscy - nie tylko komisja, ale także odbiorcy - teoretycy muzyczni, niespełnieni skrzypkowie, despotyczni nauczyciele skrzypiec, których uczniowie nigdy nie będą mieli szansy na wzięcie udziału w takim konkursie. Im więcej osób ocenia, tym trudniej jest dojść do porozumienia.
Może po prostu trzeba pogodzić się z tym, że życie nie jest sprawiedliwe. Dzięki temu jest ciekawiej i mniej przewidywalnie :)
Zastanawiające jest, jak można śledzić konkurs, dokładnie wsłuchując się w wystąpienia skrzypków, jednocześnie czytając komentarze na Facebooku (których przybywa w ilości jeden ogrom na sekundę) i wklepywać dodatkowo swoją opinię - wszystko w trakcie występu.
Świadczy to o niesamowitej podzielności uwagi, jaka wykształciła się we współczesnym człowieku, który dzięki wirtualnej rzeczywistości jest w kilku miejscach i robi kilka rzeczy na raz :)
